Plac zabaw dla dzieci. Miejsce beztroskiej zabawy najmłodszych, jednak nie jest ono odgrodzone od reszty świata. Niestety… Po skończonej zabawie usadzamy młodych w fotelikach rowerowych, dajemy pić i szykujemy się do drogi. Obok nas przejeżdża dwóch nastolatków (na oko licealistów) by zatrzymać się na pogawędkę ze swoimi dwiema koleżankami. Chwila rozmowy, po czym chłopaki zbierają się do dalszej drogi z głośną rozmowa na ustach „Słyszałeś? Przeruchałem Paulinę.” Reakcja na taką relację mogła być tylko jedna: „Kiedy?”

20150803_112251

W XXI wieku ludzie się ruchają

Nie od dziś odnoszę wrażenie, że ludzie przestali się kochać. Przestali współżyć. Przestali doprowadzać do zbliżeń. Za to zaczęli się nawzajem przelatywać, ruchać i jebać. Byle szybciej – zarówno jeśli chodzi o wiek inicjacji seksualnej jak i o technikę – byle gdzie i byle z kim. Ot taka forma integracyjnej rozrywki na imprezie.

Skąd wzięła się taka seksualna znieczulica? Skąd ten brak szacunku dla aktu oddania całej swojej osoby dla kogoś zupełnie obcego? Gdzie wcześniejsze pokolenie popełniło błąd wychowawczy, że w mentalności młodych ludzi pokutuje taka lekkomyślność seksualna? Przez dostęp do gazet? Przecież „świerszczyki” były na rynku od zawsze. Czy to przez rozpowszechniony dostęp do Internetu – źródła nieprzeniknionej ludzkiej głupoty?

Jestem świadoma tego, że taka jest kolej rozwoju ludzkości – sinusoida poglądów. W jednej epoce dominuje kult Boga i pokory wobec siły wyższej, w następnej mamy do czynienia z kultem człowieka, któremu nic co ludzkie nie jest obce. Łatwo się domyślić, w której epoce przyszło nam żyć.

Nie odnajduje się w tym świecie rozpusty

Gdy byłam nastolatką nie w głowie był mi seks, ale nauka. Moje nastawienie nie było efektem pozostawania singielką. W okresie gimnazjalno-licealnym byłam w dwóch związkach (prawie 4 lata i drugi ponad 2 lata). Mimo to nie dopuściłam do siebie żadnego z nich. Łącząca nas więź była mocna, ale nie czułam do nich na tyle zaufania by oddać im siebie. Dziewictwo straciłam z moim mężem nie będąc już nastolatką.

Przecież od tamtego okresu nie minęło aż tak wiele czasu! Co się więc zmieniło, że co krok słyszy się o kolejnej gimnazjalistce\licealistce, która zaszła w ciążę? O „słoneczkach” na wycieczce gimnazjalnej? Czy to pęd ku dorosłości? Ciekawość? Chęć jak najszybszego poznania „zakazanego owocu”? Czy to najzwyczajniej owczy pęd za „modą”? Przymus rówieśniczy? A może wszystkie te czynniki na raz?

Chciałabym wpoić synom swoje kanony intymnej relacji damsko-męskiej

Po pierwsze, musi być ona oparta na szacunku. W tej relacji nie ma żadnej laski i fagasa. Jest kobieta i mężczyzna. Jego Wybranka i On. Para się ze sobą nie pieprzy, tylko kochaa. A to co przeżyją ze sobą pozostanie tylko między nimi. Współżycie jest jedną z najintymniejszych sfer naszego życia. Nie warto wpuszczać do niej nikogo postronnego.

Po drugie, nie może być zainicjowana pod przymusem. Ani psychicznym, ani fizycznym. To nie jest wyścig szczurów. Tu nie działa zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Chłopaki mają TO już za sobą? Nikt im nie zabroni. Nazywają cię prawiczkiem? Tak właśnie w języku polskim jest określany mężczyzna, który ma przed sobą „pierwszy raz”. Żadna to obraza.

Po trzecie, niech te chwile będą wyjątkowe. Zwłaszcza ten „pierwszy raz”. Niech to nie będzie szybki numerek na zakrapianej imprezie. Nie musi to też być zaaranżowane przedstawienie z płatkami róż i świecami. Ważne byście mieli siebie, spokój i czas.

