Świat stanał na głowie. Forma przerosła treść. Adwent? A co to jest? Roraty? Radosne oczekiwanie? To czekamy na coś więcej niż barszcz z uszkami i śledzia? No tak! Na prezenty! Przecież właśnie one są istotą świąt! Spędzenie czasu z rodziną jest efektem ubocznym potrzeby wymienienia się prezentami! I podzielenia opłatkiem – pamiętacie? Taka tradycja.

Patrzę na ten przesączony konsumpcjonizmem świat i staję z boku. Nie chcę by mnie porwał. Udaje mi się odłączyć od szaleństwa. Przecież z jakiego powodu do dziś nie kupiłam naszym dzieciom prezentów pod choinkę.

dzieci_i_prezenty

I nie kupię ich w ciągu ostatnich trzech dni przed świętami. Oto powody mojej decyzji:

  • Jestem osobą, która nienawidzi kupować prezentów, które będą służyły w domu za łapacze kurzu. Prezent, aby był prezentem trafionym musi być (w moim mniemaniu) użyteczny dla obdarowanego. Na chwilę obecną dla naszych chłopaków wszystko co mają wokół służy do zniszczenia. Nie będę wydawać pieniędzy na coś co zaraz wyląduje w śmietniku.
  • Nie lubię powtarzać się z prezentami. Cóż z tego, że Pierworodny uwielbia samochodziki, jak ma ich już z 15? Zawsze może mieć 20! A tak na prawdę bawi się swoimi trzema ulubionymi…
  • Chłopaki zostaną obdarowani prezentami od dziadków. Gdyby nastąpiła sytuacja, że organizowalibyśmy święta tylko w swoim małym gronie, to oczywiście kupilibyśmy dzieciom prezenty. Nie może być tak, że w Wigilię dzieci zostaną bez podarunku! Jednak mając wiedzę, że Mikołaj pozostawiał prezenty po dziadkach, my mogliśmy sobie z czystym sumieniem odpuścić.
  • Ceny prezentów świątecznych są większe niż ceny codzienne tych samych produktów. Prezenty świąteczne to świetny biznes dla wszystkich sklepów! Wiedzą, że ludzie i tak kupią co muszą, a koncerny zarobią po 10%-20% więcej na jednej sztuce produktu. Nie wierzycie? Zróbcie porównanie w przyszłym roku.
  • Nie jestem zwolenniczką kupowania zabawek jako prezenty. Dzieci bawią się zabawkami przez chwilę. Dużo większą radość sprawia im przewalanie się z ojcem na podłodze niż kolejna góra najdroższych klocków. Ja jestem zwolenniczką „kupowania doznań”. Zamiast kolejnej kolejki czy pluszaka, zamierzamy zabrać w styczniu chłopaków na całodzienną wyprawę na wystawę klocków Lego na Narodowy. Jeśli im się spodoba, to pójdziemy jeszcze tuż przed zamknięciem wystawy. Uważam, że taki „prezent gwiazdowy” będzie im dużo bardziej odpowiadał niż zabawka czy ciuszek.

Nie kupiłam dzieciom prezentu pod choinkę. Jestem dobrą matką.

W przyszłości chcę nauczyć moje dzieci, że to co posiadamy materialnego wokół siebie, to tylko cząstka tego co daje nam szczęście. Fajnie jest coś mieć, ale jeszcze fajniej móc dzielić swoją radość z innymi. Gdy chłopaki dorosną do takiego wieku, w którym będą marzyli o konkretnych prezentach, to nie zawaham się ich kupić. Nawet jeśli nie będzie ku temu okazji. Chcę by moje dzieci wiedziały, że nie muszą niczego robić z przymusu, bo tak wypada. Chcę by każda ich decyzja była świadoma i płynęła z wewnętrzej potrzeby, a nie z otaczającej nas nagonki na poprawność.

Mam nadzieję, że dam im najlepszy przykład.

