20kgmniej2

Dziś na wadze zobaczyłam 86,5kg

Czyli -0,4kg od zeszłego tygodnia. Szkoda tylko, że spadek wagi, to efekt wtorkowego zatrucia, a nie wzorowej diety i aktywności fizycznej…

Moje porażki

Między Bogiem a prawdą, to cały zeszły tydzień był porażką… Już w sobotę po sprawozdaniu byliśmy na spotkaniu u znajomych, gdzie uraczyłam się słodkościami. W niedzielę była dietetyczna szarlotka. W poniedziałek chyba spokój, ale z wtorku na środę napchałam w siebie tyle syfu, że pokutuję do dziś… W środę mąż dobił mnie jeszcze ciastem, a od czwartku żołądek odmówił posłuszeństwa. Wiem, że nie mogę pchać w siebie pustych kalorii, a jednak je jem. Paranoja! Ale dzięki komentarzowi Dziewczyny z obrazka odnalazłam sedno mojego problemu!

Ja mam problem z asertywnością! Mam problem z odmówieniem jedzenia, gdy ktoś proponuje. Boję się, że tej osobie zrobi się przykro! Nie powiem „nie mężu, nie zjem z Tobą pizzy, zjem sałatkę”, bo wiem, że ma na to ochotę i chcę mu zrobić przyjemność. Nie umiem wyłamać się z otoczenia, gdy wszyscy jedzą frytki, a ja mam zjeść sałatkę. Nie mam siły by pić wodę, gdy inni piwkują. I to jest problem! Kto jak kto, ale mąż pewnie nie robiłby mi problemu jakbym mu odmówiła zjedzenia słodkości. Przecież jestem dorosła! Co z wizytami u rodziców i babć? Chyba trzeba będzie założyć sobie kłódkę na usta…

Przez problemy żołądkowe nie ćwiczyłam ani razu w tym tygodniu.

Moje sukcesy

To ja zaliczyłam jakieś sukcesy w tym tygodniu? Spadek wagi – naciągany sukces, ale jest. Dziennie przemierzałam z 6km zaprowadzając i odbierając Bliźniaków ze żłobka – to dwa. No i faktycznie kurtka nie kłamie – odrobinę jest mnie mniej.

Udo: 67,5cm (-0,5cm)
Biodra: 107cm (-3cm)
Pępek: 98cm (-2cm)
Talia: 91cm (-2cm)
Pod biustem: 86cm (bz)
Ramię: 32,5cm (-1cm)

Plany na przyszły tydzień

  • w dniu swoich urodzin chcę zobaczyć, że pozbyłam się otyłości, czyli ważyć minimum 85,9kg,
  • nie dać się naciągnąć na zjedzenie pustych kalorii (będą rodzice w pobliżu, więc będzie wyzwanie),
  • jeśli nie uda mi się poćwiczyć, to niech chociaż zostaną mi te codzienne spacery,
  • wytrwać w postanowieniach.

Odmeldowuję się! A jak Wam idzie? 🙂

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
monitor staniu zdrowia wskazuje u mnie zagrożenie zdrowia
Noszę w sobie 35kg
obżarstwo
Dieta odchudzająca
Zamknij oczy
Wizualizacja celu: s
historia_odchudzania
Moja historia odchud
Pożegnanie
Pożegnanie z obrąc
SCHUDNIJ!
5 wskazówek, dzięk
fast-food-438659_1280
Jestem na diecie! Id
20kgmniej1
20kg mniej #5
training-998351_1280
Cierpienia matki ćw
20kgmniej1
20kg mniej #4
20kgmniej2
20kg mniej #2
20kgmniej1
20kg mniej #1
1301837107_by_darus88kalisz_600
Głupia szklana sucz
  • LOGOmama

    Ja się ostatnio przeraziłam, jak zobaczyłam na wadze 50. JUŻ 50.
    Za szybko to leci w dół, wszyscy mi mówią, że jak śmierć wyglądam, że niedługo zniknę, że spodnie mi z tyłka spadają (choć wszystkie w rozmiarze 36, w 34 nie mam szans się wbić).
    Moja dieta jest niezawodna, ale nie polecę jej nikomu.
    Chcę to zatrzymać, jem racjonalnie, staram się możliwie często, a i tak waga mi leci na łeb, na szyję.

    • Rany, to też faktycznie jest problem. Przyznam szczerze, że nigdy go nie miałam, ale czasami mam wrażenie, że przytyć dla takiej osoby jest trudniej niż zrzucić nadwagę.

