„Mądrości z domowego podwórka”

– Przepraszam, czy to bliźniacy?
– Tak.
– Jednojajowi?
– Nie, dwujajowi.
– No tak! Przecież widzę, że są inaczej ubrani.

Blizniaki

Bliźnięta oczami społeczeństwa

Gdy wychodzę na spacer z bliźniakami odnoszę wrażenie, że należymy do centrum wszechświata. Dlaczego? Gdy prowadzę bliźniaków w wózku to oczy wszystkich zwrócone są w naszym kierunku. Na początku trochę mnie to irytowało i byłam tym zmęczona, ale na dzień dzisiejszy jest to dla mnie normalne zachowanie przechodniów. Zwłaszcza, że większość zainteresowanych uśmiecha się do nas i nawet czasami ktoś zatrzyma się by powiedzieć kilka miłych słów. Fajnie wiedzieć, że w tym społeczeństwie można jeszcze, ot tak, doświadczyć miłego zachowania.

Rozmowa przytoczona na wstępie oparta jest na faktach. Już zdążyłam się zorientować, że zdaniem ogółu „bliźnięta powinny być identycznie ubierane”. Dlaczego? Bo będą o siebie zazdrosne / bo to jest taaaakie słodkie / bo przecież są w jednym wieku (niepotrzebne skreślić). Na te wszystkie dobre rady i sugestie posyłam rozmówcom uśmiech i dalej robię swoje 🙂

Co do zasady ubieramy chłopaków inaczej.

Jakie są tego powody?

  1. powód ekonomiczny – bliźniacy pojawili się na świecie niedługo po narodzinach Pierworodnego (niecałe dwa lata różnicy). Bardzo szybko chcieliśmy powiększyć rodzinę, więc logicznym było, że nie sprzedawaliśmy wszystkich ubranek po Pierworodnym. Zostawialiśmy sobie na początku wsztkie ubranka unisex. Gdy dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży bliźniaczej z chłopakami zaprzestaliśmy sprzedaży ubranek Pierworodnego. Tym samym mamy ogrom różnych ubranek (kto kupuje po dwie pary tych samych ciuchód dla jedynaka?). Osobiście nie widzimy potrzeby kupowania identycznych kreacji dla chłopaków. Skąd więc takowe mamy? Z prezentów 🙂
  2. powod rodzicielski  – nasze chłopaki są od siebie różni. Od urodzenia tak było. Różnią się rysami twarzy, kolorem oczu, budową ciała, charakterem. Dlatego też nie widzę powodów, dla których mielibyśmy na siłę ubierać ich jednakowo. Tym bardziej, że Niebieskookiemu jest lepiej w czerwonym i niebieskim, a Brązowookiemu w zielonym i brązowym.

Powszechnie wiadomo, że wyjątek potwierdza regułę.

Kiedy ubieramy chłopaków identycznie?

1. na uroczystości rodzinę – to przecież takie slooooodkie! W takich sytuacjach nie widzę przeszkód, by dać wszystkim gościom odrobinę radości z faktu oglądania bliźniaków w pełnej okazałości.

Chrzest

2. gdy wychodzimy na plac zabaw – w tym.wypadku za.jednakowym ubiorem przemawiają argumenty czysto logistyczne. Łatwiej mieć na oku dwóch jednakowo ubranych dzieciaków niż szukać każdego z.osobna wśród pstrokacizny koszulek innych bawiących się.

Na placu zabaw

3. gdy mamy na to ochotę – a co, rodzicom też wolno nacieszyć oko.:-)

