Często, będąc sama na spacerze z całym naszym stadem, słyszę pytanie „Boze, jak pani sobie z nimi radzi?”. Czasami mam ochotę odpowiedzieć „Na prawde sobie radzę? Nie sądzę.” Ale gdy wracam do domu z trójką nieprzypadkowych dzieci, dzieci są w jednym kawałku i do tego są szczęśliwe, to dochodzę do wniosku, że daję radę. Oczywiście nie dałabym rady, gdyby nie pomoc rodziny i Ojca Polaka. Dajemy radę. Chociaz łatwo bywa tylko czasami.

DSC_0665Pobudka w naszym domu następuje koło godziny 6.00

Wtedy właśnie budzą się Bliźniaki i niezależnie od (nie)przespania nocy trzeba zwlec się z łóżka. Jeśli dzieci mają dobry dzień to Ojciec Polak bierze poranne obowiązki okołodzieciece na siebie, a ja mogę sobie jeszcze poleżec do 6.30. Czasami 6.45!

Później następuje wspólne śniadanie – przygotowane przez Ojca Polaka. Po posiłku mąż idzie się ogarniać,  a ja dokańczam ogarniać dzieci i jeśli wszyscy są zdrowi zmierzamy do placówek.

Dom opuszczamy ok. 7.40

Ja gnam z bliźniakami do żłobka, Ojciec Polak z Pierworodnym do przedszkola. Po umieszczeniu dzieci w placówkach, Ojciec Polak jedzie do pracy a ja… To zależy co jest do roboty. Idę na zakupy, sprzątam dom, gotuję (tak, zdarza mi się!), piszę notkę, jak mam czas to odpocznę.

O godz. 13.30 wychodzę z domu

To jest oczywiście najlepsza godzina na wyjście z domu. Wtedy bez zbędnego pośpiechu mogę sobie spokojnie, spacerkiem dotrzeć do żłobka.  Zazwyczaj jednak biegnę tam z wywalonym jęziorem, by w równie zawrotnym tempie dotrzeć na 15.00 do przedszkola by odebrać Pierworodnego.

*Gdy dzieci są chore to sprawa wygląda nieco inaczej. Z samego rańca posiłkuję się telewizją by „na spokojnie” ogarnąć mieszkanie po porannym tornadzie. Jeśli pogoda dopisuje, to ok. 10 wychodzę z dziećmi na spacer. Ok. 11.30 młodzi mają drzemkę i potrafią spać nawet 3 godziny. O 15.00 odbieramy Pierworodnego i dzień toczy się jak co dzień.

Po 15, jeśli pogoda pozwala, idziemy na plac zabaw

Dzieciaki bawią się na powietrzu około godziny. Tyle im wystarcza po całym dniu wrażeń w placówkach.

Ok. godziny 16.30 wchodzimy do domu

Do pół godziny, ze wsparciem zjawia się ojciec Polak. W miarę możliwości jemy wspólny obiad (chociaż określenie „wspólny” to szumnie powiedziane. Po powrocie do domu dzieci mają dużo ważniejsze potrzeby niż zjedzenie obiadu, ot np. zrobienie tornada).

Po posiłku jest czas na zabawy dowolne. Chwila wytchnienia dla całej rodziny. Czasami robimy namiot z koca, czasami ganiamy się po domu, czasami czytamy książeczki, czasami urządzamy karaoke, a czasami oglądamy wspólnie bajki.

Między 19.00 a 19.30 zaczynamy kąpanie dzieci

Jeśli Pierworodny nie robi scen to kąpiel idzie bardzo szybko. A jeśli stawia opór… to bywa różnie. Po kąpieli chwila przytulanek i czas kłaść się spać.

Zazwyczaj o 20.30 jesteśmy wolni

Co wtedy robimy? Odpoczywamy. Czasami zdarza nam się trochę ogarnąć chaos przed kolejnym dniem. Staramy się porozmawiać jak nam minął dzień i w spokoju wypić herbatę. Raz na jakiś czas udaje nam się obejrzeć film.