      • LOGOmama

        Wiesz, ja nie to, że chcę przytyć, czy chcę schudnąć. Ja zawsze miałam tendencje do większej ilości kg, co chwila wpadałam na pomysł, żeby trochę z siebie zrzucić, tak, żeby dobić do tych optymalnych 54-55.
        Ale teraz, od wielu miesięcy, żyję w permanentnym stresie, moje życie wywraca się do góry nogami, to kg same zdają się lecieć. Na początku, zanim to wszystko się zaczęło, wązyłam ok. 58 kg. Najgorsze jest to, że nie wiem, kiedy ten stres się skończy i z jaką wagą ten koniec zastanę. I tak dobrze, że przez tak długi okres ta waga leciała tak w miarę powoli.Robiłam co mogłam, jadłam ze ściśniętym gardłem, do odruchu wymiotnego, ale wciskałam w siebie.
        Nie chcę przytyć, ale też nie chcę, żeby ta waga już spadała.

        • Ja niestety zajadam stres… Życzę spokoju i równowagi :*

          • LOGOmama

            Dziękuję :*
            Spokój w końcu nastanie. Kiedyś.

  • Babski Pisanie

    Ciebie to trzeba chyba dobrze opierniczyć. Co tydzień sobie obiecujesz, że nie będziesz zapychać żołądka syfem, a jednak to robisz. Nu, nu, nu… Nie ładnie.
    Pamiętaj, że pokaźne grono trzyma kciuki za Twoje odchudzanie.

    • Już dostałam porządny opiernicz… I kopa motywacyjnego… Póki co jestem „czysta” pomimo wielu potężnych pokus. Mam nadzieję, że ten stan utrzyma się na dobre. Nie chcę Was zawieść.

  • melanii

    Ostatnio zmieniłam nawyki żywieniowe, a to po jednej przygodzie. Umówiłam się spontanicznie z koleżanką i poszłyśmy do naszych ulubionych knajpek-do jednej na obiad, do drugiej na deser. Obie formy posiłków były dla mnie dość obfite-jednym słowem obżarłam się tak, że trudno było mi się ruszyć. Stwierdziłam, że koniec z tym, może i to był jednorazowy wyskok, ale od tego się zaczyna. Staram się jeść tak, żeby czuć się posilona i nasycona, ale nie objedzona tak, że mam trudności z poruszaniem.

    • Bardzo dobra zasada. Ja się tego dopiero uczę.

  • Iwona

    !!!!!

  • Agnieszka/Agumama

    Nadal Ci kibicuję, także ten, działaj!
    Tymczasem ja jestem wciąż masakrycznie gruba, ale zaliczyłam tiramisu (mojej roboty) i pycha sernik (roboty mojej mamy) na imieniny Marcina, czekloadę Wedla tiramisu i czekoladową (nie jednego dnia) te takie duże oraz 2 princessy na rozpoczęcie okresu. Oprócz tego, gdy wracam z pracy jestem tak głodna, że dojadam śniadanie po chłopakach, a czasami także resztki ich obiadu. Odnotowałam,że moje przedostatnie i fajne spodnie się już ledwo zapinają i tylko do dłuższej, luźnej bluzki 🙁 🙁
    Jestem na najlepszej drodze by się z Tobą wymienić: Ty z otyłości na nadwagę, a ja z nadwagi na otyłość. A może już ją mam?

    • Jeżeli ją masz, to jak najszybciej się jej pozbądź! Nie jest Ci ona potrzebna do szczęścia! A kupowanie większych spodni w niczym nie pomoże 🙁

  • Marta

    Ja mogę nie jeść cały dzień, za to jak mnie najdzie to wpycham co mam pod ręką. I najgorsze, że jak piszę nowy post to muszę mieć pod ręką jakąś przekąskę. Najlepiej taką, która nie skończy się szybko.

    • To może warto przez rozpoczęciem pisania nakroić sobie jabłek w talarki albo marchewki? 🙂 W fazie największej motywacji tak właśnie robię. Albo ratuję się waflami ryżowymi.

  • Zwykła Matka

    Mnie za bardzo ciągnie do jedzenia, nie jestem wobec niego asertywna :))))

    • A to ja, jak jestem sama, potrafię wybrać dobrze np. wczoraj zamiast zestawu w Mc uraczyłam się sałatką hawajską. Ale jak jestem w gronie innych osób… Muszę nad tym popracować.

  • Dagna

    Najważniejsze to nie obwiniać się i powoli zmieniać nawyki, powodzenia! 🙂

    • Staram się zmienić. I zamiast tego starania trzeba je po prostu zmienić! Powoli, ale skutecznie 🙂 Dzięki! 🙂