Zawitała do nas jesień w swojej nieprzyjmnej postaci. Za oknem jest pochmurno, wietrznie i deszczowo. Dlatego coraz częściej w mojej głowie rodzi się pytanie: czy dzisiaj dotrę do żłobka na pieszo? Czy może warto jednak zainwestować w przejażdżkę komunikają miejską? A może dotrę samochodem? Im dłużej codziennie się nad tym zastanawiam, tym szybciej decyduję się na poranny spacer pomimo niepogody. Dlaczego? Bo doskonale wiem dlaczego zdecydowałam się nie jeździć z bliźniakami komunikacją miejską.

DSC_0570

1. Czas dotarcia do żłobka nie jest uzależniony od ruchu ulicznego

Gdy między 7.30-8.00 wychodzę z domu i dochodzę do głównej ulicy, którą przemierzam 3/4 drogi do żłobka, widzę jedno – ogromny korek. Wszystkie równoległe i prostopadłe ulice w naszej okolicy też stoją. Tramwaje jeżdżą punktualnie do momentu, aż któryś nie zechce się rozkraczyć na trasie (najczęściej na środku najbardziej ruchliwego skrzyżowania). Lubię wiedzieć ile czasu muszę przeznaczyć na podróż, bo nienawidzę się spóźniać. Odległość naszego mieszkania od żłobka to jakieś 1,7km (zmierzyłam). Przejście takiego dystansu zajmuje mi ok 20-25min w zależności czy światła na przejściach dla pieszych chcą współpracować. A czas podróży komunikają miejską? 6min + dojście. Samochodem? Nigdy nie wiadomo.

2. Nie muszę szarpać się z wózkiem

Najgorszym momentem całego przedsięwzięcia pt. wyjście, jest opuszczenie klatki schodowej. Niestety nasz wózek nie mieści się do windy (2cm) i Ojciec Polak musi sprowadzać go (a po południu wciągać) ze schodów siłą własnych mięśni. Późniejsza podróż jest bułką z masłem. A gdybym musiała skorzystać z komunikacji miejskiej? O zgrozo… Najpierw musiałabym wyczekać na przyjazd tramwaju niskopodłogowego (których na szczęście na naszej trasie jest całkiem sporo), a później musiałabym wcisnąć się z bliźniaczym wózkiem w tłum zciśniętych niczym serdelki ludzi. Godzina między 7.00-9.00 to godziny największego natężenia ludzi w komunikacji. Jakoś trzeba dojechać do pracy, prawda?

3. Nie narażam dzieci na gwałtowne i częste zmiany temperatury ani zmasowany atak zarazków

Każdy kto jeździł komunikacją miejską wie, że taka podróż nie zawsze należy do najprzyjemniejszych. Gdy tylko na zewnątrz pogoda przestaje sprzyjać, w komunikacji miejskiej włączana jest klimatyzacja na 150% i wsiadający mogą się rozbierać podczas podróży. Może teraz jeszcze nie jest to tak bardzo dokuczliwe, ale gdy tylko przyjdzie zima… Wchodząc z wózkiem do tramwaju zawsze muszę stać blisko drzwi, żeby w miarę sprawnie się ewakuować. Stanie przy drzwiach równa się przeciągi. Brr, nie lubię. I do tego to całe zasmarkane i kaszlące towarzystwo na małej zamkniętej powierzchni… Moje dzieci i tak są narażone na wszystkie możliwe bakcyle w żłobku, więc nie mam ochoty narażać ich zdrowia na dodatkowe zagrożenia.

4. Spacer uważam za formę hartowania

Ze względu na pogodę niespecjalnie wyobrażam sobie, bym puściła chłopaków do piasku czy na trawę. Spacery na własnych nogach jeszcze nie należą do ich ulubionej rozrywki. Posyłając dziecko do pracówki nie mamy pewności, czy w niepogodę zaliczą wyjście na spacer. Jak więc zapewnić dzieciom codzienną dawkę świeżego powietrza? Zawieźć je wózkiem do żłobka! W ogólnym rozrachunku dnia wychodzi na to, że nasze bliźniaki są ok 40-50min na dworze. W wózku zawsze noszę koc, by ich okryć w razie bardzo nieprzyjemnej aury. Mam nadzieję, że to wpłynie na poprawę ich odporności.

5. Dbam o siebie

Każda z nas chce być seksi. Jednocześnie wszystkie wiemy, że wygospodarowanie czasu na ćwiczenia, przy opiece nad dziećmi, jest cholernie trudne. Dlaczego więc nie połączyć przyjemnego z pożytecznym? Chodzę z chłopakami na spacer bo chcę zafundować sobie codzienną dawkę ruchu. 4 x 1,7km x 20min = 60min ruchu każdego dnia! Same plusy!

Jestem z siebie dumna, że nie szukam wymówek na „ułatwianie” sobie życia.

P.S. W dniu dzisiejszym auto dostawcze uderzyło w barierkę na naszym przystanku. A co gdybyśmy tam stali? Brr… Kolejny powód, by zrezygnować z komunikacji miejskiej na rzecz spaceru.

