Tegoroczny pierwszy dzień września jest dla naszej rodziny podwójnie ekscytujący. A nawet potrójnie. Cała nasza gromada z dniem dzisiejszym rozpoczęła przygodę ze swoimi placówkami. Jednak, takie kilkugodzinne rozstanie, jest stresem. Zarówno dla dzieci jak i dla rodziców. Pracownicy żłobków i przedszkoli wiedzą to doskonale, dlatego starają się ze wszystkich sił, by te pierwsze dni rozstania nie były traumatyczne dla żadnej ze stron. W związku z tym rodzice mają możliwość kilkakrotnego spędzenia wspólnie ze swoimi pociechami czasu w ich nowym miejscu zabawy i nauki. Kiedy? Podczas okresu adaptacyjnego.

adaptacjaPo co ta cała adaptacja?

Chyba żaden rodzic, który nie miał okazji zostawić swojego dziecka w żłobku bądź przedszkolu, nie wie co to znaczy odrywanie płaczącego dziecka od rodzica. A takie sceny dzieją się w przebieralniach placówek. Fakt, że dziecko płacze, to normalne. Jednak z opowieści przedszkolanek można się dowiedzieć, że płaczą również rodzice. I wcale się nie dziwię. Zostawienie swojego ukochanego dziecka „kompletnie samego” w nowym otoczeniu i z obcymi ludźmi to ciężka do przeżycia sytuacja. Dlatego tak ważna jest adaptacja.

Zarówno dzieci jak i rodzice muszą poznać nowe miejsce, w którym będzie przebywało dziecko. Dziecko musi poczuć się chociaż odrobinę pewnie, a rodzice muszą zaufać personelowi na tyle, by nie wychodzić z siebie w każdej minucie rozłąki z dzieckiem. Właśnie dlatego nie można lekceważyć tego uprzywilejowane czasu i przeżyć go wspólnie z dzieckiem!

Adaptacja przedszkolna

Nasza adaptacja przedszkolna przypadła na ostatnie trzy dni sierpnia. W dniach 27, 28 i 31 sierpnia mieliśmy możliwość wspólnego spędzenia czasu z Pierworodnym w przedszkolu (po godzinie dziennie).

Podczas tych trzech dni adaptacyjnych mogliśmy zapoznać się z opiekunkami Pierworodnego. Pomimo tego, iż mogę je nazwać wiekowymi, to muszę przyznać, że kobiety mają werwy więcej niż niejedna młódka! Szacun! Wierzę, że będą w stanie ogarnąć tę dwudziestoośmioosobową grupę trzylatków!

Muszę się jeszcze podzielić jednym z pomysłów pań przedszkolanek, których ujął mnie za serce i uważam, że jest to rewelacyjny pomysł, który powinien być praktykowany w każdym przedszkolu! Mianowicie, na drugi dzień adaptacyjny, panie przedszkolanki poprosiły rodziców, by przynieśli do przedszkola swoje zdjęcia. Po co? Żeby rodzice byli zawsze „przy dzieciach” 🙂 Pierworodny sam przykleił nasze zdjęcie do swojego serduszka, ozdobił kwiatkami i przypiął na tablicy korkowej. Gdy byłam z nim w ostatnim dniu adaptacji z dumą pokazywał mi swoje dzieło, a ja już wtedy wiedziałam, że będzie dobrze.

I jak się dzisiaj okazało – nie myliłam się. Pierworodny poszedł do przedszkola bez płaczu (myślę, że to też duża zasługa chodzenia do żłobka). Wiadomo, był smutny, ale poszedł bez dramatu. Nie wiem jak inne dzieci, bo okazało się, że przyprowadzony o 8.00 Pierworodny był pierwszym dzieckiem w grupie. Przy odbiorze panie przedszkolanki pochwaliły naszego syna za dobre sprawowanie (był najedzony i nawet spał co nieco) i wszyscy szczęśliwi (i zmęczeni) wróciliśmy do domu. Oby tak dalej!

Adaptacja żłobkowa

Na nasze szczęście adaptacja żłobkowa zaczęła się z dniam 1. września i w „naszym” żłobku przebiega ona następująco.

W dniach 1-3 września dzieci stawiają się na dwugodzinne spotkania z Ciociami. Dzieci przez ten czas poznają teren ośrodka i Ciocie (Ciocie też poznają dzieci i rodziców). Co jest ważne, podczas każdego spotkania dzieci uczestniczą we wspólnym samodzielnym posiłku (śniadanie lub obiad). Przez cały kolejny tydzień (4-11 września) dzieciaczki zostają już same w żłobku. Jednak, w razie możliwości, dzieci powinny być odbierane przed 12, czyli przed leżakowaniem. Przecież nie od dziś wiadomo, że najlepiej zasypia się nam, gdy czujemy się bezpiecznie. Wszystko dla dobra dzieci. Od trzeciego tygodnia dzieciaczki zostają w żłobku na docelową liczbę godzin.