Niema co liczyć, że noc minie spokojnie. Kładziemy się spać maksymalnie przed 23. Bo o 6 znów pobudka. Po nocy niekoniecznie przespanej…

A jak to wygląda u was?

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
gry planszowe dla całej rodziny
Prezent na Dzień Dz
kurwa na podwórku
Antykultura podwórk
JAK ROZMAWIAC
Jak rozmawiać z dzi
Mój Ty...(1)
Mój Ty… pącz
homofobia, nie dla homofobii, wychowanie w tolerancji
Tolerancja od małeg
ŚWIĘTY
Poślubiłam święt
RODZICU2
Dziecko zostało w d
Czy Twoje dzieckoma już zaplanowanezajęcia dodatkowe_
Zajęcia dodatkowe d
mamatatatablet
Wychowujesz jeszcze
EXHIITION
TOP 5 filmów animow
dzieci_i_prezenty
Nie kupiłam dziecio
sasiad
Odpoczywam, bo bliź
nicholas-571259_1280
Mikołajkowy hardcor
rodzicielstwo
Mieszanka dumy i wst
spacer z bliżniakami
5 powodów, dla któ
DSC_0410
Rozstanie z dzieckie
20150916_135553
Synu, zapalisz?
DSC_0218
10 błędów popełn
DSC_0183
Żywa tęsknota
woda
5 zasad udanego wypo
DSC_0766
Podróż w czasie &#
tata_blizej_dziecka
Tato Polski –
paintball
Jeden strzał wystar
Tata bliżej dziecka, Warszawa
Tato Polski –
W ogródku
Identycznie ubrani b
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
holiday_20-15
Misja specjalna R
DSC_0155
„Nie odkładaj
  • U mnie na razie jedno dziecko, więc bez szaleństw, chociaż czasami jest ciężko (sami, bez rodziny, możemy liczyć tylko na siebie). No ale to hartuje. Fajną masz rodzinkę :).

  • Dzięki za „Na prawdę sobie radzę? Nie sądzę.” Szukam sobie sojuszników, bratnich dusz w mym chaosie 😉 A takie słowa własnie dodają otuchy, że nie tylko u mnie czasem Meksyk 😉

    • Żeby to było tylko czasami 😉 Czasami to ja myślę, że mam nad wszystkim kontrolę ;)-

      • Kontrola to takie coś, że każdy o tym mówi, ale czy ktoś na serio ją ma? Dla przykładu Fasolaki, zęby etc. potrafią pokrzyżować najbardziej rozplanowany wieczór (z listą) 😛

        • Fakt, kontrola to coś niezwykle złudnego, ale chociaż w przybliżeniu można mieć koncepcję spędzenia dnia 😛

  • Małe sprostowanie: Ojciec Polak nie pomaga tylko po prostu wychowujecie razem, c’nie?;)

    • melanii

      Znów się wtrącę, że się zgadzam z tym komentarzem 🙂

    • Rany, ten komentarz jest dla mnie tak pokrętnie napisany, że nie rozumiałam o co ci chodzi. Musiał poprosić o wykladnie ojca polaka 😉 Tak, Ojciec Polak nie jest tylko od pomagania – z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem wychowuje ze mną dzieci 🙂

      • Komentarz dobrze rozszyfrowany,czyli umiecie współpracować:)

  • melanii

    Przepraszam, że zapytam-a Ty pracujesz, lub masz jakieś plany/wizje na pracę?

    • W chwili obecnej korzystam w urlopu wychowawczego. Według wstępnych założeń mam zamiar na nim „siedziec” do października 2017.

      • melanii

        Skoro starszy chodzi do przedszkola, a młodsi do żłobka to, jakby nie masz ich przez pół dnia pod opieką. Czy trochę nie szkoda, zwłaszcza, że wychowawczy jest zdaje się bezpłatny?