Nie upodabniajmy się do zwierząt. Nie sprowadzajmy seksu do funkcji zaspokojenia żądzy. Przecież poza potrzebą cielesną jest COŚ jeszcze. COŚ bardzo ludzkiego. COŚ najpiękniejszego. COŚ co może nas spotkać tylko raz w życiu. MIŁOŚĆ.

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
kurwa na podwórku
Antykultura podwórk
DO PIERDLA Z TYM OWSIAKIEM!
Do pierdla z tym Ows
DSC_0647
5 rzeczy, których n
pampersy
„Dziwi mnie
  • Jestem od Ciebie trochę starsza, a w mojej szkole też chłopcy (głównie sportowcy) chwalili sie kogo ‚wyruchali’, mieliśmy tez w szkole nastoletnie matki, także czasy pod tym względem aż tak się nie zmieniły. No, może kiedy byłam w liceum zwykle dziewczyny miały na sobie znacznie wiecej ubrania i znacznie mniej makijażu, nie były więc tak prowokujace, a 13-latkę dało sie na wygląd rozróżnić od 20-latki… Ale te, które chciały sie ‚dawać ruchac’ robiły to i robiły to zupełnie otwarcie.

    Czytałam ostatnio książkę m.in. o życiu ludzi w 20 leciu międzywojennym. Owszem, inicjacja seksualna kobiet przebiegała późno (nie licząc prostytutek, a w dużych miastach taka praca trudnila sie statystycznie co 3 kobieta między 17-30 rokiem zycia), ale wiek inicjacji mężczyzn przypadał średnio na 14 lat, z czego większość ankietowanych w badaniach z tamtego okresu swój pierwszy raz przeżywała z przypadkowo poznana osobą, na imprezie, albo zmuszona (np do seksu ze służąca rodziców) przez kolegów.

    Takze nie wiem czy tak wiele się zmienia w tej kwestii – po prostu sa okresy w krajowej moralności podczas których sie o tym mniej mówi 😉

    • Teraz faktycznie się dużo o tym mówi i dlatego tak to razi po oczach i uszach.

  • Wg mnie takie wzorce docieraja do nas z telefizji,prasy i internetu. To wlasnie tam kazda glupia reklama jogurtu powiazana jest z seksualnoscia. Bo przeciez jogurtu nie moze jesc mala dziewczynka tylko seksowna, mloda dziewczyna ubrana bardzo kuso,budzaca wyobraznie mlodych chlopakow..to samo jest z chipsami, proszkiem czy batonem. Wszystko sprowadzane jest do seksu to i nikt nie traktuje go wyjatkowo ;(

