Niejednokrotnie miałam okazję czytać opowieści dziewczyn podsumowane stwierdzeniem #JestemBlondynka bądź #BlondynkaToStanUmyslu. Przyznam szczerze, że myślałam o sobie różne rzeczy, ale nigdy nie uważałam się za blondynkę. Mój stan umysłu bardziej kojarzony jest z rudością – stąd mój farbowany kolor włosów. Jednak to co odstawiłam w piątkowe południe nie mieści się w głowie. Więc może #JednakBlondynka?

girl-677576_1280Rozkojarzona mama

Piątkowy dzień miałam dokładnie zaplanowany – poranek spędzony w obecności dzieci (podczas którego nagrałam film dla Franka), a podczas drzemki chłopaków podróż samochodem do dziadków. Plan doskonały. Tuż po 11.30 miałam spakowaną walizkę i plecak. Chłopaki ledwo stali na nogach, więc byliśmy gotowi do drogi. Bezproblemowo, całą trójką, dotarliśmy do auta, gdzie w pierwszej kolejności usadziłam bliźniaki w fotelikach samochodowych. Zadanie to nie należy do najłatwiejszych, więc zadowolona z siebie, skołowana i zdyszana usiadłam za kierownicą i z uśmiechem na ustach ruszyłam w trasę.

Ruch na autostradzie był mały, więc podróż mijała sprawnie. Podczas jazdy rozmyślałam sobie o tym i owym, aż tu nagle jak grom z jasnego nieba trafiła mnie myśl…

A czy ja spakowałam walizkę?!

Depnięcie po hamulcach. Gwałtowny zjazd na pobocze. Włączenie świateł awaryjnych i dziki zryw do bagażnika, w którym powitała mnie… pustka!! Walizka została pod drzewem w stolicy!! Myślę, że gdyby wulgaryzmy mogły przyjmować materialną postać to miałabym zapas mięsa na cały przyszły rok.

Jak to się stało?!

Po prostu. Dochodząc do samochodu oparłam walizkę o drzewo, by w pierwszej kolejności zająć się umieszczeniem chłopaków w samochodzie. Gdy już chłopaki byli bezpieczni, byłam tak szczęśliwa (i zasapana), że od razu siadłam za kierownicą i ruszyłam w drogę. A walizka została pod drzewem…

To nie pierwszy raz, gdy dzieci tak nas zaangażowały, że zapomnieliśmy o bagażu. Poprzednim razem mieliśmy takie „szczęście” że walizka znalazła się pod kołami naszego samochodu, więc nie dało się o niej zapomnieć…

Złota Myśl objawiła się w mej głowie po pół godzinie jazdy. W pierwszej chwili zadzwoniłam do męża, a On przytomnie zadzwonił do sąsiadów by ruszyli na ratunek naszej zgubie. Niestety interwencja nastąpiła zbyt późno, bo walizki już nie było…

Dałam ciała na całego

Może gdybyśmy mieszkali na końcu świata, gdzie na noc zwija się asfalt, to może walizka jeszcze byłaby na miejscu. Niestety, w stolicy, na ruchliwej ulicy w biały dzień (!) żadna rzecz nie może czuć się bezpieczna… Tym bardziej, że dla przypadkowej osoby rzeczy, które były tam spakowane będą bezwartościowe! W torbie były zaledwie same ubrania – nasze i dzieci (a to można odkupić). Niestety były tam też leki Niebieskookiego (w znacznej części na receptę) oraz powłoka i pianka do fotelika Pierworodnego! (powłoka była w praniu i miałam ją założyć na miejscu)

Jak sobie o tym przypomnę chce mi się wyć

Nie dlatego, że byłam tak skrajnie rozkojarzona ale dlatego, że ktoś tę walizkę zabrał! Jak tak można? Przecież gdybym chciała się pozbyć balastu to zostawiłabym walizkę na śmietniku, a nie pod drzewem! Leki na szczęście udało nam się szybko załatwić, ale przez tę kradzież Pierworodny jeździ w samym plastiku od fotelika, bo ktoś połasił się na popękaną starą szmatę z zawartością!

Byliśmy już wszędzie, popytaliśmy kogo się da (nawet Ojciec Polak był w Biurze Rzeczy Znalezionych) i nic! Już po wszystkim… Mam nadzieję, że „szczęśliwemu znalazcy” los stosownie się odwdzięczy…

