Plan był taki – cudowny, spokojny weekend w gronie rodzinnym. Tylko my i nasze Stado. W ciągu tego weekendu mieliśmy na spokojnie ubrać choinkę, zrobić wspólnie ciasteczka, wyjść na spacer a niedzielne popołudnie spędzić w towarzystwie znajomych i nieznajomych blogerów z BFWawa. Plan wykonany w 100%, tylko ten anielski spokój, który miał otaczać gdzieś wyparował. Bo kto wymyślił obchodzenie Mikołajek z tak małymi dziećmi?!

DSC_0108Na początek postanowiliśmy ubrać choinkę

Miało nam to zająć około godziny i miało być sielsko i anielsko. Ojciec Polak miał rozwiesić lampki, dzieci miały spokojnie oglądać poczynania ojca a ja miałam spokojnie fotografować ten cudowny obrazek. Później dzieci miały podawać ojcu bombki, a na końcu na choince miał zabłysnąć złoty łańcuch. A nawet dwa.

A jak było na prawdę? Dużo bardziej dynamicznie i zamiast zaplanowanej godziny Akcja Choinka zajęła nam godzin trzy. Lampki choinkowe prawie pokonały Ojca Polaka, który lada moment i sam by służył w tym roku za choinkę. Pierworodny biegał za nim z końcem lampek, a Bliźniaki robili pogrom w bombkach. Strat na szczęście nie było wiele, ale jedna potłuczona bomba wystarczy by każde z dzieci dostało swój przyciał potłuczonego szkła. Na szczęście obyło się bez ofiar. Z dwóch łańcuchów zrobiły się cztery, bo dzieci upodobały go sobie jako łańcuch łączący wagoniki chiuchci.

DSC_0115Tak długo „bawiliśmy się” w ubieranie choinki, że wszyscy padaliśmy ze zmęczenia i głodu. Dlatego na stół wiechała typowo świąteczna potrawa – pizza.

Po słusznym obiedzie wyszliśmy na spacer

Poszliśmy do parku, by wpaść na „genialny” pomysł i wybrać się na Warszawką Iluminację. Przecież to impreza rodzinna! Może i rodzinna… Pod warunkiem, że nie ma się ze sobą bliźniaczego wózka i tylko 2 rodziców na trójkę dzieci. Niestety, zadne z nas nie ma tak szerokich barków by trzymać dwójkę dzieci (niezależnie od układu) na wysokości. Tym sposobem, zamiast godziny na świeżym powietrzu, spędziliśmy trzy. Yeah!

Fajnie jednak wracać do domu i móc podziwiać taki widok 🙂 Cóż z tego, że schowana w kącie między stołem a barkiem! Ważne, że już jest!

DSC_0119W niedzielne dopołudnie postawiliśmy na rodzinne robienie ciasteczek

Myśleliśmy, że zrobimy dzieciom frajdę z wycinania ciastek. Tia… Największą frajdą było podjadanie surownego ciasta, gdy rodzice powtarzali jak mantrę „Zostaw to, bo będzie Cię bolał brzuch”. Teraz już wiem co czuli moi rodzice, gdy miałam w nosie ich gadanie… W wyniku braku zainteresowania wycinaniem ciastek musieliśmy sami ogarnąć temat ciastek, a dzieciom zostawimy tylko konsumpcję.

DSC_0125Na szczęście dekorowanie sprawiło, również Pierworodnemu, dużo radości i z nosem w czekoladowej polewie czekał na swoje ciastko 🙂

DSC_0132Teraz pozostaje nam czekać na pobudkę Brązowookiego i lecimy na BFWawa

Trzeba się socjalizować i spędzać czas w dobrym towarzystwie! I liczę, że dzieci też będą miały niezłą zabawę 🙂

Było szybko, głośno i rozpaczliwie. Było też zabawnie i rodzinnie, czyli tak jak powinno być 🙂

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
Makieta City Stadion Narodowy Warszawa
Czy warto obejrzeć
gry planszowe dla całej rodziny
Prezent na Dzień Dz
EXHIITION
TOP 5 filmów animow
santa-claus-223446_1280
Panie M. zrób mi w
DSC_0665
Dzień z życia rodz
DSC_0363
DIY – Smok. Ek
www.kamatocy.pl
Lubię Być (nie)Ano
DSC_0410
Rozstanie z dzieckie
DSC_0183
Żywa tęsknota
woda
5 zasad udanego wypo
DSC_0766
Podróż w czasie &#
tata_blizej_dziecka
Tato Polski –
paintball
Jeden strzał wystar
Tata bliżej dziecka, Warszawa
Tato Polski –
DSC_0619
Dziecięce spotkanie
DSC_0543
Atrakcja dla malucha
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
holiday_20-15
Misja specjalna R
DSC_0155
„Nie odkładaj
  • Kochana to i tak lepiej niż u nas:
    1) choinki w tym roku nie będzie bo co prawda dziecków mamy tylko dwóch, ale są jak El Ninio w kulminacyjnej fazie i po prostu boimy się o życie ich i choinki
    2) Na BFWawa nie dotarliśmy bo pokonał mnie grejpfrut – napisze o tym na blogu, a co! ku przestrodze
    3) Nie wiem czy moje dzieci zjadłyby pizze (paprykę z niej zawsze mi wyjadają), ale mimo, że w weekend na uszach stanęłam to obiad jedliśmy ponad godzinę bo Fasolaki chętnie jedzą tylko z łapki i w biegu.
    Ale mam chrapkę by zrobić piernikowe choinki i się artystycznie wyładować 😛

    • U nas pizza tylko z serem i szynką jest akceptowana 😉

  • Też byłam na illuminacji 🙂 Tyle, że nas było 3 dorosłych i dwójka (juz nie takich małych) dzieci, więc daliśmy radę 🙂

    • My już w Warszawie mieszkamy 6 lat, a dopiero w tym roku udało nam się dotrzeć na Plac Zamkowy w czasie iluminacji! Może w przyszłym roku uda nam się doczekać odpalenia światełek 😉

      • Doczekałam światełek, w zamian nabawiłam się zakwasów od trzymania syna, bo się młody bał siedzieć „na barana” i musiałam go na jednej ręce trzymać.
        Ja teraz planuje iść po prostu tam na spacer i zobaczyć w spokoju jak to wygląda takie oświetlone, bo w tym tłumie mało co było widać.

  • Zwykła Matka

    Pierniki wyszły pierwszorzędnie i chyba az tu u mnie pachną! Już choinka? Nieźli jesteście 🙂

    • Zazwyczaj ubieramy szybko, bo święta spędzamy u rodziców (jednych bądź drugich), więc jakbyśmy mieli ubierać później to nie zdążylibyśmy się nią nawet nacieszyć 😉

      • Zwykła Matka

        a to racja 🙂

  • My wyjęliśmy świąteczne ozdoby, choinka będzie dopiero na kilka dni przed Wigilią.

    • Dobrze, że je znaleźliście 😀

  • Nawet choinkę pokonaliście, choć zachwyconych pomocników było trzech. Moja będzie ubierana gdy już ją przytacham z piwnicy. A do piwnicy tak daleko…

    • U nas choinka była gotowa do powrotu do schowka, bo tak schowaliśmy ozdoby świąteczne, że przez godzinę nie umieliśmy ich znaleźć 😛 A do piwnicy nigdy nie ma daleko, tylko jest bardzo strasznie do niej schodzić 😐