Zostawić dziecko pod czyjąkolwiek opieką jest trudnym doświadczeniem dla każdej matki. Jednak z czasem przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Z każdym dniem łatwiej jest wyjść do pracy, a z czasem wyjechać na weekend tylko z mężem. Każde planowane rozstanie jest starannie przygotowywane, by każda strona wyniosła z niego korzyści. Jednak czasami przewrotny los postanawia rozdzielić ludzi w najbardziej brutalny sposób – z dnia na dzień, bez ostrzeżenia. Na co dzień człowiek nie rozpamiętuje takiej traumy (zwłaszcza gdy już minęła), ale są takie chwile, gdy najtrudniejsze wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą. Gdy za oknem zaczęły spadać liście, spojrzałam na swoje dzieci uczące się jeść. Pomimo uczucia zrezygnowania na widok wszechobecnego bałaganu, uśmiechnęłam się. „Zupełnie jak Pierworodny”, powiedział z uśmiechem mąż. Na te słowa zamarłam. Ale jak to? Dlaczego tego nie pamiętam? No tak… Przecież mnie wtedy przy nim nie było…

DSC_0410

Zagrożona ciąża bliźniacza

Ciąża bliźniacza niczym nie różniła się dla mnie od ciąży pojedynczej. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że ciąża bliźniacza jest ciążą wysokiego ryzyka. Mimo tego zagrożenia cicho liczyłam na to, że przy oszczędnym trybie życia będę sobie siedzieć w domu do ok. 36tc. W tym czasie, poza odpoczynkiem, będę bawić się z Pierworodnym albo patrzeć Ojciec Polak wywija z synem koziołki. To była cudowna wizja. Jednak w 25tc moje wyobrażenia lekkiej ciąży legły w gruzach. Okazało się bowiem, że mam skrajnie niewydolną szyjkę macicy i musiałam zostać hospitalizowana bez możliwości wstawania. Po dwóch godzinach oczekiwania na przyjęcie do lekarza zostałam przykuta do łóżka z wizją, że każda zmiana pozycji mogła zakończyć się przedwczesnym porodem…

Zostałam brutalnie rozdzielona z moim pierworodnym dzieckiem

Wyszłam z domu ze słowami na ustach „Mamusia zaraz wróci” i… nie wróciłam. Wierzyłam, że lekarze zrobią wszystko, abym mogła wyjść do domu… Niestety, zostałam „uwięziona” w szpitalu na ponad 3 miesiące… Wyobrażacie sobie rozstać się ze swoim dzieckiem na taki okres czasu? Nawet nie próbujcie… To za bardzo boli… W tym czasie nie było możliwości by dziecko odwiedzało mnie na oddziale (patologia ciąży była połączona z oddziałem noworodkowym), więc na początku kontaktowaliśmy się przez komunikator internetowy… Nie trwało to jednak długo… Nie byłam w stanie patrzeć na swoje dziecko, które zapraszało mnie do zabawy, a ja mogłam tylko dotykać jego twarzy przez ekran monitora… Jeden jedyny raz Pierworodny odwiedził mnie na oddziale w Wigilię… Gdy pojawił się w drzwiach sali popłakałam się ze szczęścia… Myślałam, że nie wypuszczę go z rąk… Do następnego spotkania doszło dopiero, gdy dostałam zezwolenie na pionizacje, czyli po ponad półtora miesiąca… Koszmar, który wrócił do mojej pamięci…

W chwili obecnej bliźniaki są w wieku Pierworodnego gdy zostaliśmy rozdzieleni

Nie byłam przy nim, gdy uczył się jeść. Nie byłam z nim, gdy pierwszy raz jeździł na sankach. Nie byłam z nim, gdy rozpoczął samodzielne odważne harce w wannie. Nie byłam z nim w jego drugie Mikołajki, ani święta Bożego Narodzenia. Nie złożyłam mu osobiście życzeń noworocznych w Sylwestra 2013/2014. Nie było mnie przez 3 miesiące, gdy chodził do żłobka i chorował. Nie było mnie przy nim przez 99 dni, gdy wstawał rano, ani przez 99 nocy gdy zasypiał… Przez ten koszmarnie długi okres czasu nie miał wyboru z kim chce zasypiać… A z tego co mi później opowiadali najbliżsi, on tak strasznie tęsknił za mamą…

