Kraków, pomimo tego, że jest od nas oddalony o 3 godziny jazdy pociągiem jest dla nas miastem szczególnym. W Krakowie Ojciec Polak oświadczył mi się w pierwszą rocznicę znajomości. To do Krakowa pojechaliśmy na nasz pierwszy wspólny partnerski wyjazd po narodzinach Pierworodnego. Był to najdłuższy weekend w naszym życiu. Teraz odwiedziliśmy Kraków z okazji małżeńskiego świętowania 30. urodzin Ojca Polaka, które wypadają w przyszły piątek.

WawelCo, w Krakowie, robi małżeństwo spuszczone ze smyczy?

Zwiedza! Uwielbiamy aktywnie spędzać czas, więc nie wyobrażaliśmy sobie by spędzić cały darowany nam weekend w hotelu by się gzić (chociaż ta perspektywa też ma w sobie wiele uroku ;)).

Podczas tego słonecznego i chłodnego weekendu postawiliśmy na zwiedzanie plenerowe. Tym sposobem dotarliśmy na Kopiec Kościuszki. Sceneria, w której przyszło nam spacerować na szczyt była bajeczna! Słońce świeciło, a co jakiś czas delikatny wiatr strącał kolorowe liście z drzew. Byłam tak zauroczona tym widokiem i szczęśliwa, że całkowicie zapomniałam by uwiecznić ten piękny widok na zdjęciu!

Sam Kopiec Kościuszki też zrobił na mnie wrażenie. A wiatr, już dużo silniejszy, prawie urwał nam głowy 😉

Panorama Krakowa z Kopca KościuszkiW ramach biletu wstępu (12zł) poza możliwością wejścia na Kopiec, można było zwiedzić muzeum tematyczne dotyczące historii Kopca Kościuszki oraz mały gabinet figur woskowych, który niestety mnie rozczarował. Jedynymi osobami, które poznałam był Piłsudski, Jan Paweł II i św. Faustyna. Chopin zawsze wydawał mi się dużo przystojniejszy, Sienkiewicz bardziej gładki, a Mickiewicz wyglądał jak Volverine.

Po powrocie z długiego spaceru postanowiliśmy coś zjeść. Nasz wybór padł na restaurację Horoscope u podnóży Wawelu. Gdyby nie to, że na podanie dań czekaliśmy prawie godzinę, pierogi były twarde, a placki ziemniaczane z żurawiną miały zaledwie kleks żurawiny i niepotrzebny kleks śmietany mogłabym z czystym sumieniem powiedzieć, że było super. Niestety wyszliśmy najedzeni, ale po zdecydowanie dłuższym czasie niż zakładaliśmy.

W ramach zatarcia średniego wrażenia po restauracji uraczyliśmy się jeszcze deserem.

DSC_0507

Później ruszyliśmy na Stare Miasto, gdzie tradycyjnie udaliśmy się na spacer Sukiennicami. Podczas spaceru napomknęłam mężowi, że gdzieś tu znajduje się podziemne muzeum Krakowa. Mąż trochę nie dowierzał, ale tak się złożyło, że nogi same zaprowadziły nas pod wejście do muzeum. Ba! Akurat załapaliśmy się na ostatnie 8 miejsc do wejścia 🙂 Liczba osób przebywających na terenie muzeum jest ograniczona. Szczęście nam sprzyjało!

Podziemia Rynku są jednym z muzeów, w którym człowiek nie ma prawa się nudzić! Pomimo niewielkiej powierzchni (4000m2) spędziliśmy tam ponad 2,5 godziny! Największą zaletą tego muzeum jest jego interaktywność i rozwiązania technologiczne.

Pierwszym zabawnym elementem w muzeum był filmik o strażniku, który przeganiał jajcarkę ze skrzyżowania. Byłam tak zainteresowana krzykami, że zajrzałam w zaułek a tam strażnik patrzy na mnie i… „Czego się gapisz?!” W pierwszej chwili byłam w szoku. Byłam przekonana, że jest tam gdzieś zamontowana kamera, a facet odwraca się gdy ktoś pojawi się na widoku 😉 Na szczęście to tylko stały element filmu i nie byłam pierwszą osobą, która się na to nabrała 😉

Kolejnym punktem, który zrobił na nas wrażenie, było przedstawienie dla dzieci 🙂 Interaktywny Biały Kruk opowiadał historię Kraka i Krakowa. Część inscenizacji była efektem obrazu z rzutnika, ale część była ruchomymi elementami. Bardzo nam się to podobało i z chęcią zabierzemy tam dzieci! Co więcej na terenie kącika dla dzieci znajdują się dwie interaktywne tablice (ubieranie księżniczek i książąt, i pieczenie chleba) oraz średniowieczne zabawki.