        • Z perspektywy finansowej oczywiście, że szkoda siedzieć na wychowawczym. Chociaz moja skromna wypłata to nie jest łakomy kąsek motywacyjny do powrotu do pracy.
          Długo o tym rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że póki co będzie tak dla naszej rodziny lepiej. Nie będziemy wiecznie zabieganym małżeństwem, ktore z jeziorem na wierzchu będzie próbować ogarnąć wszystko na tip top.

          • Angel

            Poza tym w takim systemie, że dzieciaki są tak krótko, to musiałoby być pół etatu, albo dzieciaki dłużej. Mam tak samo i też siedzę w domu i będę siedzieć, jak najdłużej 🙂

            • melanii

              Zawsze patrzę na dwie strony medalu. Na matkę, ale też na pracodawcę. Z punktu widzenia mamy dobrze jest być przy dziecku. Z kolei pracodawca nie może sobie pozwolić na to, żeby praca nie była wykonywana, musi kogoś zatrudnić choćby na zastępstwo. Długo nieobecna mama wypada również z obiegu, dlatego też zdarza się, że wracając do pracy dostaje wypowiedzenie.

              • Ja też patrzyłam od strony pracodawcy i przyznam szczerze, że uważam, że moja nieobecność lepiej wpływa na wykonywanie pracy niż obecność. Gdy jestem na wychowawczym to mają kogoś na zastępstwo, kto jest dyspozycyjny. A na co im teraz ja, gdy średnio co 2 tygodnie byłabym po 2 tygodnie na zwolnieniu z powodu chorych dzieci? A zwłaszcza niebieskookiego, który ma problemy z oskrzelami.

          • To my, tylko bez „małżeństwem” ;P

  • Po pierwsze – wielodzietna rodzina to byla moja, a Ty masz 3 x mniejsze stadko niz moi rodzice 😀 nie wiem skad taki stosunek do rodzin 2+3, prseciez to najnormalniejszy schemat swiata! 🙂 zobaczymy jak to bedzie u nas wygladac jak Malizna pojdzie do przedszkola, bo na razie zwykle zycie z niemowlakiem: mleczko, pampers, spacer… jedna – dwie pobudki w nocy.. od 6 na nogach, norma 😉

    • To znaczy, że było Was dziewięcioro?! Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie mieć tylu dzieci… Czasami myślę, że może jeszcze kiedyś możemy próbować zawojować o dziewczynkę, ale bez przesady!

      • Widziałam ostatnia pewną Panią z dziećmi. Późne popołudnie, ciemno już, supermarket. Wykłada pełno zakupów na taśmę, wózkiem z ok.2letnim dzieckiem blokuje przejście w kasie obok, ale miło po chwili proszę o przesuniecie wózka. Przy owym wózku stoi jeszcze dwójka chłopców, na oko 4-6lat. A na wózku, dokładnie na budce w miękkim (bardzo miękkim) nosidełku krzywiący się maluszek może 2 miesięczny. Na kilometr widać,że mu nie wygodnie, że krzywo, że głowa niżej… Przepraszam, ale dla mnie zakrawało to na patologię.
        Ty sobie świetnie radzisz z Waszą Trójką 🙂 Podziwiam Was

        • Wyjście do sklepu z taką gromadą to nie lada wyzwanie. A jeszcze w jedną osobę? Szacun… Przyznam szczerze, że nie kierowałabym swoich myśli od razu w kierunku patologii (o ile dzieci były zadbane). Przyznam szczerze, że gdybym miała wybór, to na miejsce tej kobiety zrobiłabym zakupy przez internet niż szarpała się z całą gromadą.

          • Czasem zakupy przez Internet to dodatkowa opłata, na którą ktoś może nie móc sobie pozwolić. Niby to kilkanaście złotych, ale bywa, że o te kilkanaście za dużo. Nie wiem, nie widziałam tych dzieciaków, ale nie osądzałabym tak szybko. Zwłaszcza, że akurat niewygodne nosidełka to zmora naszych czasów i widzę pełno matek z JEDNYM dzieckiem, które w czymś takim maluszki przewożą. I to już prędzej zakrawa mi na patologię 😛

            • Zgadzam się z tą dodatkową opłatą i dlatego wspomniałam, że „gdybym miała wybór”. Nie wyobrażam sobie (póki co) zakupów z całą trójką.