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
kurwa na podwórku
Antykultura podwórk
sprawdzonych pomysłów
5 sprawdzonych pomys
JAK ROZMAWIAC
Jak rozmawiać z dzi
Mój Ty...(1)
Mój Ty… pącz
homofobia, nie dla homofobii, wychowanie w tolerancji
Tolerancja od małeg
ŚWIĘTY
Poślubiłam święt
RODZICU2
Dziecko zostało w d
Czy Twoje dzieckoma już zaplanowanezajęcia dodatkowe_
Zajęcia dodatkowe d
mamatatatablet
Wychowujesz jeszcze
sasiad
Odpoczywam, bo bliź
rodzicielstwo
Mieszanka dumy i wst
DSC_0665
Dzień z życia rodz
spacer z bliżniakami
5 powodów, dla któ
DSC_0410
Rozstanie z dzieckie
20150916_135553
Synu, zapalisz?
DSC_0218
10 błędów popełn
woda
5 zasad udanego wypo
W ogródku
Identycznie ubrani b
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
  • ja lubie kupować Mojemu dziecku prezenty i patrzeć na jej radość ogromną, choćby tylko chwilę trwała…
    ale mimo wszystko zgadzam się z Tobą – są ważniejsze ‚rzeczy’ 🙂

  • No i dobrze.
    >>Adwent? A co to jest? Roraty?<>Ja jestem zwolenniczką „kupowania doznań”.<< Twoim dzieciom rówieśnicy jeszcze będą zazdrościć 😀

  • Ja w tym roku poszalałam. Był prezent na mikołajki, będzie i na gwiazdkę. Mój dwu-i-pół-latek był oczarowany zapakowanymi prezentami szóstego grudnia. Przybiegł z nimi w wielkiej ekscytacji i do dzisiaj wie, które rzeczy dostał od Mikołaja. Z resztą jest tak nakręcony Mikołajem, że szok. Ale cieszę się z tego jego podniecenia i nie mam zamiaru z niego rezygnować. Zwłaszcza, że wiem, że od dziadków prezentów nie dostanie, ani w sumie od nikogo innego jak znam życie. Ale to nawet lepiej – też nie lubię głupich, nieprzemyślanych prezentów „byle coś dać”.

    • No i super 🙂 Nasz Pierworodny już od pół roku mówi o tym, że na urodziny chce tort w kształcie świnki z Angry Birds i nie zawahamy się zapłacić za niego tyle ile trzeba, by spełnić jego marzenie 🙂 Mam wrażenie, że nasze dzieci jeszcze nie ekscytują się świętami na tyle by ubolewać nad brakiem prezentu. Bardziej ich jarają urodziny 🙂

  • Monika Gortat

    a ja uważam, że nie ma nic piękniejszego od bezcennej, szczerej radości dzieci przy otwieraniu prezentów. I będę to robić, bo warto przeżyć takie chwile radości
    a święta są takie, żeby je celebrować pod każdym względem

    • Dlatego nasze dzieci będą się cieszyć z prezentów od dziadków 🙂

  • 1. „Jestem osobą, która nienawidzi kupować prezentów, które będą służyły w domu za łapacze kurzu.” To kup taki, który nie będzie zbierał kurzu. No nie wierzę, że takich nie ma.

    2. „Nie lubię powtarzać się z prezentami.” – to się nie powtarzaj.

    4. „Ceny prezentów świątecznych są większe niż ceny codzienne tych samych produktów.” – jaki problem kupić wcześniej?

    Na pewno jesteś dobrą matką – bo przecież nie świadczy o tym ilość i wartość kupionych prezentów, ale połowa argumentów, które przytaczasz w ogóle mi się nie klei. Chyba chodzi głównie o to, żeby skupić się na tym, co ważne podczas świąt – to jak zorganizujesz resztę, jest już tylko Twoją sprawą.