Nie da się nadrobić straconego czasu

Jeśli ktoś tak twierdzi, to znaczy, że jest głupcem… Można naprawić zerwane relacje. Można odbudować zaufanie. Można zbudować wszystko od nowa. Jednak czasu nie cofniemy, a to co nas ominęło nigdy nie wróci. I chociaż to tak bardzo boli, to nic na to nie poradzimy…

Po powrocie miało być jak w bajce. Wróciłam do mojego dziecka i… przeżyłam rodzicielskie piekło…

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
jakie mleko dla noworodka
Gratulacje! Jesteśc
kurwa na podwórku
Antykultura podwórk
pieniądze to nie wszystko, dzieci t najcenniejszy skarb
Pieniądze to nie ws
20160219_082339
19.02.2014
JAK ROZMAWIAC
Jak rozmawiać z dzi
Mój Ty...(1)
Mój Ty… pącz
homofobia, nie dla homofobii, wychowanie w tolerancji
Tolerancja od małeg
ŚWIĘTY
Poślubiłam święt
RODZICU2
Dziecko zostało w d
Czy Twoje dzieckoma już zaplanowanezajęcia dodatkowe_
Zajęcia dodatkowe d
ZOSTAW MNIE!
Mamusia teraz pójdz
mamatatatablet
Wychowujesz jeszcze
Ristorante
Jak zajść w ciąż
dzieci_i_prezenty
Nie kupiłam dziecio
sasiad
Odpoczywam, bo bliź
cactus-194404_1280
Syndrom Matki Idealn
nicholas-571259_1280
Mikołajkowy hardcor
rodzicielstwo
Mieszanka dumy i wst
DSC_0665
Dzień z życia rodz
www.pixabay.com
Razem czy osobno 
spacer z bliżniakami
5 powodów, dla któ
20150916_135553
Synu, zapalisz?
DSC_0218
10 błędów popełn
DSC_0183
Żywa tęsknota
woda
5 zasad udanego wypo
tata_blizej_dziecka
Tato Polski –
Tata bliżej dziecka, Warszawa
Tato Polski –
W ogródku
Identycznie ubrani b
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
holiday_20-15
Misja specjalna R
20150617_095511
Jak szybko i bezbole
DSC_0155
„Nie odkładaj
  • bardzo to smutne, współczuję Olu;( co można dodać, ważne, że to już za wami…

  • nawet nie chcę sobie wyobrazić tego przez co musiałaś przejść. Współczuję i wiem, że żadne słowa nie zwrócą ci straconego czasu, ale dobrze, że to już za tobą.
    gdy moja Ania idzie na weekend do dziadków czy jedzie z nimi na wakacje to jest ok, ale gdy wyjechała na zieloną szkołę i to tylko na dwa tygodnie, nie mogłam znaleźć sobie miejsca … nawet nie jestem w stanie myśleć o tym, że mogłabym nie widzieć jej tak długo 🙁
    pozdrawiam i ściskam mocno:*

  • Nie potrafię sobie wyobrazić tego, co czułaś….łzy same się cisną do oczu 🙁

  • nie wyobrażam sobie tego, byłam 3 dni w szpitalu i płakałam za Karinką, choć miałam zagrożoną ciążę z Mają. Nie chcę sobie nawet tego wyobrażać i bardzo współczuje.

  • Ann

    Ja teraz jestem w 7 miesiącu ciąży i już drugi miesiąc leże ale to moja pierwsza ciąża. Właśnie najbardziej dla mnie jest przerażająca gdybym miała być w następnej ciąży to ze nie będę mogla zajacnsie starszym dzieckiem a takiemu dziecku nie da się wytłumaczyć o co chodzi z tym lezeniem…..ale nie masz się co obracać za siebie, zyjcie wspolnymi chwilami które SA teraz!

    • Fakt, z pierwszą ciążą jest inaczej. Musisz leżeć do leżysz bez poczucia zaniedbywania innych członków rodziny, którzy także potrzebuję twojej obecności. Zdrowia i wytrwałości życzę, bo wiem jakie to trudne.

  • … i wyję…

    Wiem, co przechodziłam, gdy poszłam do szpitala na 3-dniową obserwację, wiem, co czułam, gdy trzeba było iść do szpitala z porodem.

    Nie wyobrażam sobie weekendu bez dzieci (a to mnie niestety czeka 2 razy w miesiącu 🙁 ), a co dopiero 3 miesiące. ABSTRAKCJA.