        • Patologia to bardzo ciężki kaliber. Ja powiem coś innego – ta kobieta to bohaterka, że się porywa na takie wyprawy! Bo wiesz, czy masz jedno dziecko, czy piętnastkę, musisz jakoś żyć. A że z większą gromadką czeka Cię więcej wydatków, to czasem jest problem z zadbaniem o wszystko. Przykra sprawa, że dziecko się męczyło, ale spróbuj zrozumieć sytuację, a nie rzucaj patologią. Czasem możesz kogoś bardzo skrzywdzić 😉

          • Myślę,że kobieta w domu internetu nie ma. Poza tym u nas zbyt mała miejscowość by dowozili zakupy z marketów. Może z tą patologią przeholowałam, ale z jednej strony żal dzieci, żal kobiety i pytanie,a gdzie chłop jest ?
            To nosidełko to taka „wkładka” do tych ciężkich topornych wózków, nie,że fotelik samochodowy 😉 Może to mój błąd,ale gdy widzę takie kobiety zmęczone życiem co to na kilometry widać czuje złość. Złość,że często ze względu na wiarę, miłość do wielkiej rodziny i dzieci oraz względu na męża/partnera ( przecież są to tacy co dzieckiem się nie zajmą, żonie nie pomogą, ale on musi mieć duuużą rodzinę) godzą się na takie życie. Mam dwójkę, męża tysiące km od siebie i kurde wiem jak czasami jest ciężko. Nie raz człowiek siada i płacze,bo ciężko, bo pieniędzy na wszystko nie starcza itd.

            • Też się we mnie gotuje jak widzę coś takiego… Ludzie „na poziomie” szczypią się z każdym grosze i zastanawiają się czy ich stać na dziecko, a z drugiej strony są rodziny, ww których dzieci rodzą się jedno przez drugie.

      • Ha! Widzisz, była nas 9 😉 Ale spoko, nigdy niczego nie brakowało i zdecydowanie nie byliśmy „patologią”. A że czasem bywało ciężko? No ludzie, a komu nie bywa? 😛 Zapytaj rodziców jedynaka, czy zawsze wszystko szło im dobrze 😛

        • I tak ciągle sobie tego nie wyobrażam 😛 Jak tu logistycznie wybrać się chociaż do lekarza? Czasami, gdy sobie gdybam o córce to się właśnie zastanawiam, że trzebaby kupić drugi samochód, i kolejne miejsce na 56 metrach wygospodarować… Jak niektórzy twierdzą – tak się nie da żyć! Chociaż moja polonistka twierdziła, że szczęśliwej pięcioosobowej rodzinie wystarczy tylko jeden pokój 😉

          • melanii

            Pozwólcie, że się wtrącę. Obecnie dzieci nie rodzi się, aż tak dużo, stąd pewnie określenie, że 2+3 to duża rodzina 🙂
            Nie lubię, kiedy ludzie się ze sobą porównują-takie licytacje komu jest gorzej, a komu lepiej. Każdy musi ciągnąć to co ma.
            Co do słów Twojej polonistki mój sąsiad ma cztery córki-rozpiętość wieku dość spora, bo między najstarszą, a najmłodszą jest jakieś 15-16 lat różnicy. I wszyscy gnieździli się w dwupokojowym mieszkanku, jak widać dało się przeżyć 😉

  • Przesypiam noce, choć z położeniem Młodego do lóżka jest ostatnio problem. A tym samym, mój czas wieczorny jest mocno okrojony. A dzień toczy się jak codzień. Już nawet zapomniałam co to napady histerii i krzyk rozpaczy. Chyba mi dziecko dorosło 😉

    • Z niecierpliwością czekam na ten moment w rozwoju chłopaków 😉