    • 1. Przyznam szczerze, że dla moich dzieci (póki co!) nie ma idealnego prezentu. Każda z zabawek potrafi być tą najukochańszą i zapomnianą w ciągu chwili. Przyznam szczerze, że mam już dość przekładania zabawek z kąta w kąt, bo akurat mają fazę na samochodziki a reszta zabawek jest be. Chociaż i na to znaleźliśmy sposób – zabawki nieużywane niesiemy do schowka a po pół roku są jak nowe 😉
      2. Fakt, powtarzanie się z prezentami to kiepski argument, bo zawsze konsultujemy z zakupy z innymi „Mikołajami”. Bardziej chodziło mi o to, by nie tyle dublować się z babciami, ale nie kupować 50. książeczki.
      4. Jeśli już będę wiedziała co kupić chłopakom to na pewno zrobię zakupy duuużo wcześniej 🙂

      Dzięki za komentarz 🙂

  • Fajny post. Rozsądne podejście 🙂 Pozdrawiam. Przykre jest obserwowanie jak komercja zdominowała te święta… no ale takie czasu. Liczy się to co w sercu i dobrze, że jeszcze kilka osób pamięta, że to świeta Bożego Narodzenia, a nie prezentów i choinki. Wszystkiego Dobrego i Wielu doznań 😉 w Nowym Roku.

    • Dziękuję za życzenia i życzę wzajemnie! 🙂

  • Super post. „Ja jestem zwolenniczką „kupowania doznań”. Zamiast kolejnej kolejki czy pluszaka, zamierzamy zabrać w styczniu chłopaków na całodzienną wyprawę na wystawę klocków Lego na Narodowy.” – też jestem tego zwolenniczką 🙂 Pozdrawiam

  • Zwykła Matka

    Cudowny pomysł z tym wypadem na wystawe LEGO 🙂 Na pewno będą szczęśliwi!!!!

    • Mam taką nadzieję i na pewno o tym napiszę 🙂

  • Ja byłam wychowana w czasach kiedy nic nie było i pamiętam, że na prezenty czekaliśmy z taką niecierpliwością. Teraz też lubię robić prezenty i lubię je dostawać. Potrafię robić takie prezenty, które w większości przypadków są trafione bo są dobrane pod konkretną osobę. Natomiast niecierpię dostawać prezentów „zapychaczy” czyli wiem, że ktoś mi kupi jakąś pierdołę po to aby dać, wtedy wolę nie dostać absolutnie nic.

    • Ja też nie lubię takich prezentów dawać i pewnie to był też jeden z powodów dla których wstrzymałam się od zakupu prezentu dla dzieci. Bo co im dać skoro do szczęścia potrzebuję tylko (aż?) zaangażowania dorosłych?

  • bardzo rozsądne podejście, chociaż tytuł trochę mnie zmylił. myślałam, że dzieci w ogóle nie dostaną prezentów. ale skoro dostaną od dziadków to tym bardziej chyba nie potrzeba im jeszcze od rodziców.

    • Nie pozwoliłabym by dzieci nie znalazły żadnego prezentu pod choinką.

  • Tosia dostanie prezenty, bo chcemy jej je dawać i nie oglądamy się na to, czy dostanie coś od rodziny, czy nie. Dostanie na pewno, bo większość prezentów sami zamawialiśmy, dostanie więc to co jej potrzebne, o czym marzy i co my akceptujemy.

  • Ciekawe podejście, aczkolwiek ja pewnie nie oprę się kupowaniu tony zabawek.

    • No i słusznie 🙂 Jak czujesz taką potrzebę to nie ma co się opierać 🙂

  • A ja kupiłam i będę kupować :). Nie rozpieszczam córki zabawkami, dostaje je jedynie wtedy, gdy jest ku temu okazja, jak właśnie święta. Jako dziecko nie dostawałam prezentów i każde święta czy urodziny wspominam źle. Kiedy pod choinkę na malucha nie czeka wymarzony prezent, jego rozczarowanie jest naprawdę ogromne. Moja córeczka nie dostanie wypasionego prezentu za kilkaset euro, bo nawet mnie nie stać, niemniej jednak coś dostanie :). Czasem trzeba patrzeć na pragnienia dzieci- jako mała dziewczynka marzyłam o zabawkach i nie odmówię ich mojemu dziecki. A na kreatywne zabawy zawsze mamy czas. Wesołych świąt!