    • Zauważyłam, że jako matki jesteśmy bardziej wrażliwe na krzywdę innych. Ja już swoje wypłakałam. Tak mi się przynajmniej wydawało. Widać jeszcze wiele czasu musi upłynąć by te wspomnienia spowszedniały i nie wywoływały we mnie takich emocji.

  • Smutna historia, śledziłam ją na bieżąco, ale teraz zasmuciła znowu. Najważniejsze, że już jesteście razem, tego czasu nadrobić się nie da, ale można wykorzystywać każdy kolejny dzień, który dostajecie od losu!

  • Nie umiem sobie tego nawet wyobrazić… Mnie przeraża wizja rozdzielenia z córką na te kilka dni kiedy trzeba będzie iść do szpitala urodzić, nie wiem co bym zrobiła gdybyśmy musiały rozstać się na tak długi czas…

    • Przetrwałabyś. Jak każda matka. Później byś się pozbierała i ruszyła dalej. Jak każda matka.

  • Tego właśnie bałam się najbardziej będąc w ciąży bliźniaczej-rozstania z synem.Skończyło się na 23 dniach w szpitalu.Wyobrażam sobie,co czułaś Ty i syn…choć dzieci zwykle znoszą to dzielniej niż my.

    • W czasie pobytu w szpitalu oboje byliśmy dzielni. Koszmar zaczął się po powrocie do domu…

  • Poryczałam się,bo to jednocześnie smutne i okropne. Nawet sobie nie potrafię wyobrazić co czułaś Ty, co czuł Pierworodny 🙁

    • Ja starałam się nie myśleć. Pierworodny bardzo długo nie potrafił mi wybaczyć tej rozłąki…

  • Z jednej strony myśl o fasolkach w brzuszku, robienie wszystkiego by były w nim jak najdłużej. A z drugiej strony rozłąka z synkiem 🙁 masakra!

    • Tak to właśnie było… Tym bardziej, że gdy trafiłam do szpitala młodzi ważyli ok 1000g…

  • Smutna historia. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czułaś. To jest nie do ogarnięcia umysłem. Wyobrażam sobie, że teraz wracają Ci wspomnienia z tamtego okresu i nie są to miłe wspomnienia. Ale trzymam kciuki za to, żebyś powoli pokonywała tą granicę i oswajała się z myślą, że to co stracone, mimo iż odzyskać się tego nie da, można jakoś poukładać. Choć idealne to nie będzie…

    • Myślę, że jak chłopaki już urosną, to będzie lżej. Wtedy będzie to za nami. Tak na prawdę. Tak na prawdę życie po szpitalu trwa dopiero 1,5 roku, a czasami mam wrażenie, że to prehistoria…

  • Nie mogłam przeczytac całęgo tekstu…..serce mi pęka na samą mysl o tym, że matka jest rodzielona z dzieckiem….. Jednak to już za Tobą i mimo, że faktycznie nie nadrobisz tego czasu, to ważne, by teraz byc przy nim :))

    • W końcu mogę z nim być, bo o to nie było wcale takie proste… Napiszę kiedyś o tym koszmarze… Kiedyś.

  • Rozumiem Cię tak bardzo… TAK BARDZO 🙁

  • Popłakałam się czytając Twój post 🙁
    Smutne, współczuję Ci ogromnie! Ciężko mi samej sobie wyobrazić, bo ja nawet jak zostawiam małą w domu na pół dnia, to przeżywam a co dopiero, w Twojej sytuacji…. Najważniejsze, że ten czas się skończył, teraz jesteście razem i to przecież się liczy…!

    • Bo tego tak na prawdę nie da się sobie wyobrazić. Po prostu się nie da. A jeśli już taka sytuacja się przydarzy, to po prostu trzeba znaleźć jakiś sposób by ją przeżyć. Z dnia na dzień.

  • I nic Ci juz nie wroci tych 99 dni. I oby sie wiecej nie przytrafily. Ani Tobie, ani mnie.

    • Na to właśnie liczę… Nie wyobrażam sobie takiego scenariusza z jakiegokolwiek powodu. Nigdy więcej… Pomimo tego, że wydawałam się silna przez ten czas pobytu w szpitalu, odbiło się to wszystko na mnie w późniejszym czasie…