Stylizowane nagrobki, film na ekranie 180 stopni, ruchome obrazy królów Polski i 4 sale z filmami dokumentalnymi o Krakowie dopełniły obrazu muzeum. Jesteśmy zachwyceni i szczerze polecamy odwiedzenie tego muzeum!

Cena normalnego biletu to 19zł, a muzeum reflektuje KDR ze zniżką 50%. Muzeum jest przyjazne dla osób niepełnosprawnych oraz dla matek z dziećmi (jest pokój z przewijaniem).

Ale żeby nie było, że tylko zwiedzaliśmy i rodzicielstwo zabiło w nas szaleństwo, to udaliśmy się także na…

Shish Club w Krakowieshishę 😉 Nie wiem jak Wy zapatrujecie się na tego typu rozrywki, ale ja nigdy nie odmówię. Jeśli chcecie spróbować, to zapraszam na imprezkę do nas 😉 Po takim długim i emocjonującym dniu przydał nam się taki relaks i całkowicie wyluzowani wróciliśmy do hotelu 🙂

O hotelu najchętniej bym nie wspominała

Najgorsze było to, że w hotelu, mieszczącym się w kamienicy, było zatęchłe powietrze. Po otworzeniu drzwi do naszej części hotelowej naszym oczom ukazał się kosz z brudną pościelą i ogromna szczotka do toalety. W pokoju – bardzo małym – unosił się zapach toalety… Prześcieradło, chociaż sterylnie czyste, było dziurawe. Cóż… Więcej tam nie wrócimy.

W niedzielę pozwoliliśmy sobie na relaks

Spaliśmy do godziny 9.00, wymeldowaliśmy się o 10.00. Poszliśmy sobie na spacer na Wawel, by na 13.00 ściągnąć na miasto i zjeść obiad. Tym razem nasz wybór padł na Moa Burger. Cóż ja mogę powiedzieć… Jeśli kiedykolwiek traficie na tę sieć burgerową to macie obowiązek ją odwiedzić!! Ja uraczyłam się hamburgerem Spiced Lamb i zakochałam się w nim! Tym bardziej, że trzymał mnie na sytość do późnego wieczora.

Do domu wróciliśmy Pendziolino

Wracaliśmy w wagonie wraz z podchmielonymi Irlandczykami zmierzającymi w kierunku Warszawy. Za takie zachowanie bardzo słusznie ich potraktowała nasza reprezentacja! 😉

Weekend spędziliśmy cudownie 🙂 Mam nadzieję, że Ojciec Polak długo zapamięta początek nowego dziesięciolecia w swoim żywocie.

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
Jak wykorzystać tydzień wakacji na Malcie i Gozo
Jak wykorzystać tyd
gulbaska
5 lat temu byłam Pa
ONA
Uczucie się mnoży,
walentynki, valentines day
Tak nietypowo obchod
rozwód, to nie jest powód do domu
Rozwód to nie jest
lotd_-_web2
Zatańcz z Lord of t
coast-631925_1280
Uczcijmy to tylko we
20151028_114524
Wyobrażam sobie ży
DSC_0389
KDR – Krajowa
naradarodzinna
„Narada Rodzin
paintball
Jeden strzał wystar
DSC_0616
Miłość zagubiona
  • A jak weekend zniosły dzieci?Poradziły sobie z opiekunami?;)Świetny weekend,a deser najlepszy😊

    • Dały radę! Chłopaki są przeszczęśliwi jak mogą zostać sam na sam z dziadkami i nie ma nikogo nad głową kto by ich do pionu sprowadzał 😉

  • Wspaniała weekend urodzinowy! Ojciec Polak na pewno był zachwycony, a przy okazji Ty – Matko Współczesna;) W zabawny sposób podzieliłaś się wrażeniami z pobytu w Krakowie. Super!

    • No ba! Ja to jestem zawsze zachwycona, gdy mam możliwość poprzebywania z mężem sam na sam 😉

  • My planujemy rodzinny wiosenny weekend w Krakowie:)

  • Jacy Wy młodzi jesteście 🙂 Wszystkiego dobrego z okazji urodzin dla męża i dla Was rocznicowo!! Weekend faktycznie udany – super, tez lubimy aktywnie odpoczywać 🙂

    • Fakt, szybko zdecydowaliśmy się na dzieci 🙂 Dlatego momentami dziwię się, że mi jeszcze dwójka będzie dwa lata towarzyszyć, a czasami czuję się jakbym miała 100 lat. Życzenia oczywiście przekażę 🙂

  • Marzy mi się wycieczka do Krakowa…super!

    • Marzenia są [po to by je realizować! 🙂 Polecam wycieczkę na przełomie kwietnia/maja. Na Wawelu kwitną wtedy magnolie, a Ogród Botaniczny też pokazuje swoje uroki 🙂