Każdy bloger, prędzej czy później, natrafi na ścianę. Moment, w którym tak jak bardzo chce sie napisać mądry, wartościowy tekst, tak w głowie świeci pustkami, a wiatr świszczy między uszami. Blokada twórcza. Wtedy każdy bloger, któremu blog nie jest obojętny, może zrobić dwie rzeczy. Albo obwieścić wszem i wobec, że trafił na ścianę i udaje się na relaksacyjny odpoczynek by naładować baterie, albo… szukać inspiracji.

DSC_0145

Inspiracja to piękna rzecz, ale pod jednym warunkiem

Inspiracją może być wszystko – spadający liść, zasłyszana rozmowa, obrazek w sieci czy wpis innego blogera. Ale inspiracja ma na celu jedno: musi uruchomić szare komórki blogera do samodzielnej pracy!! Nie może być tak, że z braku pomysłów na notkę dokonuje się „bezpośredniej inspiracji”, czyli dosadnie mówiąc – plagiatu.

Tylko jak rozpoznać plagiat?

Nie oszukujmy się, czasy kopiuj-wklej dawno minęły. Wydaje mi się, że już nikt nie korzysta z tego „dobrodziejstwa” internetu. Więc jak można się doszukać bezprawnego użycia swojej własności intelektualnej?

Czy jeśli Ty napiszesz Mamo, od kiedy udało mi się zamieszkać w twoim brzuchu – kocham cię. I wiem, że Ty kochasz mnie.”, a druga osoba napisze Słyszę, jak do mnie mówisz: ”kocham Cię!”. Też Cię kocham, mamo!” to jest plagiat, czy nie?

Czy jeśli Twoja notka kończy się słowami: „Mamo, ratuj mnie! Duszę się! Uciekaj! Nie pozwól by stała mi się krzywda!! Mamo!!!”, a drugiej osoby łudząco podobnie: „Mamo, ja się duszę! Mamo, krztuszę się! Słyszysz, jak moje serce szybko bije! Mamo!” to jest plagiat, czy nie?

Moim zdanie tak. To jest plagiat!

Co więcej, jest to tzw. plagiat ukryty: występuje wtedy, gdy autor przejmuje fragmenty z cudzego utworu bez podania źródła i pierwotnego autora a następnie wplata je do własnych wywodów. Odnosi się to nie tylko do dosłownych zapożyczeń (słowo w słowo), ale również na odwzorowaniu danego utworu przy użyciu innych wyrazów, oddających jednak dokładnie tę sama treść i konstrukcję myślową (rodzaj wywodu). (def. Wikipedia)

I wydaje mi się, że właśnia taka sytuacja nastąpiła w moim przypadku. Dokonano plagiatu mojego wstępu do notki powstałej w ramach akcji – „Nie palę w ciąży, również biernie”.

Wiele osób bagatelizowało ten problem

„Ja tu nie widzę plagiatu”, „To inspiracja”, „Gdyby każdy tak do tego podchodził, to cały parenting byłby plagiatem”. Nie, nie zgadzam się z tym! W liceum chodziłam do klasy dziennikarsko-prawnej. Całą klasą potrafiliśmy pisać felietony na jeden temat z koniecznością zawarcia w nim dziesięciu słów kluczowych. Na 30 osób nikt nie podszedł do tematu w tak skrajnie podobny sposób! NIKT.

Jednak z racji tak wielu zdań odmiennych od mojego zaczęłam zastanawiać się, czy to może ze mną jest coś nie tak? Może szukam dziury w całym? Dlatego też zgłosiłam się do mojego osobistego eksperta od słowa pisanego – dziewczyny po politologii, która pisaniem tekstów wszelakich zarabia na życie i dałam jej oba teksty do przeczytania. Oto jej opinia:

