Bliźnięta są wyjątkowym przykładem rodzeństwa. Od zawsze są razem. Mają za sobą tyle samo przebytych dni, wychowywane są na tych samych zasadach i mają, w większości, wspólny bagaż wspomnień. Wspomnienia uwiecznione na wspólnych zdjęciach. Zawsze razem. Czy to jest dobre rozwiązanie? A gdy ich tak… rodzielić?

www.pixabay.com

www.pixabay.com

Mam wiele obaw związanych z wychowaniem bliźniaków

Boję się, że będąc ciągle razem będą ze sobą porównywani. Boję się, że przy ciągłym kontakcie ze sobą jeden z braci zostanie zdominowany przez drugiego. Boję się, że Bliźniaki będą mieli wszystkich wspólnych znajomych i, w razie jakiejkolwiek kłótni między sobą, nie będą mieli do kogo zwrócić się że swoimi problemami (rodzice przecież nie muszą wiedzieć wszystkiego). Boję się, że będąc ciągle razem żaden z nich nie wyrobi w sobie umiejętności samodzielnego radzenia sobie w świecie. Boję się tych wszystkich sytuacji, o których jeszcze nie pomyślałam, a mogą w przyszłości zaburzyć ich kontakt ze sobą i spoleczeństwem.

Chcę dla chłopaków jak najlepiej

Chcę by byli samodzielni, zaradni i świadomi swojej tożsamości. Chcę by każdy z nich był wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. Chcę, by byli na tyle pewni siebie, żeby byli w stanie stawić czoła przeciwnościom losu bez konieczności oglądania się na pomoc brata. Chcę by byli sobą, a nie kopią swojego rodzeństwa.

Dlatego decyduję się na rozdzielanie bliźniaków

Czasami rozdzielamy ich gdy jesteśmy wszyscy w domu – każdy z bliźniaków bawi się z nami w innym pokoju, np. ja bawię się z Brązowookim, a Ojciec Polak ma pod opieką Niebieskookiego. Wtedy każdy z nich ma możliwość chwilowego odcięcia się od swoich braci i odpoczęcia psychicznego od gwaru. W tych chwilach (zazwyczaj wyjątkowo krótkich) również my-rodzice mamy możliwość dokładniejszej obserwacji naszego dziecka. Niestety, przy trójce dzieci na raz trudno jest poświęcić każdemu z nich wystarczająco dużo uwagi. Z tego powodu decydujemy się na rozdzielanie chłopaków.

Czasami decydujemy się na jeszcze bardziej radykalny krok – rozdzielamy chłopaków zawożąc ich to dziadków z obu stron. Niebieskookiego do jednych, Brazowookiego do drugich. Zazwyczaj jest tak, że Brązowooki zostaje sam, a Niebieskooki jedzie z Pierworodnym. Brązowooki jest typem samotnika (od dzieci) i mega prztulasa. Niebieskooki uwielbia wariować z Pierworodnym. Nie wiem jak długo taki stan rzeczy będzie trwać. Póki co, nie mając oporu ze strony synów, realizujemy nasz rodzicielski plan.

Jestem przekonana o tym, że postępujemy dobrze

Czy tak jest w rzeczywistości? Czas pokaże.

Rodzicice bliźniąt bądź wieloraczków – jak sobie radzicie z podobnymi dylematami? Może takich nie macie?

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
jakie mleko dla noworodka
Gratulacje! Jesteśc
kurwa na podwórku
Antykultura podwórk
pozwól im na samodzielność
Pozwól dzieciom na
pieniądze to nie wszystko, dzieci t najcenniejszy skarb
Pieniądze to nie ws
20160219_082339
19.02.2014
JAK ROZMAWIAC
Jak rozmawiać z dzi
Mój Ty...(1)
Mój Ty… pącz
ZOSTAW MNIE!
Mamusia teraz pójdz
mamatatatablet
Wychowujesz jeszcze
Ristorante
Jak zajść w ciąż
sasiad
Odpoczywam, bo bliź
girl-677576_1280
Blondynka jest naga!
cactus-194404_1280
Syndrom Matki Idealn
DSC_0410
Rozstanie z dzieckie
DSC_0825
Dzieci z (nie)urodze
tata_blizej_dziecka
Tato Polski –
Tata bliżej dziecka, Warszawa
Tato Polski –
W ogródku
Identycznie ubrani b
  • Agnieszka/Agumama

    Razem i osobno 😛
    Ubieram moich chłopców inaczej, ale mają identyczne lub podobne kurtki, bluzy i piżamy (jakoś tak wyszło). Jak jeszcze byłam w ciąży kupowałam sporo idnetycznych zestawów ciuszków (bo to takie słodkie i milusie), ale po urodzeniu się chłopców zdałam sobie sprawę, że to niepraktyczne. Raz, że ubraniem ułatwiam innym odróżnienei dzieci, dwa, że mam pewność, że Jaś nie założy dziś na spacer spodni, które wczoraj miał Saś na sobie 🙂 Tak budujemy indywidualność.
    Jestem też przeciwna całkowitej synchronizacji dzieci. Owszem lubię kiedy o podobnej porze śpią czy jedzą, ale nie budzę jednego syna bo drugi wstał z drzemki (a słyszałam o takich pomysłach), ba! pozwalam drugiemu pospać zabierając buszującego np do siebie do łóżka.
    Dajemy chłopcom dużo luzu i to oni decydują czy się bawią razem, czy osobno a może potrzebują koniecznie żeby jedno czy dwoje rodziców było zaangażowane. Chłopcy sobie to sami regulują w ciągu dnia.
    To, że za sobą tesknią widać bo gdy Staś ma dłuższą drzemkę to Jaś co i rusz ciągnie mnie za rekę w kierunku ich pokoju.
    Myslę, że wszystkie przemyslane kroki w kierunku promowania indywidualności dzieci wieloraczków są dobre bo mamy 2 organizmy, 2 jednostki a nie 1 byt rozdzielony na dwa ciała 🙂

    • Agnieszka/Agumama

      ps. Ola czemu nie przejdziesz na Disqusa?

  • melanii

    Nie wiem, czy rozdzielanie jest dobrym pomysłem, ale, jak sama piszesz czas pokaże. Przypadki bliźniaków, które znam rozdzielały się same tzn. wybierały różne szkoły po zakończeniu podstawówki.

    Wydaje mi się, że musisz pokazać synom, że jednocześnie są dwoma odrębnymi osobami, ale też, że mogą się wspierać nawzajem, żeby w przyszłości mogły na siebie liczyć.

    Słyszałam, że rodzeństwa w ogóle nie należy rozdzielać ze sobą.

    • Właśnie to staram się robić – pokazywać, że są osobnymi osobami. Rodzina jest dla mnie bardzo ważną wartością i chcę by dla nich też była. Chciałabym, żeby zawsze mieli siebie, gdy nas zabraknie. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, by jeden żerował na drugim, bo okaże się, że jest nieporadny życiowo…

      • melanii

        Jest wiele przykładów, kiedy to rodzina żre się o majątek. Niekiedy dzieje się to po śmierci najbliższych, niekiedy zgrzyta już wcześniej i dlatego trzeba takim małym ludzikom od początku pokazywać, że są razem, a jednocześnie osobno.

        • Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żeby na moim grobie działy się finansowe dramaty rodzinne… Chyba bym się podniosła i ukróciła te niesnaski.