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
pozwól im na samodzielność
Pozwól dzieciom na
przesilenie wiosenne
Przesilenie wiosenne
pieniądze, program rodzina 500+
Na co wydamy pienią
wielkanoc, o wyższości wielkanocy
O wyższości Wielka
pieniądze to nie wszystko, dzieci t najcenniejszy skarb
Pieniądze to nie ws
DO KOLEJKI!
Kolejka na poczcie
20160219_082339
19.02.2014
chory_rodzic
Chory rodzic, to dob
5 powodów
5 powodów, dla któ
ŚWIĘTY
Poślubiłam święt
LAST MINUTE!
Zazdroszczę Wam pod
https://dwgkfo5b3odmw.cloudfront.net/img/promo_image/2930-1600x600_sailormoon.jpg
Pokolenie Czarodziej
fireworks-978887_1280
1 stycznia – D
rose-490947_1280
Czy wiesz, co to jes
child-577010_1280
Trendy prezentowe na
sasiad
Odpoczywam, bo bliź
santa-claus-223446_1280
Panie M. zrób mi w
rodzicielstwo
Mieszanka dumy i wst
www.pixabay.com
Razem czy osobno 
Jestem Wyjątkowa!
Każdy bloger to wyj
20151111_165237
Opuszczamy dzidziusi
DSC_0647
5 rzeczy, których n
haloween
Halloween, idź do d
20151028_114524
Wyobrażam sobie ży
WM
Wyrodna matka? Dzwon
spacer z bliżniakami
5 powodów, dla któ
DSC_0534
Pogoda życia
DSC_0389
KDR – Krajowa
DSC_0825
Dzieci z (nie)urodze
DSC_0010
Drzewo mojego dzieci
Brązowooki - Mały Buntownik
Trzy charaktery
pampersy
„Dziwi mnie
tylkojeden
Gdyby był tylko jed
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
DSC_0155
„Nie odkładaj
  • szkoda gadac ;/ ludzie lubia nie swoje rzeczy ;/ zony i mezow w szczegolnosci ;/
    ja czasem trace glowe przy Amci, u nas nie ma wyjscia bez „kocycusia” zawsze jeden w samochodzie, w wozku i w rece ;/

    • Najgorsze jest to, że z tych rzeczy nikt inny nie będzie miał pożytku… Bo co do żony i męża to zazwyczaj kwestia sporna.

  • O matko, ludzie potrafią być straszni. Mnie to byłoby wstyd wziąć coś, co nie jest moje, nawet jeśli wyglądałoby na porzucone.

    • U mnie jest podobnie. Jeśli widzę, że coś zostaje na ulicy to zostawiam w widocznym miejscu, bo ktoś może wrócić po zgubę. My niestety nie mieliśmy szczęścia do odzyskania zguby 🙁

  • melanii

    Obecnie porzucona walizka źle się kojarzy. Może niekoniecznie ktoś się połasił, a raczej pomyślał, że w środku może być ładunek wybuchowy, czy inna bomba?

    • To chyba taka walizka powinna być zabrana przez Policję czy inne służby, a później zostawiona w biurze rzeczy znalezionych (bo przecież nic niebezpiecznego tam nie było), nie sądzisz?

  • Zwykła Matka

    Absurdy naszego kraju…ludzie wezmą wszystko, nawet jeśli im się to nie przyda 🙁

  • Mój mąż często zostawiał rzeczy na dachu samochodu, nie raz musiał szukać zgubionych maskotek po rowach 🙂 Dopiero przy trzecim dziecku wyrobił sobie nawyk rozglądnięcia wokół samochodu zanim ruszy w drogę ;-D

  • Współczuję. To wkurzające. Mnie takie rzeczy wyprowadzają totalnie z równowagi. To co moje, wara! 🙂 Pamiętam jak budowaliśmy własny dom za ciężko zarobione pieniądze i jakiś mały ch… zakosił nam rynny, bo były miedziane. To było dawno temu, a ja to uczucie pamiętam do dziś. Czułam się ograbiona z własnej prywatności, ktoś wszedł na mój teren i przywłaszczył sobie coś co należało do mnie. Dla mnie nie miało znaczenia, że to były „tylko” rynny. Były moje, a ktoś mi je ukradł.
    A walizka z osobistymi rzeczami dzieci… wrrrrr.

    • Daj spokój… A niech tylko zobaczę te ubranka w jakimś sklepie z odzieżą używaną to zagryzę… Bo i takie historie słyszałam…

      • Bardzo możliwe. Współczuję, to wkurzające i przykre.

        • No nic, Alleluja i do przodu 🙂

  • Marta K

    O matko…współczuję naprawdę 🙁
    Prędzej czy później życie da mu za to nauczkę… Tak czy inaczej, najważniejsze, że nie było tam bardzo wartościowych rzeczy.

  • Szczerze współczuję. Najgorsza jest ta bezsilność, że co się stało, to się nie odstanie.. 🙁

    • Niestety. Chociaż dzisiaj jeszcze dostaliśmy podpowiedź, że gdzieś tam na ulicy jest monitoring, więc może chociaż zorientujemy się kto to był.

  • Monika Gortat

    eeee obróć to w żart. Nic wartościowego nie zginęło, więc puść na luz 😉
    ja zgubiłam 50 zł gdzies i nie wiem gdzie, a wiesz…na kasie też nie śpie, zła byłam, ale przecież nie będę rwać włosow z głowy

    • Leki tanie nie są. Ubrania to za grosze kupiliśmy więc straty nadrobione. Też nie mam zamiaru dobijać się myślą o tym fakcie, ale tak czy siak nie powinno to tak wyglądać.

  • Nie martw się. Na dzień dobry dostał strzał w twarz, gdy zobaczył, że tam nic nie ma. A resztę zrobi za niego życie. Odwdzięczy mu się pięknym za „uczciwość”.

    • Mam taką nadzieję. Całe szczęście, że nie zabrałam tam latopa ani innych sennych rzeczy…