Według badań z 2015 roku wynika, że 85,6% dzieci w wieku 6 lat ma próchnicę. Zatrważająca ilość jak na XXI wiek. Niestety próchnicę mają także młodsze dzieci, w tym nasz Pierworodny. Młody mając teraz 3,5 roku, już od listopada 2014 roku, jest pod opieką dentysty. W dniu pierwszej wizyty miał 2 lata i 7 miesięcy.

dentist-428646_1280Dlaczego próchnica zaatakowała perełki Pierworodnego?

Przyznam szczerze, że nie chcę teraz szukać winowajcy. Nie wiem czy to była kwestia używania smoczka (do 2rż), picia z butelki do 3rż (nie tylko tej ze smoczkiem), jedzenia słodyczy czy uwarunkowań genetycznych. Napewno w dużej mierze było to nasza-rodziców wina. W którymś momencie popełniliśmy błąd i teraz musimy za niego płacić (i to solidnie), by pozbyć się próchnicy raz na zawsze.

Tylko jak zaciągnąć trzylatka do dentysty, skoro sami rodzice boją się „sadysty”?

Pierwsza wizyta dziecka u dentysty już dużo bardziej stresująca dla rodzica niż samego zainteresowanego. To oczywista oczywistość. Przecież my-rodzice już wiemy co się wydarzy! Będzie krew, pot i łzy! No widzicie, i tu jest błąd w naszym rodzicielskim rozumowaniu. Jeśli wystarczająco szybko udamy się z dzieckiem do dentysty, czyli szybciej niż nam dziecko zacznie wyć z bólu z powodu dziury w zębie, to samo przejrzenie zębów i zabezpieczenie ich przed dalszym działaniem próchnicy nie będzie bolało!

Sama jako osoba niepełnoletnia chodziłam do dentysty, gdy coś się działo. Bo po co chodzić do kogoś, kto „niesie tylko strach i cierpienie”? To był mój błąd i doskonale o tym wiem. Dlatego teraz sama z siebie, raz na rok/półtora, chodzę na przegląd zębów, by wyłapać wszelkie nieprawidłowości w uzębieniu i zaklikwidować źródło próchnicy już w zarodku. Tego samego chcę nauczyć moje dzieci.

Na początku wizyty nie będą łatwe

My mieliśmy to szczęście, że już na pierwszej wizycie Pierworodny miał „coś” zrobione. Nie doszło do sytuacji, że zakleszczył zęby z siłą godną amstafa i nie pozwolił zbliżyć się do swojej szczęki. Nasz syn dramatycznie głośno wyrażał swoje niezadowolenie zaistniałą sytuacją – darł się, płakał, ale cały czas miał buźkę otwartą.

Z jednej strony serce mi pękało, gdy patrzyłam na moje rozhisteryzowane dziecko, zapłakane i nieszczęśliwe, ale z drugiej strony byłam dumna, że jednak daje radę. Zachowywał się jak mamusia – jako dziecko darłam się przy pobieraniu krwi, ale ręki nie zabierałam 😉

To trzeba po prostu przetrwać.

Pamiętajcie, z każdą kolejną wizytą będzie lepiej

Na ostatnią wizytę Pierworodny zabrał swojego misia. „Bo miś ma zepsyte ząbki, bo ich nie mył i gryzł ciastka”. W drodze do gabinetu śpiewał „Hej ho, hej ho, do pani dentystki by się szło!”. W gabinecie był twardzielem, któremu najlepiej było na kolanach mamy. Pozwolił sobie zrobić wszystkie manewry przy górnych piątkach bez zająknięcia. Gdy wychodził to zapewnił panią Monikę, że jeszcze tu wróci. Rozpierała mnie matczyna duma.

A Wasze dzieci mają już za sobą wizyty u dentysty? Jak wrażenia?

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
plakatakcji
Paląc w ciąży zab
  • szczęśliwie u nas nie ma problemu z próchnicą i moje dzieci przed ukończeniem 6 roku życia nie widziały dentysty.

    • I mam nadzieję, że jeszcze długo nie będą musiały go widzieć 🙂

  • Młody odwiedził dentystę mając 3,5 roku. Nie mógł się doczekać. To była wyjątkowa przygoda. Jakoś nie mamy problemu z wizytami. A zęby jak perełki. I to nasz największy sukces.

    • Zazdroszczę! Zęby Pierworodnego to nasz ciężki orzech do zryzienia. Jego bracia mają całkiem inne uzębienie. A Brązowookiemu dzisiaj krew się z dziąseł lała, bo ostatnia trójka się przebija…