DSC_0568

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
kurwa na podwórku
Antykultura podwórk
Dlaczego matka szyje, uczę się szyć
Dlaczego matka szyje
przesilenie wiosenne
Przesilenie wiosenne
pieniądze, program rodzina 500+
Na co wydamy pienią
wielkanoc, o wyższości wielkanocy
O wyższości Wielka
pieniądze to nie wszystko, dzieci t najcenniejszy skarb
Pieniądze to nie ws
DO KOLEJKI!
Kolejka na poczcie
DZIENNIKZYWIENIOWY
Dziennik kalorii
konsultacja dietetyczna
Dla mnie – ode
Zamknij oczy
Wizualizacja celu: s
JAK ROZMAWIAC
Jak rozmawiać z dzi
Mój Ty...(1)
Mój Ty… pącz
homofobia, nie dla homofobii, wychowanie w tolerancji
Tolerancja od małeg
nowa piramida żywieniowa, instytut żywności i żywienia, iżż
Piramida żywieniowa
5 powodów
5 powodów, dla któ
ŚWIĘTY
Poślubiłam święt
RODZICU2
Dziecko zostało w d
Czy Twoje dzieckoma już zaplanowanezajęcia dodatkowe_
Zajęcia dodatkowe d
LAST MINUTE!
Zazdroszczę Wam pod
balwany_na_drodze
Omijaj bałwanów na
mamatatatablet
Wychowujesz jeszcze
https://dwgkfo5b3odmw.cloudfront.net/img/promo_image/2930-1600x600_sailormoon.jpg
Pokolenie Czarodziej
fireworks-978887_1280
1 stycznia – D
rose-490947_1280
Czy wiesz, co to jes
dzieci_i_prezenty
Nie kupiłam dziecio
sasiad
Odpoczywam, bo bliź
girl-677576_1280
Blondynka jest naga!
santa-claus-223446_1280
Panie M. zrób mi w
rodzicielstwo
Mieszanka dumy i wst
training-998351_1280
Cierpienia matki ćw
DSC_0665
Dzień z życia rodz
Jestem Wyjątkowa!
Każdy bloger to wyj
20151111_165237
Opuszczamy dzidziusi
DSC_0647
5 rzeczy, których n
haloween
Halloween, idź do d
20151028_114524
Wyobrażam sobie ży
WM
Wyrodna matka? Dzwon
DSC_0534
Pogoda życia
DSC_0410
Rozstanie z dzieckie
DSC_0389
KDR – Krajowa
20150916_135553
Synu, zapalisz?
DSC_0218
10 błędów popełn
DSC_0825
Dzieci z (nie)urodze
woda
5 zasad udanego wypo
DSC_0010
Drzewo mojego dzieci
Brązowooki - Mały Buntownik
Trzy charaktery
pampersy
„Dziwi mnie
tylkojeden
Gdyby był tylko jed
W ogródku
Identycznie ubrani b
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
DSC_0155
„Nie odkładaj
  • U mnie w mieście nie ma komunikacji miejskiej ale pewnie robiłabym tak jak Ty:) poza tym uwielbiam spacery!

    • Jeeej, miasto bez komunikacji! 😀 Tego rozwiązania też są plusy i minusy 😉

  • Hebamme

    Nas to czeka od wrzesnia. Na szczęście w okolicy mam sporo przedszkoli,wiec jazda tramwajem czy autobusem nie będzie potrzebna.

    • Pierworodny też ma teraz przedszkole pod blokiem i to jest dla nas mega luksus 😀

  • Mieszkam w centrum miasta, a i tak do każdego większego marketu (poza biedrą) mam daleko. Wszystko pobudowane na obrzeżach, bo ty oko tam jeszcze miejsce było. Dlatego też, chcąc iść po zakupy do L. czy I. muszę zasuwać na piechotę albo autem. A że lubię sobie zrobić zakupy na spokojnie, bez ponaglania i faceta dorzucającego jakieś pierdoły do wózka, wybieram spacer. Mam zapewnione 3 kilometry w obie strony, plus to, co podrepce po sklepie.
    Także doskonale Cię rozumiem.

    • My na szczęście jakiś większe sklepy mamy blisko. A na większe zakupy i tak wybieramy się samochodem.

  • Ja nie jeżdżę, bo mam złe wspomienia- w ciąży chcieli mnie stratować, gdyż każdy dobijał się do wolnego miejsca. Te walki o stołek to jakaś wojna i nie jest na moje skołatane nerwy. Preferuję tzw. piechtobus, czyli moje własne nogi :),

    • Oj tak… Przyznam szczerze, że nie mogę się nadziwić jak staruszkowie, którzy ledwo chodzą, na widok autobusu dostają +100 do prędkości, siły i zręczności by dostać się do miejsca w autobusie.

  • Ekstra, faktycznie plusy dodatnie przyćmiewają plusy ujemne jak mawiał klasyk 😛
    Też mam plan do przedszkola na piechotę. Czekam jeszcze tydzień bo remontują chodnik i ruszę 🙂 BRAVO TY !!!

    • Mam nadzieję, że nowe buty ci nie przemokną podczas spacerów 😉

  • My rano autobusem albo samochodem, bo na 8 muszę być w pracy, więc nie ma czasu na przechadzki. Ale po pracy zdarza nam się wracać spacerowym tempem i wtedy powrót zajmuje jakieś dwie godziny, bo trzeba się w parku zatrzymać, wejść do księgarni (a po drodze mamy dwie) i jeszcze obowiązkowo lody w kawiarni 🙂 Na szczęście odbieram ją rzadko, z babcią albo tatą wracają szybciej:)

    • To my nie możemy sobie pozwolić na taki spokój podczas spaceru powrotnego, bo odbieram chłopaków o 14.30 a na 15.00 muszę być pod domem by odebrać Pierworodnego z przedszkola 😉