Przyznam szczerze, że jestem zachwycona takim rozwiązaniem. Wiem, że początki są trudne. Co więcej, wiem to tylko z opowieści męża, bo on był odpowiedzialny za odprowadzanie Pierworodnego do żłobka (ja chodziłam do pracy), a teraz to Ja będę odpowiedzialna za odprowadzanie maluchów.

Radość i strach – mieszanka wybuchowa

Jeszcze w czerwcu – a nawet wcześniej – nie mogłam się doczekać pustki w domu i chwili spokoju. Na dzień dzisiejszy boję się, że będzie mi się nudzić… Chociaż gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to na nudę nie będę mieć czasu. Bieganie samo się nie zacznie, dom sam się nie ogarnie, zakupy same się nie zrobią, obiad sam się nie ugotuje, notka sama się nie napisze, Wasze blogi same się nie przejrzą, a ok. 14.00 trzeba będzie już zbierać się do Pierworodnego. Z Pierworodnym po Bliźniaków i już bliżej niż dalej wieczora. Kiedy ja odpocznę?

Najważniejsze jest jedna to, by byli zdrowi. Wtedy ten rok szkolny minie nam jak z bicza strzelił! 🙂

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
przestępcy w przedszkolu
Przestępcy pracują
child-577010_1280
Trendy prezentowe na
  • Jak Ty to ogarniasz, ja z jednym dzieckiem jestem totalnie zakręcona :). Niby matce jest łatwiej bez dzieci ogarnąć dom, a jednak okazuje się, że wcale tak nie jest.

    • Nie ogarniam 😉 Ja się STARAM ogarnąć 😉 A tak na prawdę, to „wystarczy” nie siadać na tyłku i cały czas zasuwać… Albo ja jeszcze nie ogarnęłam jak odpowiednio podzielić pracę by i na siedzenie znaleźć czas 🙂

  • Angel

    A ja jestem przeciwna zostawania rodziców z dziećmi. Jako matka i pedagog jestem przeciwna, bo moim zdaniem sieje to zamęt w głowie. Bo skoro wczoraj mama została, to czemu dziś wychodzi. I widzę, że dzieci, z którymi rodzice zostali przeżywają najczęściej bardziej. Córa płakała na wejściu od czerwca do lutego. Przytulałam, mówiłam, że kocham i wrócę i oddawałam Cioci. Potem płakała, że za wcześnie przyszłam. Teraz chodzi szczęśliwa.

  • Czytam te wszystkie posty na temat pierwszych dni w szkołach, przedszkolach i żłobkach i troszeczkę jestem rozdarta… Pracę z dziećmi kocham, miałam zresztą zacząć teraz w przedszkolu, ale z planów wyszło co wyszło i teraz mam śliczną Hanusię… To nie jest, że się nie cieszę, bo uwielbiam spędzać z nią każdą chwilę, nie wyobrażam sobie, że kiedyś pójdzie do przedszkola… No, ale chciałabym być w dwóch miejscach na raz 🙂
    Patrzę na to wszystko niejako z dwóch perspektyw: mamy, która nie wyobraża sobie w przyszłości rozłąki ze swoim dzieckiem, a z drugiej nauczyciela witającego nowe dzieci, rozpoczynające swoją szkolną przygodę 🙂

  • U nas w przedszkolu były dwa spotkania adaptacyjne, ale w czerwcu więc niestety raczej niewiele dały. My zaczęłyśmy rok szkolny od … wagarów 🙂

    • U nas w przedszkolu były tak na prawdę dwa dni w czerwcu i trzy dni w sierpniu. Rozpieszczają nas 🙂

  • Właśnie, żeby te nasze dzieciaki chorób nie łapały to już będzie dobrze 🙂 Reszta to już pierdoły 🙂

  • Jak ja marze o kilku godzinach spokoju i ulukowaniu gdzieś dziecka:p zł matka ze mnie

  • UUUU, no to „grubo” tam u Was 🙂 trójka na wylocie, matka sama w domu? Na początku może łatwo Ci nie będzie, ale tak jak napisałaś samo się wszystko nie zrobi i za kilka dni stwierdzisz, że nie starcza Ci na wszystko czasu :)))

    • Mam nadzieję, że jednak uda mi się wszystko zorganizować, żeby nie robić sobie tyłów 🙂