Dla mnie to plagiat: taki sam układ (część 1 sielanka, część 2 polityka strachu), zwrot bezpośredni, urywane zdania, mniej więcej ta sama długość i ten sam wydźwięk tekstu, taka sama gra emocjami, podobny dobór słownictwa.
Blogerzy, szanujmy siebie nawzajem!
Szanujmy swoją własność intelektualną! Wierzę, że każdy, kto decyduje się na prowadzenie bloga, ma dobrze poukładane w głowie. Co więcej ma głowę pełną pomysłów i wiele do powiedzenia. Każdemu zdarza się wyczerpanie materiału. Nie walczcie z nim za wszelką cenę! Bo możecie stracić o wiele więcej…
I na koniec moja rada – blogerzy, bądźcie czujni. Nie pozwólcie, by ktoś szedł na łatwiznę Waszym kosztem.
Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
blog conference poznań relacja
Bardzo Cenne Porady,
bloger
Bloger to dawca emoc
www.blogowigilia.pl
Blogowigilia 2015 cz
Jestem Wyjątkowa!
Każdy bloger to wyj
bloger profesjonalny blox
Jak daleko mi do blo
maddinka_grey
Umiera człowiek, a
  • Fajnie jak ktoś się inspiruje naszymi tekstami, z całą pewnością to powód do dumy….. Ale właśnie, trzeba pilnować tej cienkiej granicy i nadal pozostać sobą, a nie kopiować styl drugiej osoby. Prędzej czy później i tak, wyjdzie to na jaw..

    • Oj tak. Przez pierwsze zdanie było mi miło. Im dalej czytałam tym byłam bardziej wściekła. Tym bardziej że poza wstępem niewiele tam było do czytania…

  • Wiesz że mam wrażenie że moje posty są właśnie inspiracja dla innych blogerów, co lepsze to dla tych bardzo znanych. Napisałam kiedyś post taki sobie zwykły o plamach, brudnych ubraniach u dzieci, dwa czy trzy dni później nagle u innej blogerki taki sam temat. Niby napisany inaczej, ulepszony zdjęcia inne, ale jednak czytając go miałam dziwne odczucie że w tym poście czuć mój charakter pisania.

    Pozdrawiam

    • Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jeśli autor odnajduje siebie w innym tekście niż swój, to w wielu przypadkach ma rację…

  • Ostatnio wiele afer o plagiaty i tak się zastanawiam, jeśli ktoś nie ma pomysłów na blogowanie i po prostu nie umie pisać, to dlaczego bloguje? Prędzej czy później wpadnie, bo internet czuwa. Inspiracja tekstem to jedno, a zwyczajne zrzynanie, to drugie. Fakt, że dobrze być czujnym, ale nie da się kontrolować każdego, inaczej musiałybyśmy siedzieć w necie 24 godziny.

    • Zgadzam się, nie można czytać wszystko przed obawą, że zostanie się skopiowanym. Jednak jeśli trafi się na taką „perełkę” to trzeba to tępić i wyrywać razem z korzeniami.

      • Jak najbardziej, choć niektórzy sobie nie zdają sobie sprawy z tego, że plagiat jest przestępstwem. Ostatnia akcja z autorkąą bloga „Mamo, kocham cię”, gdzie kopiowane były teksty innej blogerki, notabene popularnej, utwierdziła mnie w przekonaniu, że w tej kwestii wiele wody musi jeszcze upłynąć w rzece, zanim się zrozumie, że takich rzeczy się nie robi. Dziewczyna kradła wpisy i zrobiła z siebie ofiarę, bo tak najlepiej.

  • Zerknęłam właśnie na ten drugi wpis i jestem w szoku! Ta sama konstrukcja tekstu, ten sam pomysł, troszeczkę inaczej ubrany w słowa… Ja bym się spaliła ze wstydu. Po co pisać bloga, jeśli nie ma się własnych pomysłów?

    • Też się nad tym zastanawiam. Może dlatego, że „wszyscy mają bloga”? Tylko mam wrażenie, że większość osób nie wie z czym to się wiąże…

  • Plagiat ukryty ma to do siebie, że jest to bardzo ciężko udowodnić na drodze sądowej. Prawda jest taka, że plagiatu można dopuścić się jedynie świadomie. Co się więc dzieje, gdy osoba kopiująca, zaklina się na wszystko, że wkopiowanego tekstu nie czytała? Zaczyna się batalia, która trwać może bez konca.
    W Twoim przypadku, podobieństwo widzę tylko w zakończeniu.
    Będziesz coś z tym robić dalej?

    • Na razie tylko dokonałam sławnego upomnienia, że się tak wyrażę. Całość tego tego tekstu ma ewidentnie identyczny wydźwięk jak mój. I właśnie z racji tego, że trudno to udowodnić zapewne na tym sprawa się zakończy, a niesmak pozostanie.