Gry zegar wybił godzinę 17.30 wiedzieliśmy, że to już czas. Podekscytowani założyliśmy na siebie zimowe kurtki, czapki i trzymając się za ręce ruszyliśmy w noc. Śmialiśmy się podróżując zatłoczonym autobusem na jego ostatni przystanek. Gdy drzwi autobusu otworzyły się, porwała nas rzeka ludzi, która zaniosła nas pod same drzwi Torwaru. Byliśmy na miejscu. Tak długo na to czekaliśmy. Nic już nie było ważne. Żadne odpustowe zapiekanki, popcorn czy pachnąca kawa nie odciągneła nas od celu. Okraszona szmaragdowym światłem płyta Torwaru wzywała nas. Przekroczyliśmy próg nowego świata. Przytłumiona, melodyjna i skoczna muzyka przeniosła nas na zielone łąki Irlandii. Nerwowe podniecenie ustąpiło miejsca radości. Sielanka trwała do pierwszych akordów show…

lotd_-_web2

Plakat promujący Lord of the Dance – www.kvarena.cz

Zniszczę Was! Całe Lord of the Dance czeka śmierć!

Zagrzmiała czerwona morda. Mały, srebrzysty Duszek kulił się na dźwięk każdego złowrogo wycedzonego słowa. Zniszczę Was! – wrzasnęła morda i zniknęła. Duszek w końcu był bezpieczny. Wyjał swój magiczny flet, usiadł na skraju przepaści i zagrał swoją pieśń. Księżyc w pełni zalśnił całą swoją mocą, drzewa okryły się zielenią, a kojąca melodia z każdą sekundą ożywiała cały świat. Gdy na horyzoncie pojawiły się jednorożce, do niewinnego Duszka bezgłośnie podleciały rusałki. Radość wróciła! Wszyscy zebrani kręcili się w koło trzymając się za rece, podskakiwali radośnie, swym tańcem celebrowali życie! Po skończonej zabawie dobre duszki poszły spać w nadziei, że jutro wstanie kolejny dzień.

Kolejny dzień nie nastał.

W nocy siły zła, pod wodzą bezlitosnego przywódcy, wkroczyły do raju. Wszystko co stawało na drodze armii obrało się w ruinę. Las trawiła pożoga. Przy mocnych dźwiękach ciężkich butów zło zdominowało to co było dobre. Śmiercionośny marsz pozostawił za sobą chaos i znieszczenie…

Wtedy, pośrodku niczego, pojawił się Lord

Wysoki, przystojny, smykły blondyn zjawił się by wszystko odbudować. Zdecydowane, mocne uderzania stóp nakazywały ziemi rodzić trawę. Każdy stanowczy ruch ramion zmuszał drzewa do wypuszczania nowych gałęzi obsypanych ciemnozielonymi liśćmi. Energia, którą tryskał Lord napełniła całe otoczenie życiem. Dobro zwyciężyło!

I wtedy pojawiła się ona – Żądza.

Wysłanniczka złego Pana. Ubrana w zmysłową czerwień kusiła każdym ruchem. Bezgłośnie, niezauważona przez niekogo, siała zamęt swoim urokiem. Tak, weź mnie, tego właśnie chcesz… Chodź, dam Ci wszystko czego zapragniesz… Zakołysała biodrami, dłońmi podkreśliła smukłość talii i krągłość biustu, z dzikim uśmiechem ujarzmiła wzrokiem mężczyzn. Już wiedziała, że wygrała.

Mroczne siły znów wkroczyły do akcji

Porwanie Duszka, tego uosobienia kruchości i życia, było ich priorytetowym celem. Obława potoczyła się błyskawicznie. Zastraszyli Duszka swoją siłą, dudniącymi uderzeniami nóg zamknęli go w wirującym kręgu bezsilności. Bezdusznie zniszczyli flet – jego narzędzie stworzenia.

Gdy sytuacja wydawała się już przegrana, pojawił się Lord ze swoją świtą. W blasku bijącej od nich chwały wygrali walkę ze złem. Zrozpaczony stratą Duszek znalazł ukochenie w magicznej mocy Lorda. Wszechmogący Lord naprawił flet, a radości ze zwycięstwa nie było końca.

Na cześć bohatera wydano ucztę

Lord zajął należne sobie miejsce na podwyższeniu, rozłożył się wygodnie i napawał oczy widokiem pląsających ku jego uciesze rusałek. Jedna z nich okazała się wyjątkowo piękna. Ubrana w białą suknię przykuła uwagę Lorda, który nie mógł się oprzeć jej urokowi. Cała reszta uczestników zabawy znikneła, bo teraz najważniejsi byli Oni. Lord i jego Wybranka unosili się nad ziemią zapatrzeni w siebie. Pierwsze uderzenie fascynacji porwało ich w swój własny świat.

Wtedy pojawiła się Żądza. Ubrana w lateksową czerń wyrwała Lorda z rąk Wybranki. Zachłannie ocierała się o Lorda sprowadzając jego myśli do poziomu instynku. Każdy jej ruch był przemyślany. Potężny Lord dał się zdominować wyrachowanej kobiecie, która podczas najgorętszego ze swoich pocałunków odarła Lorda z władzy i sponiewieranego wrzuciła do lochu.

Złamano potęgę Lorda

Ale Lord był niezwyciężony. Nawet w sytuacji pojmania jego niezłomność obniżała morale wroga. Zło próbowało wygrać za każdą cenę. Bili go, znęcali się nad nim, ale go nie zniszczyli. Lord nie był sam. Z odsieczą ruszyli wierni poddani. Armia wroga została zmieciona z powierzchni ziemi, a na polu walki zostali tylko przywódcy. Lord kontra Zły. Zwycięstwo dynamicznie przeskakiwało z ręki do ręki. Potężne ciosy pięścią zginały w pół Lorda, dynamiczne kopnięcia powalały Złego na ziemię. Jeden błąd wystarczył by władza wróciła we właściwe ręce. Lord znów był królem!

Dobro zwyciężyło!

Porywający tupot stóp obwieścił zwycięstwo! Muzyka rozbrzmiewała w każdym zakamarku sali! Wszyscy zgromadzeni poderwali się z siedzeń by wraz z Lordem uczestniczyć w festiwalu szczęścia! Mocne uderzenia dłoni mieszały się z zdecydowanym stukotem stóp! Udało się! Jesteśmy panami swojego życia! Możemy wszystko!

Prawda?

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
Jak wykorzystać tydzień wakacji na Malcie i Gozo
Jak wykorzystać tyd
gulbaska
5 lat temu byłam Pa
ONA
Uczucie się mnoży,
walentynki, valentines day
Tak nietypowo obchod
rozwód, to nie jest powód do domu
Rozwód to nie jest
coast-631925_1280
Uczcijmy to tylko we
20151028_114524
Wyobrażam sobie ży
Wawel
Małżeński weekend
paintball
Jeden strzał wystar
DSC_0619
Dziecięce spotkanie
DSC_0616
Miłość zagubiona
  • Na Lord of the Dance byłam jakieś 15 lat temu w katowickim spodku! Do tej pory pamietam jakie wrażenie na mnie zrobił (sama wtedy bylam tancerką), choc wiadomo, że tamte i te teraz efekty specjalne musiały się bardzo różnić. Oj, zrobiłaś mi smaka 🙂

    • Taki właśnie miałam zamiar 🙂 Niestety na Torwarze głos nie był taki skoncentrowany jak w mniejszych salach, ale i tak efekt był porywający 🙂

  • Wygląda niesamowicie 🙂

    • I było niesamowicie 🙂 Polecam każdemu! 🙂