    • Gdyby nadze dzieci miały nie dostać prezentów pod choinką to na pewno byśmy już mieli je zakupione. Ale dostaną. Tylko nie od nas. Nasze dzieciaki jeszcze niespecjalnie o czymś marzą (chociaż Pierworodny chciałby wszystko co reklamują), ale myślę, że to się niedługo zmieni i wtedy będziemy działać 🙂

      • To prawda, kiedy dziecko jest świadome i czeka na prezent, a go nie dostanie, wtedy rozczarowanie jest ogromne. Gaja ma trzy lata i w sumie mogłaby nie dostać nic, ale rzadko zasypujemy ją prezentami, więc teraz robimy to z przyjemnością. Inną sprawą jest to, jakie to są prezenty, bo uważam, że kupowanie dziecku wypasionych gadżetów to przesada. I tak je popsuje, znając życie :).

      • Najgorsze jest to, co reklamują. U nas ten etap… Ja tłumaczę, że nie mam tyle pieniążków. ( chociaż nas stać) To tak dla zasady, żeby wiedziała,, że nie mozna mieć wszystkiego. Nie oszukujmy sie to co reklamuja to cholernie drogie zabawki. Moja 4 letnia córka rozumie co mnie brardzo zaskoczyło i stwierdziła, że będzie sobie zbierała do skarbonki na drogie zabawki.

        • U nas póki co działa „dopisywać do listy”. Bo także stwierdzenie „Mamo, ja też chcę!” nie ma u Pierworodnego podłoża emocjonalnego, bo po reklamie wszystkie chęci mu przechodzą.

  • melanii

    Mnie się wydaje, że dziecko, które nie osiągnęło jeszcze 2-3 lat nie cieszy się zabawką, a opakowaniem, czyli papierem, sznurkiem, czy szeleszczącym papierem.

  • Bożena Jędral

    Nie kupiła ani jednego prezentu moim dzieciom, nie przyznam się publicznie za jaka kwotę dostaną podarki. Nie kupiłam, jednak jestem na tyle przedsiębiorcza i samo się stało, jednak uważam iż przesadą jest to, co znajdą pod choinką 😛

    • A ja nawet nie wiem co dostaną chłopaki. Mam nadzieję, że Mikołajowie nie dadzą się zwariować jak i ja się nie dałam 😉

  • melanii

    Mnie się wydaje, że dziecko, które nie osiągnęło jeszcze 2-3 lat nie cieszy się zabawką, a opakowaniem, czyli papierem, sznurkiem, czy szeleszczącym papierem.

    Kupowanie prezentów sprawia mi radość-zawsze chodzę. wnikliwie oglądam, a później wybieram prezent. Z reguły są to rzeczy przydatne 🙂

    • Coś w tym jest! 🙂 Rodzice i dziadkowie spinają się by dziecku sprawić jak najwięcej radości, a ona pójdzie z folią w kąt albo oleje prezent i przyjdzie się przytulać 🙂

  • Ja nie kupiłam bo zwyczajnie nie mam na to funduszy. A niedawno był Mikołaj i synek dostał masę prezentów od całej rodziny

    • Cieszę się, że jesteś rozsądna i nie kupowałaś prezentu nad wyrost w myśl zasady „zastaw się a postaw się”. Niestety są ludzie, którzy z braku środków potrafią wejść w niezłe bagno tylko dlatego, by ludzie sobie nie pomyśleli zbyt wiele.

  • F.

    Mysmy tez nie kupowali. Z tych samych powodow, ktore wymienilas.

    • Cieszę się, że jednak nie jestem sama w swoim podejściu.