  • Ja to widzę trochę inaczej. Przez kilkanaście lat spędzałam sporo czasu wśród dzieci i młodzieży, bawiliśmy się, gadaliśmy, przygotowywaliśmy wspólnie imprezy, dzięki czemu poczyniłam sporo obserwacji. W kwestii podejścia do miłości i seksu nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy moimi czasami (mam 40 lat) a współczesnymi. Może tylko taka, że wcześniej zaczynają. Ale powiedzmy sobie szczerze, dzięki dostępowi do wiedzy, wynalazków techniki, zaczęcia traktowania dziecka już od niemowlaka jak myślącego człowieka a nie jak głupiego zwierzaka powoduje, że dzieci szybciej się rozwijają pod każdym względem. W ogóle wszystko szybciej się dzieje – takie czasy. Jednak gówniarskie teksty o „ruchaniu” to ja pamiętam z podstawówki. Już w drugiej klasie (8-9lat) koledzy uświadamiali resztę jak tatuś i mamusia to robią, a używali przy tym słownictwa powszechnie uważanego za wulgarne. Później w wieku nastu lat zdarzało mi się słyszeć przypadkiem rozmowę jak to jeden z drugim zaliczali panienkę. Tam nie było mowy o miłości ani związku, to po prostu była łatwa dziewczyna, z którą to zrobili. Nie wiadomo nawet, ile w tym prawdy, bo chłopaki lubią używać swojej fantazji i się przechwalać. Ale ludzie (młodsi i starsi) byli zawsze, są i będą różni i nie można uogólniać. Pamiętam taką dziewczynę, która po skończeniu podstawówki oświadczyła koleżankom, że chce mieć dziecko i że urodzi je jeszcze w gimnazjum. Owe koleżanki i koledzy mi o tym opowiadały i bardzo to przeżywały, martwiły się o nią, próbowały przekonać, że szkoła jest fajna i nauka ważna, by coś osiągnąć, w końcu się od niej odsunęły. Dziewczyna ta urodziła sporo przed 18 urodzinami (już wtedy tam nie mieszkałam). Dodam, że jej mama nie przyjmowała do wiadomości informacji koleżanek córki i innych ludzi, że dziewczyna pali, pije i że chce mieć dziecko – nie była to rodzina uważana za wzorową (problem alkoholowy). Opisując ten przykład chcę powiedzieć, że młodzież w przeważającej części JEST NORMALNA – chce się uczyć (choć narzeka na szkołę i nauczycieli), mieć psa lub pająka,, ma jakieś ciekawe zainteresowania, chce się zakochać, chce mieć fajną pracę, ładny dom i rodzinę w dorosłym życiu, lubi pomagać innym, potrafi opiekować się młodszymi, etc. Przypadki odmienne się zdarzają, ale wcale nie częściej niż 30, 70, 100 lat temu i tworzenie na ich podstawie opinii o całej grupie społecznej jest dużym błędem. Młodzież ma dzisiaj inne metody na spędzanie wolnego czasu, na zabawę, inne (większe) możliwości, jest bardziej obcykana we wszystkim (Internet) używa innego słownictwa, większej ilości wulgaryzmów, ale to ciągle ta sama wesoła gromada co w naszych czasach, czy w czasach naszych dziadków… tylko często nie pamięta wół, jak cielęciem był 😉 Śmieszy mnie to ciągłe biadolenie w sieci i mediach w jakich to strasznych czasach żyjemy, ten lęk przed wypuszczeniem własnego dziecka w ten brudny, śmierdzący, wulgarny i okropny świat, co wiąże się chyba z niską samooceną, brakiem wiary we własne umiejętności rodzicelsko-wychowawcze. Pewnie, że do końca nigdy nie możemy być pewni, co z naszych pociech wyrośnie, ale ja wierzę, że potrafię wychować moje młode na dobrych ludzi, że swoim przykładem i miłością pomogę im odnaleźć właściwą drogę i będą dokonywać właściwych wyborów. Jednak nawet jak pójdzie nie po mojej myśli, to i tak przecież będą one nadal moimi dziećmi i będę je kochać mimo wszystko. Kochane Mamy i Tatusiowe – jesteście dobrymi ludźmi więc i Wasze dzieci takie będą 🙂

  • Z jednej strony się zgodzę. Często słyszy się takie niewybredne komentarze na temat „ruchania”. Odnosi się wtedy wrażenie, że nastała całkowita znieczulica i młodzież nie wie co to znaczy kochać się. Z drugiej strony zastanawiam się na ile jest to prawda a na ile zwykłe gadanie z ich strony, po to by „zaszpanować”, by pokazać jaki to z niego podrywacz a z niej wyzwolona dziewczyna. Nie jestem już nastolatką od jakieś (dłuższego) czasu, ale kiedy chodziłam do szkoły też wygadywało się różne rzeczy, zdarzały się nastoletnie ciąże, więc czy aby na pewno aż tak wiele się zmieniło? Wydaje mi się, że nie. Ważna jest rola rodziców, by pokierować tak swoim dzieckiem by nie popełniało błędów i wiedziało co znaczy miłość.

    • Mam nadzieję, że to jednak częściej jest gadanie dla samego gadania niż opis czynów.
      W moim roczniku nie było żadnych nastoletnich ciąż do skończenia liceum. Jeden chłopak wpadł, ale miał dziewczynę o 10 lat starszą.

  • Ja, jako kolejna z przedstawicielek nastolatek zarażonych chorobą zwaną XXI wiekiem postanowiłam zabrać głos ze względu na to, że nie zgadzam sie w pełni z Pani zdaniem. Obracam sie w bardzo rożnym towarzystwie, jestem w liceum i do dzisiaj nie zauważyłam by tak otwarcie mówiono o tak intymnych i prywatnych sprawach. Nigdy nie spotkałam sie z presją otoczenia, nie uważam tez, by było to jakkolwiek „modne”, ciekawość skutkuje raczej szukaniem informacji, a nie rozpoczynaniem wspołżycia, a dorosłość jest odbierana jako świadomość i odpowiedzialność a nie pozwolenie na seks. A moze to po prostu ja, wychowana na małym księciu i Kubusiu Puchatku chodzę do dobrego liceum, ktore ta plaga głupoty ominęła. Mimo wszystko wydaje mi sie, ze przedstawiony obraz młodzieży jest lekko wyolbrzymiony ale nie bardziej niz w komentarzu „babskie pisanie”, z ktorym nie zgadzam sie kompletnie. Drodzy dorośli nie róbcie z młodzieży bydła bez uczuć. To ze ktoś współżyje w liceum i nie czeka z tym do ślubu nie oznacza od razu, ze robi to „dla poklasku”. Jaki jest sens oceniania nas z góry, skoro wielu dorosłych miłości mogłoby sie uczyc właśnie od tych młodszych, moze mniej doświadczonych, ale przynajmniej szczerych w uczuciach, ktore zaiskrzyły za czasów dzieciaka i trwają do dzisiaj. Bez mysli o zdradach, rozwodach czy zwyczajnym przesytem drugą osobą.

