Będąc dzieckiem niewiele podróżowałam.

Na kolonie nie jeździłam, bo się bałam. Rodzice chcieli dla mnie dobrze, więc posłali mnie na kolonię już w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Wtedy nie byłam jeszcze gotowa na samodzielny wyjazd i tak mnie to całe przedsięwzięcie przeraziło, że drugie – a za razem ostatnie – podejście do wyjazdu kolonijnego przypadło na ostatnie gimnazjalne wakacje. Kierunkiem wyjazdu były Mazury, a dokładniej okolice Ełku. Byłam wtedy zachwycona wyjazdem i gdybym mogła jeździłabym na kolonie co rok. Niestety byłam już na to za stara.

Jeżeli wyjeżdżałam poza granice miasta, to były to wyjazdy z rodzicami.

Moich rodziców nie mogę określić jako pasjonatów podróży. Preferowali domatorski tryb życia i wcale nie mam im tego za złe. Teraz mogę, dosłownie, odkrywać świat ze swoimi dziećmi. Będąc dzieckiem praktycznie każde wakacje spędzaliśmy z bratem u rodziny mojego ojca na pomorzu. Wakacje z tego okresu kojarzą mi się z lasem i jeziorami. Wiecie, że jeziora mają swój własny specyficzny zapach? Do dziś go pamiętam i za każdym razem próbuje go odszukać, gdy tylko mamy okazję odpoczywać w okolicy jezior.

Przed poznaniem mojego męża byłam nad morzem trzy raz.

Dwa razy z rodzicami (trójmiasto i Kołobrzeg) i raz z moim eks chłopakiem (Kołobrzeg). Jak widać niewiele mnie było nad Bałtykiem, ale zdążyłam polubić piasek pod stopami i kojący szum fal. Dlatego wiedziałam, że kiedyś tam wrócę. Tym razem z rodziną.

Pierwszy raz w rodzinnym gronie pojechaliśmy nad morze w listopadzie 2014.

Pewnie większość z Was dziwi się takiemu terminowi wyjazdu. Fakt, była to nieco spontaniczna wyprawa w okrojonym gronie (pojechaliśmy tylko z Pierworodny), ale tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że polskie wybrzeże jest miejscem, w którym mogłabym żyć. Pogoda nam dopisała, a widok morza zimą nas oczarował.

10830563_367215503439908_5821533669551474063_o

Teraz jesteśmy tu wszyscy razem.

DSC_0404

Wrażenia są skrajnie odmienne od tego co można poczuć będąc samemu. Ot na przykład dokonałam odkrycia, że morze było cieplejsze gdy byliśmy dziećmi. Teraz my dorośli trzęsiemy się na myśl o wejściu do wody, a nasze pociechy chlapią się w najlepsze. Magia dzieciństwa.

Ośrodek, w którym wypoczywamy, jest na prawdę fantastyczny jak na nasze potrzeby. Zadbany domek dostosowany do dzieci (łóżeczka, krzesełka, barierka na schody), na terenie całkiem fajny plac zabaw. Cały ośrodek położony jest w lesie, a do morza jest niedaleko. Nie ma się do czego przyczepić, ale to też temat na osobny post, bo kto wie, może kiedyś się tu spotkamy?

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
pieniądze to nie wszystko, dzieci t najcenniejszy skarb
Pieniądze to nie ws
zaszczep się wiedzą, szczepionki, kalendarz szczepień
Kalendarz szczepień
ZOSTAW MNIE!
Mamusia teraz pójdz
20150916_135553
Synu, zapalisz?
DSC_0183
Żywa tęsknota
Brązowooki - Mały Buntownik
Trzy charaktery
Domki
Tutaj byliśmy na wa
DSC_0543
Atrakcja dla malucha
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
holiday_20-15
Misja specjalna R
DSC_0155
„Nie odkładaj
  • A we wrześniu będzie kolejna okazja do odwiedzenia naszego polskiego Bałtyku 🙂 Pozdrawiam!

  • Jaki wypad 🙂 super!

  • Pięknie tam, nie ma jak udany wypoczynek! Fajne dzieciaki :).

  • Fajnie Wam 🙂

    • Fajnie, głośno i momentami płaczliwie. Ale dajemy radę 🙂

  • Pieknej pogody Wam życzę:) Morze jest dla mnie lekiem na całe zło 🙂

  • Pięknie!!! Jak najwięcej cudownych wyjazdów Wam życzę 🙂

    • Dziękujemy 🙂 A wyjazdy na dużo mniejszą skalę już planujemy 🙂

  • Niech Wam pogoda dopisuje; słońce mocno świeci i niech wiatr nie wieje o ile to w ogóle możliwe 😉
    I zdjęć proszę więcej i więcej,bo my w tym roku nie dojedziemy do morza najprawdopodobniej 😉 Buziaki dla całej Waszej rodzinki.

    • Nieplanowane wyjazdy są czasami lepsze od tych planowanych. A wakacje dopiero się zaczynają dla dzieci! 🙂 Buziaki :*