  • O Ty wyrodna, niedobra matko! 😉
    Ja co roku proszę rodzinę o zdecydowane ograniczenie prezentów, sama kupię coś w ciągu roku co trzymam na tę właśnie okazję, a moje dziewczyny w tym roku napisały list do Mikołaja, że bardzo chciałyby dostać klocki Lego Friends, bo bardzo lubią twórcze zabawy dające wiele możliwości i angażujące również rodziców i chciałyby cieszyć się tym prezentem dłużej (stąd rezygnacja z lalek). Mnie to poruszyło, więc dostaną to co tak ładnie uzasadniły 🙂

    • Śmiem przypuszczać, że jak chłopaki będą w wielku, w którym będe widziała, że na czymś wybitnie im zależy to nie zawaham się im tego kupić 🙂 A jeśli będzie to wybitnie drogie, to poproszę dziadków by się dołożyli 😉

      • Pewnie 🙂 Ja też tak robię.

  • A ja kupiłam dzieciom prezenty i też jestem dobrą matką.

    • Powiem więcej, jesteś idealną matką! To moje zachowanie różni się od ogółu i wcale nie znaczy, że chcę źle dla dzieci. Dlatego to zaznaczyłam.

      • A ja nie twierdze, że chcesz źle dla dzieci 🙂 Masz swoje podejście do prezentów i tyle. Ja mam zupełnie inne. Nie lepsze, nie gorsze, po prostu inne.
        Pozdrawiam i życze wam wesołych świąt 🙂

        PS Kiedyś, po jednych świętach, gdy dzieci dostały taka ilośc prezentów, że nie umiały się nimi cieszyć, na przyszły rok zarządziłam zrzutkę na jeden prezent dla każdego. To był genialny pomysł 🙂

        • Śmiem przypuszczać, że w przyszłym roku postąpimy tak samo 🙂 albo za dwa lata 😉

  • Też nie kupiłam Młodemu prezentu pod choinkę. Dostanie od dziadków i cioć. I starczy. Nie muszę dwa razy w grudniu się wykosztowywać na gadżety, które się walają w kącie. Dostał na mikołajki i na gwiazdkę dostanie. Ale nie z mojej kieszeni.

    • Gospodarna mama 🙂 Cieszę się, że nie jestem sama w swoim podejściu.

      • Na pewno jest nas więcej. W końcu dziecko potrzebuje prezentu symbolicznie a nie cysterny bajerów pod choinką.

  • Uważam, że to świetny pomysł! Sama nie mam dzieci, ale jak widzę, jak rozpieszczona jest siostrzenica mojego chłopaka, to aż robi mi się przykro. Już sobie wyobrażam, jaka byłaby afera, gdyby nic nie dostała… Szkoda, że nie każdy rodzic (i dziadek) ma takie podejście, jak Ty, bo rozpieszczanie na co dzień i od święta okropnie psuje dzieci.

    • Oj słyszę, że dziecko na stwierdzenie „babcia przyjeżdża!” odpowiada „a co mi kupiła?” to się we mnie gotuje. Gdyby moje dzieci z takimi perełkami wyskoczyły to zapadłabym się pod ziemię… Najgorsze jest to, że to oznacza „ciężą pracę” rodziców na takie postrzeganie świata.

  • O, mało którzy rodzice przyznaliby się, że nie kupują dzieciom prezentu pod choinkę. Teraz wszyscy mają ciśnienie na przedmioty, a po świętach/urodzinach/św.komunii dzieci licytują się jak przekupy na targu przechwalając się prezentami. I po co? Mój mały powoli uczy się od dzieci w szkole i zaczyna próbować chwalić się tym co ma/dostał, ale wytłumaczyłam mu, że chwalą się przedmiotami tylko Ci ludzie, którzy nie mają się czym pochwalić w głowie i że jeżeli nikt go nie zapyta wprost „czy ma” lub „co ma”, „co dostał”, to nie powinien pierwszy o tym opowiadać, bo to nieładnie.

    • Bardzo słusznie. Przyznam szczerze, że gdy tak sobie myślę, to ja nie miałam parcia na chwalenie się swoimi prezentami. I nie przypominam sobie by moi znajomi tak robili. Czy na prawdę aż tak się zmieniło myslenie w przeciągu tych nastu lat?