Jako dziecko słyszysz od rodzicow: „To jest be”, „Nie dotykaj”, „To jest fuj”, „Zostaw”. Jako nastolatek słyszysz: „Oglupiałeś?! Jak chcesz to siadaj i skończ to co zacząłeś!” A cała ta moralizatorska gadka odbywa sie tuż przed tym jak Twój rodzic weźmie papierosa do ust i przy Tobie zapali. Przecież musi się uspokoić. Poza tym jest dorosły! To świństwo, przed którym ostrzega cie od małego. A ty sobie myślisz – Głupek i Hipokryta.

20150819_155658

Jestem dzieckiem wychowanym  w domu palaczy

Od kiedy pamiętam moi rodzice palili. Nienawidziłam tego smrodu i wiecznej mgły papierosowej unoszącej się w przedpokoju i kuchni naszego mieszkania. Gdy byłam już nastolatką zamykałam drzwi do pokoju by uwolnić się od dymu i otwierałam okno. Cudowne czyste powietrze przepełnialo mój pokój. Nawet w najbardziej siarczyste mrozy musiałam mieć wywietrzony pokój bo nie umiałam zasnąć.

Wiele razy staraliśmy się z bratem nakłonić rodziców do rzucenia palenia. Bezskutecznie. Fakt, bywały momenty przerwy w nałogu. Ale po każdym nawrócie czuliśmy się, jako niepalący domownicy, jak niepasujace dodatki do nikotynowy świata. Nikt nie liczył się z naszym zdaniem.

Skoro rodzice dają taki przykład to czemu nie spróbować?

Cała ta hipokryzja doprowadziła do tgo, że okresie nastoletniego buntu przypadającego na okres gimnazjum przeżyłam swoją wakacyjna przygodę z papierosami. Wszyscy kuzyni palili. Byli tacy dorośli, dlaczego miałam być gorsza? Fajnie było popisać się przed znajomymi. Czułam, że w tej sferze w końcu należę do grupy. I co ważne, gdy paliłam nie przeszkadzał mi już dym papierosowy.

Skończyły się wakacje, nie było z kim palić, więc nie paliłam. Przynajmniej do momentu, gdy nie trafiłam do odpowiedniego towarzystwa. Czemu miałam nie palić skoro nadażyła się taka sposobność? Wtedy też matka trafiła na mój pamiętnik, w którym wyczytała, że palę, i rozpętalo się moralizatorskie piekło. Po tej pogadance, z poczuciem wielkiej niesprawiedliwości, przestałam palić.

W kolejne wakacje znów powtórzyłam  swoją przygodę. Po wyjściu na jaw moich postępkow dostałam od matki w twarz. Chyba pierwszy i ostatni raz w życiu. Przecież obiecałam, że nie będę już palić. A ile razy oni to obiecali? Nevermind.

Ostatni raz miałam papierosa w ustach, gdy poczułam już szpony nałogu. Podebrałam wujkowi papierosa, obudziłam się w środku nocy by wśród niepalących kuzynów wypalić faja przez okno. Wtedy otrzeźwiałam i nigdy taka sytuacja się nie powtórzyła.

No i na co rodzicom ta hipokryzja?

Jak sobie przypomnę te wszystkie „morały” płynące z ust palących rodziców to krew się we mnie gotuje. Jak można wymagać od kogoś zachowania, którego nie można samemu od siebie wyegzekwować? Takie gadanie tylko buduje frustrację w dziecku, bo nie może robić wszystkiego by zachowywać się jak swój wzór do naśladowania – RODZICE.

Rzuć palenie dla dziecka. Najlepiej zrób to w momencie, gdy dowiesz się, że pojawi się ono na świecie. Nie pozwól by brało z Ciebie przykład, którego będziesz później żałował. Nie pokazuj mu jak się dobrowolnie niszczyć.

Jeśli jesteś w ciąży i potrzebujesz motywacji do rzucenia palenia w ciąży zapraszam do lektury postów biorących udział w akcji:
Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
plakatakcji
Paląc w ciąży zab
  • Scena sprzed lat. Zostalo kilka zl mamie w portfelu. Nie bylo chleba. Powiedziala, ze musi kupic sobie fajki, bo jak nie kupi to bedzie zla i bedzie sie po nas darla. Patrzcie jaka dobra mamusia…

    • Mój sąsiag, gdy byłam u niego w środę, mówił, ze rzuca fajki od dzisiaj (mają mega długi). W czwartek widziałam go z fajką… :/

  • Strzał w dziesiątkę!

  • Też jestem dzieckiem palących, moja mama rzuciła gdy byłam w maturalnej klasie, więc to już 9 lat jak nie pali i jestem z niej dumna. Teraz walczę już piąty rok z wiatrakami- nałogiem męża. Boję się dokładnie o to, o czym piszesz. O naszą córkę…

    • Tak jak pisałam na fp – dzień później mój syn wziął peta z ziemi i zaczął „palić”… Nie ustawaj w staraniach w walce z nałogiem męża!