Niedawno wspominałam, że cała nasza gromada ruszyła od września do swoich placówek. Bardzo się z tego powodu cieszyłam. Jednak pierwszy weekend września już odkrył przed nami ciemną stronę przebywania w większej grupie dzieci. Pierworodny miał zielony katar, Niebieskooki miał zaczątki zapalenia krtani, a Brązowooki miał oczy czerwone niczym chomik i chrypę godną wokalisty zespołu metalowego. Wtedy wróciły do mnie wspomnienia zeszłorocznej jesionno-zimowo-wniosennej przeprawy, gdy jeden syn zarażał się od drugiego. Nigdy więcej! Na szczęście w poniedziałek po „chorobach” nie było śladu. Mam nadzieję, że cały sezon chorobowy minie nam tylko na takich infekcjach. Wierzę, ze zrobiliśmy wszystko i ciągle robimy by właśnie tak się stało.

DSC_0265

Po pierwsze: hartowanie

Już od maja zaczęliśmy hartowanie dzieci metodą tzw. zimnego chowu. Nie przegrzewaliśmy dzieci. W czerwcu zafundowaliśmy im tygodniowy wypad nad morze, w którym się kapali. Przez całe wakacje kąpali się w przydomowym basenie i codziennie, niezależnie od pogody, byli na dworze. Jedli owoce z drzew i krzaków, oraz świeże warzywa – wszystko z babcinego ogródka. Jedli lody, pili chłodną wodę i chodzili na boso praktycznie całymi dniami.

Po drugie: wsparcie farmakologiczne

Od połowy sierpnia zaczęliśmy podawać dzieciom syropy mające wspomagać odporność na bazie miodu. Aktualnie używamy SolBaby Wzmocnienie, który właśnie się kończy. Następnie będziemy używać preparatów Omega Med Odporność. Mieliśmy okazję podłuchać o działaniu tych preparatów podczas spotkania „Zmieniamy na lepsze” w dniu 28 sierpnia, które odbyło się w warszawskim C.H. BlueCity. Już w zeszłym roku chwilowo, bo pod koniec sezonu, stosowaliśmy produkty tej firmy i przyznam, że miałam dobre odczucia w stosunku do tych preparatów. Dlatego też teraz będziemy stosować je dłużej i zobaczymy jaki będzie efekt. Jeśli pozwoli on uchronić nasze dzieci przed antybiotykiem w tym sezonie na pewno wrócimy do niego w przyszłym roku.

Po trzecie: wspomaganie naturalne

Poza wsparciem farmakologicznym staramy się wspierać naszą odporność w sposób naturalny. Na dzień dzisiejszy stosujemy hernatkę z lipy (działanie napotne pozwala na szybsze pozbycie się szkodliwych substancji) oraz herbatki z szałwią (działanie przeciwzapalne) i majeranekiem (działa przeciwzapalenie, przeciwkaszlowo i dobrze wpływa na łagodzenie kataru) – wszystko słodzone naturalnym miodem.

Po czwarte: odpowiednia dieta

Staramy się aby w diecie naszych dzieci codziennie znalazły się świeże owoce i warzywa (owoce są codziennie, z warzywami bywa różnie). Staramy się ograniczyć cukier, bo trzeba pamiętać, że cukier to doskonała pożywka dla bakterii. Chłopaki codziennie jedzą śniadania przed pójściem do placówek, a po powrocie czeka na nich ciepła herbatka (j/w) i ciepła zupka na podwieczorek.

Po piąte: błyskawiczną reakcja

To jedna z najważniejszych zasad, które sobie wyznaczyliśmy. Nie ma, jak w zeszłym roku, gdybania i złudnych nadziei, że samo przejdzie. Gdy tylko zauważymy, że coś się dzieje od razu używamy leków doraźnych – na katar i ból gardła. Od razu stosujemy inhalacje i oklepywanie gdy usłyszymy kaszel. Nie ma na co czekać.

Naszym celem w tym sezonie jest nie chorować! Trzymajcie kciuki!

A Wy jak dbacie o odporność Waszych dzieci? I swoją ma się rozumieć!

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
substancje wspomagające odporność
7 grup substancji wz
  • Hebamme

    Filip pije tran od poltora roku,chorował przez ten okres trzy,cztery razy.
    Choroba jest u nas zimą i na wiosnę.
    I to zazwyczaj zapalenie gardła…

  • Moje dziecię ostatnio chorowało w wakacje- miesiąc na antybiotykach i sterydach…mam nadzieję, że teraz będzie spokojnie

    • My ostatnią wizytę w szpitalu zaliczyliśmy w Wielkanoc. Mam nadzieję, że to ostatnia taka przeprawa w tym roku.

  • Hmmm, moja córka też od soboty smarka. Chyba na lotnisku ja przewiało 🙁 Chwilowo dostaje Groprinosin (syrop przeciwwirusowy!), ale myslę co dac jej na wzmocnienie : tran czy cos z tych , o których piszesz. Tak by podziałao i nie pożarło mego portfela 🙁 Owoce codziennie są, warzywa – też różnie jak u Was 🙂 Cukru zero, ale zobaczymy co będzie dalej 🙂

    • A to my z przeciwwirusowych to stosowaliśmy Sambucol.

      • też dobry, z czarnego bzu to chyba wszystko jest dobre 🙂

  • Oby plan się udał, ja mam podobny. Zwłaszcza, że do tej pory najpoważniejszym medykamentem jaki brałyśmy był Ibuprofen 😀

    • Ij to ja miałam podobnie. Generalnie wszelkie medykamenty omijałam szerokim łukiem, ale teraz to się nieco zmieniło.

  • Dobry plan.Niech się powiedzie!

  • Ja tez juz nie czekam aż samo przejdzie. Jak tylko coś się dzieje odrazu dawka uderzeniowa żeby nic się nie rozwinęło bo jak się rozwinie to szpital murowany. Ja stosuję tran teraz dla małej. I trzymam kciuki żeby było dobrze a nie to co rok temu. Koszmar. Buzki

    • Też swego czasu myslałam o tranie, ale na razie nie mam do niego przekonania.