    • Z każdym takim komentarzem moje serce rośnie bo widać, że są jeszcze młodzi ludzie, którzy mają jakieś wartości. Dzięki.
      Z moich obserwcji też wynika, że wybór szkoły ma bardzo duży wpływ na kształtowanie postawy. Ja mam same dobre wspomnienia ze szkoły w przeciwieństwie do mojego męża.

  • Myślę, że to drobna przesada, że ludzie się już tylko ruchają. Biorąc pod uwagę kontekst tej rozmowy pozwoliłabym sobie nawet zauważyć, że między kolegami nastolatkami prawdopodobnie bardzo rzadko były używane bardziej wyszukane i finezyjne zwroty określające stosunki damsko-męskie. To raczej nie jest kwestia czasów w dziejach ludzkości, a czasu w rozwoju pojedynczej jednostki:)

    • Domyślam się, że tak rozmawiają zazwyczaj. Ale po co o tym rozmawiać? To sprawa osobista każdego z nas! Ja nigdy nie miałam w zwyczaju rozmawiać z kimkolwiek o swoich „przygodach”. I nie wydaje mi się, że wyrażanie się bez szacunku o drugiej osobie jest efektem czasu w rozwoju a po prostu brakiem wychowania.

  • To może wynikać z tego że rodzice nie rozmawiają z dziećmi na temat seksu, miłości więc i nie przekazują im dobrych wartości. Te wartosci ksztaltuje za to grupa rówieśników i media. A w mediach wiadomo… teraz nawet śpiewać nie trzeba umieć byle cycki i tyłek pokazać. A młodzież patrzy i otrzymuje przekaz ze epatowanie seksualnością to coś normalnego.

    • A jak w tych zabieganych czasach rozmawiać i miłości jak rodzice potrafią nie wiedzieć czy ich dziecko cokolwiek jadło w ciągu dnia? A telewizja rzeczywiście nie daje zbyt dobrych wzorców do naśladowania.

  • Wracamy do czasów średniowiecznych kiedy to 13-14 latka była dobra partia na żonę i rodzenie potomstwa. Z tą różnicą, że dzisiaj to dobra partia ja tzw ruchanko….

  • gabrysia

    Myślę że jednak za tym niestety idę kobiety,21 wiek moda na duże piersi,pośladki coraz bardziej kobiety lubią się tym chwalić a pokaźne kształty jeszcze bardziej zachęcają mężczyzn.Tak zwanych ” łatwych kobieta ” pojawia się w naszym środowisku pojawia się coraz więcej.. ruchanie,bzykanie są to co raz bardziej używane słowa dla młodzieży słowa współżyć,kochać się są to być może słowa zbyt czułe,wolą oni dodawać do swoich wypowiedzi troszkę pikanterii,Podczas rozmowy z kolegami,koleżankami i opowiadaniem o swoich relacjach z dziewczyną czy chłopakiem używając słów ” ruchać,bzykać ” dodają odwagi zupełnie nie zwracając uwagi na to że siedząca obok osoba mająca 30-40 a nawet więcej lat patrzy z zażenowaniem że młodzież jest zbyt mocna w słowach które w ich wypadku oznaczają częściej popisanie się przed znajomymi te słowa po prostu są bardziej popisowe niż opisujące to do czego doszło między dwójką ludzi.