W ogródku

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
kurwa na podwórku
Antykultura podwórk
pozwól im na samodzielność
Pozwól dzieciom na
20160219_082339
19.02.2014
JAK ROZMAWIAC
Jak rozmawiać z dzi
Mój Ty...(1)
Mój Ty… pącz
homofobia, nie dla homofobii, wychowanie w tolerancji
Tolerancja od małeg
ŚWIĘTY
Poślubiłam święt
RODZICU2
Dziecko zostało w d
Czy Twoje dzieckoma już zaplanowanezajęcia dodatkowe_
Zajęcia dodatkowe d
mamatatatablet
Wychowujesz jeszcze
Ristorante
Jak zajść w ciąż
dzieci_i_prezenty
Nie kupiłam dziecio
sasiad
Odpoczywam, bo bliź
rodzicielstwo
Mieszanka dumy i wst
DSC_0665
Dzień z życia rodz
www.pixabay.com
Razem czy osobno 
spacer z bliżniakami
5 powodów, dla któ
DSC_0410
Rozstanie z dzieckie
20150916_135553
Synu, zapalisz?
DSC_0218
10 błędów popełn
DSC_0825
Dzieci z (nie)urodze
woda
5 zasad udanego wypo
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
  • Uważałam uznawanie identycznie ubranych dzieci za bliźniaki za denerwujące. Ja i moja kuzynka oraz nasze mamy miałyśmy na tyle podobne gusta, że czasami obie chodziłyśmy w identycznych sukienkach. Wcale nie robiłyśmy się od tego nawet rodzeństwem.
    Ja byłam wyższa, bledsza, miałam brązowe włosy, szare oczy, a kuzynka niższa, ciemniejsza, blond włosy i niebieskie oczy. Nijak nie przypominamy bliźniąt.

  • Rozmowa z poczatku mnie powaliła. Bliźniaki są super. Fajne chłopaki.
    Z ubieraniem bliźniąt identycznie jest tak, jak z ubieraniem dziewczynek w róż a chłopców w niebieski. Co kto woli. Słodko wyglądają identycznie ubrani ale ubrani inaczej też wyglądają słodko. Jak to dzieci 🙂

  • Mi nie przeszkadza zagadywanie ze strony obcych,jak mnie wkurzają szybko sobie z tym radzę 😉 Ubieram czasem tak samo,czasem różnie (dziewczynki są b.podobne z wyglądu).Zauważyłam,że ” społeczeństwo” oczekuje,że bliźnięta będą identycznie ubraną”parką”:)

  • Mądrzy z Was rodzice :))
    Ale wiesz co jest według mnie najgorsze ?
    Dwoje dzieci, rodzeństwo, różnica wieku widoczna natychmiastowo, a dzieci identyczne ubrane. No nie trawie tego widoku… Ok rozumiem. Dwóm dziewczynkom spodobała się ta sama sukienka. Ok. Ale żeby wszystkie ciuchy identyczne ? No nie trawie

    • My będąc na wakacjach widzieliśmy tak identycznie ubranych chłopaków – układ jak nasz 😉 dla mnie to było słodkie, bo było to na wakacjach – jak już wspominałam przez względy logistyczne. Jednak nie uznaję takiej polityki na codzień.

  • Tak się teraz zastanawiam jak ja bym ubierala bliźnięta 😉 chyba mamy podobny tok myślenia. Na różne rodzinne spotkania, uroczystości tak 😉

    • Dokładnie. Nie można przesadzać że słodyczą, bo będzie aż mdło 😉

  • Kachah

    Masz rację! też nie jestem za jednakowym ubieraniem dzieci. Nie ważne czy bliźniacy czy nie. Jak napisałaś-każdemu bardziej pasują inne kolory. A co do zwracania uwagi na ulicy: Bliźniacy na pewno są sensacją:) ale zauważyłam też w trakcie spacerów z naszym maluchem, że ogólnie wózek przyciąga uwagę. Ja jestem akurat z tych osób co tego nienawidzą! Jeżeli robi to znajoma osoba to jest to miłe-zamieni się parę słów. Niestety-o zgrozo-robi to również milion osób kompletnie nieznanych. Nie ma nic gorszego niż obca baba(lub facet) wciskająca łeb do wózka, a co gorsza próbująca dotknąć malucha. Oczywiście łapiąc dziecko za rączki (bo przecież maluchy uwielbiają je pchać do buzi).

    • W Warszawie nikt nigdy nie startował z rękoma do moich dzieci. Nigdy nie wsadzali głów do wózka, ani nie głaskali mnie po brzuchu jak byłam w ciąży. I całe szczęście, bo nie ręczyłabym za siebie.

      • Kachah

        hehe no na szczęście mnie też nikt po brzuchu nie głaskał:)-kolejny podpunkt którego nie lubię. Do tego te pytania do ciężarnych typu: ile przytyłaś?, rodzisz naturalnie?, będziesz karmić piersią?itp itd

        • A to u mnie tylko rodzina się tym interesowała 😉 Może inaczej – ja od początku przedstawiałam im swoje poglądy na ten temat, więc zbyt wiele „nękania” nie doświadczyłam.