  • Iwona Ogonowska

    Ja mam traumę z dzieciństwa dotyczącą dentysty. I dlatego u córki nie chciałam popełnić tego samego błędu. Zaprowadziłam ją do dentysty chyba około 2 roku życia. Mała szła z uśmiechem na twarzy a ja z duszą na ramieniu. Zupełnie niepotrzebnie. Zanim poszłam to przeszukałam internet i znalazłam super panią dentystkę. Paulinka usiadła ze mną na fotelu, dostała lusterko, wybrała sobie serwetkę, potem się z panią dentystką w smoka pobawiła (nalała wody do śliniaczka i wypiła ssakiem). Na koniec dostała nagrodę. I tak chodzimy co 3 miesiące. Mała ma za sobą jedno borowanie bo między jedynkami zrobiła jej się próchnica. Do tego lakierowanie ząbków. Przy borowaniu delikatnie pisnęła, nawet nie zapłakała. Nigdy u dentysty nie miałam z nią kłopotu a od jakiegoś czasu na fotelu siedzi sama, ja stoję tylko obok.
    Jedyny moment kiedy mi zapłakała to u ortodonty, bo przy pobieraniu wycisków ją podbiło. Ale nic dziwnego sama to przeżyłam i moja czterolatka jest zdecydowanie dzielniejsza niż ja. Od miesiąca nosi aparat ortodontyczny i nie ma z tym żadnego kłopotu.
    Uważam że rodzice nie mogą swoich strachów przenosić na dziecko. Ono nie wie, że należy się bać dentysty. Ono się boi bo rodzice się boją i mu o tym mówią. A gdy zacznie się wcześnie odwiedzać dentystę to dla dziecka będzie to rutynowe. Dodatkowo unikniemy bólu bo bardzo szybko da się wszelkie zmiany zauważyć i zlikwidować.
    My chodzimy prywatnie, ale płacimy tylko za wizyty gdy coś jest robione na ząbkach. Przeglądy są bezpłatne.

    • To u nas Pierworodny bawi się w słonia i wypija wodę z kubka 😉

  • My też już byliśmy, oczywiście prywatnie!

    • I jak wrażenia? 🙂

      • Super. Pierwsza wizyta zapoznawcza, Pani dentystka wszystko pokazała, wytłumaczyła, dała upominek na zachętę. Druga wizyta już konkretna, bez akcji, bez płaczu, bez wyrywania się… Daliśmy radę 🙂

        • No to super 🙂 U nas pierwsze 3 wizyty były dramatyczne, ale teraz jest już ok 🙂

  • Jesteście z Ojcem Polakiem gapy 😉 😉
    Ja z moimi chłopakami już byłam 🙂 Idealnie byłoby pojawić się u dentysty już przy pierwszych ząbkach a najpóźniej gdy pojawią się 4-ki czyli pierwsze trzonowce. Takie maluchy powinny odwiedzić dentystę co 3 miesiące – fluoryzowanie ząbków skutecznie zapobiega próchnicy.
    Ani się nie będę wymądrzać ani reklamować, ale pogrzeb u mnie bo pisałam w lipcu o niemowlaku u dentysty.
    Nauczenie doświadczeniem zaraz zaciągniecie Niebieskookiego i Brązwookiego na fotel żeby nie popełnić już błędu. I pamiętajcie – po skończonej wizycie należy się naklejka albo mała zabawka za dzielność 😛
    Ostatnio na spotkaniu blogowym dowiedziałam się, że są dla dzieci takie elektryczne szczoteczki z podświetleniem, że widać czy ząbki są już umyte czy nie.

    • U nas zabawka + naklejka to koszt 120zł w górę 😛 ale niech im będzie 😛 pani dentysta jest taka cudowna, że mogę jej płacić za brak strachu u dzieci 😉

      • Nie wierzę!!! Toż to zdzierstwo w biały dzień pobierać jeszcze opłatę za naklejkę czy durnostojkę. Ranyy! My płaciliśmy ok 100 z zabawką.

        • Myślę że w tej kwestii każda dzielnica rządzi się swoimi prawami, a te 20zł to nie dodatkowa opłata za zabawkę 😉

  • Młoda już kilka razy była u dentysty:) Każdej wizyty nie może się doczekać. Chodzimy co pół roku- zarówno ona jak i ja. Ostatnio zęba naprawiałam i za każdym razem chciała chodzić ze mną 😉

  • Megi

    Nas czeka pierwsza wizyta w wtorek. Syn ma trzy lata i dwa m-ce. To będzie wizyta zapoznawcza, próchnicy u niego nie widzę,ale chcę by moja dentystka obejrzała ząbki i zrobiła mu fluoryzacje. Mam nadzieję, że nic.nie znajdzie. Syn nadal pije ze smoczka,do drugiego roku szał pierś w nocy.

    Ale odkąd skończył rok myjemy ząbki na noc. Słodkie też czasem w ciągu dnia zje.

    Od kilku dni używa szczoteczki elektrycznej oral b dla dzieci,jest.od 4rz, ale jest super. Dokładniej czysci niż manualna.

    • U nas Pierworodny jeszcze przed 1rż przestał pić cokolwiek w nocy, a próchnica i tak się przypałętała. Daj znać jak Wam poszło 🙂

  • Maluch w domu

    I z Córką i z synem byłam pierwszy raz, gdy skończyli 1,5 roku. Mało kto wie, że od 1 roku życia bezpłatnie przysługuje „malowanie” ząbków, wzmacniające je i nie musi się nic dziać.

    • Przyznam szczerze, że też o tym nie wiedziałam. Z marszu wybraliśmy się prywatnie do dentysty, bo czekało nas ozonowanie sześciu zębów. Na chwilę obecną dziecko tak zaufało dentystce, więc nie zamierzam jej zmieniać.
      I przy półtora roku współpracowali z lekarzem?

      • Maluch w domu

        Ku mojemu zdziwieniu TAK!

        • Jak tak obserwuję moich bliźniaków to czuję, że Niebieskooki byłby bardzo podekscytowany nowością wizyty, a Brązowooki zrobiłby nam dramat narodowy… Tak czy siak w pierwszym kwartale nowego roku trzeba będzie się przejść na kontrolę.

          • No to u nas podobnie. Żółwik luz, a Wiercisław Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną 😛