    • Fakt, dziewczyny (kobiety zresztą też) dążą do ideału, który często nie istnieje. Są bardziej wyzywające, bo moim zdaniem to dodaje im złudnej pewności siebie, a faceci są wzrokowcami… Co więcej często spotykam się z komentarzami o „łapaniu na dziecko” co jest skrajnie głupie…

  • Też wypowiem się jako nastolatka.
    Jest mi bardzo źle, że muszę żyć w czasach jakich żyję. Ma tu Pani rację – uczucia zaniknęły. Znieczulica zrobiła się dosłownie na wszystko.
    Ja uchroniłam się od tego tylko dlatego, że stałam się już w zerówce „wyrzutkiem”. Teraz cieszę się ogromną miłością, z wzajemnością, ze strony mojego jedynego oparcia i tak zaufanej osoby. On, moi rodzice, którzy są troszkę starsi przyczynili się do tego, że czuję odrazę do moich „kolegów, koleżanek” – rówieśników. Ani ewolucja, ani internet, ani postęp, ani smartfon nie zastąpi tego prawdziwego szczęścia… A miłość, i ta mentalna i cielesna, powinna nim być, a przynajmniej to jedna z moich wartości, którą chciałabym za parę lat przekazywać moim dzieciom

    • Dziękuję za komentarz. Przywracasz mi wiarę w nowe pokolenie 🙂

  • Może jako typowa nastolatka się wypowiem. To, że będziesz się starała im wpoić nie znaczy, że będą się trzymać pokazanym im przez ciebie norm. Wszystko zależy od tego w jakim towarzystwie będą przebywać w dość szczególnym wieku podstawówki, potem wystarczy lekko ich kontrolować i podtrzymywać przy swoich normach w gimnazjum, a potem już choćby nie wiem co nie dadzą się zbajerować żadnej modzie na ruchanie. Nie do końca wiem w jaki sposób tu wytłumaczyć cały ten cykl kreowania tych swoich zasad i poglądów wobec seksu itd. według klasycznego nastolatka.

    • Dziękuję za Twój komentarz. Wiele dla mnie znaczy.
      Fakt, ciężka droga przede mną. Wychowanie dziecka to chyba najtrudniejsza ludzka rola.
      Do momentu aż moje chłopaki zostaną nastolatkami na szczęście mam jeszcze z 10 lat, wiec mam nadzieję, że do tego czasu wymyślę strategię przekazania tej wiedzy w taki sposób, by zrozumieli co chcę im przekazać.
      Jeszcze raz dzięki.

  • Skąd to się bierze? Jako jeden z powodów mogę wskazać: starsze pokolenie. Tak. Są kobiety, które uczą swoje dzieci, że nim zdecydują się na stały związek powinny spróbować różnych rzeczy, wyszaleć się, wyszumieć, poznać siebie i sprawdzić partnera.
    Spotkałam się już z tym, że niezadowolone ze swojego życia małżeńskiego kobiety zaszczepiają takie idee swoim dzieciom.
    Niewiele trzeba by dojrzewające dziecko do tych teorii dołożyło coś od siebie i mamy to, co mamy

    • Fakt, o tym nie pomyślałam. Sama byłam adresatem takich „dobrych” rad po rozstaniu z chłopakiem po 4 latach. Nie skorzystałam i nie żałuję.
      Co jest zabawne – facetowi takie wyszumienie się przystoi, a kobieta „szukająca siebie” jest puszczalska.

      • Trafiłam kiedyś na „zabawne” tłumaczenie dlaczego tak to działa:
        Kiedy jeden zamek może otworzyć każdy klucz – zamek jest do kitu.
        Kiedy jeden klucz może otworzyć kilka zamków – jest użyteczny.
        😉

  • Różnica tkwi w tym, że my, dorośli, uprawiamy seks albo się kochamy (jak kto woli), gdyż robimy to że stałymi partnerami czy małżonkami, narzeczonymi. Natomiast młodzież robi to automatycznie dla poklasku, zdobywania doświadczenia, umiejętności i wszystkiego innego, z tym, że bez jakichkolwiek uczuć. Oni nie potrafią uprawiać seksu. Oni się pieprzą, rżną, bzykają, ruchają, jebiął… Określeń milion pięćset. Oni na wszystko mają swoje określenia. My się całujemy, oni się liżą – bez emocji i jakichkolwiek uczuć. Za lat pare im się odmieni, gdy zaczną szukać drugiej połówki na resztę zycia. Oczywiście wśród tych bardziej cnotliwych i „nie wyruchanych” przez każdego w promieniu 100 km.

    • Ale czy z takiego nienauczonego uczyć nastolatka może wyrosnąć dojrzały dorosły, który do drugiej osoby będzie odnosił się z szacunkiem? Mam nadzieję, że tak, chociaż ciężko mi to sobie wyobrazić.