5 listopada 2015 roku Fundacja Dzieci Niczyje ruszyła z nowym społecznym projektem. Kampania pt. „Mama Tata Tablet” porusza problem wyobcowania dzieci z życia realnego na rzecz technologii. „Homo tabletis, człowiek tabletowy – to podobnie jak Homo sapiens – człowiek rozumny – ssak naczelny z rodziny człowiekowatych.” – jest to zdanie rozpoczynające ponad dwuminutowy filmik promujący kampanię. Słyszeliście o niej? Ja (nie)stety dowiedziałam się o niej przez czysty przypadek! Jak to możliwe? Przecież takie treści powinny być promowane w każdym medium! Czy to kwestia niskiego budżetu? Nie sądzę. A może po prostu kiepskiej formy przekazu?

mamatatatablet

Dowiedziawszy się o kampanii wiele od niej oczekiwałam

Po sukcesie Gadek o Gatkach liczyłam na kolejne WOW! Wyobrażałam sobie jakiś dosadny spot osadzony w realiach polskiego domu. Noc. W czystym, sterylnym mieszkaniu panuje cisza. Kamera dostrzega źródło światła na końcu korytarza, więc podąża w jego kierunku. W pokoju, na dużej kanapie siedzi ojciec i ogląda telewizję. Na fotelu, na drugim końcu pokoju siedzi matka zapatrzona w ekran komórki. Za plecami matki znajdują się kolejne drzwi. A za nimi, w łóżku leży dziecko z tabletem w ręce. Na ekranie migają sceny z filmu familijnego, w którym rodzice bawią się z dzieckiem. Smutne dziecko przytula do siebie tableta i idzie spać. Koniec.

Tak ja wyobrażałam sobie tę kampanię.

Niestety, moje wyobrażenia o kampanii bardzo mijają się z rzeczywistością i jestem bardzo zawiedziona tym faktem

Po pierwsze, cała strona graficzna kampanii jest dla mnie nie do przyjęcia. To nie jest kampania kierowana do dzieci (jak w przypadku Gadek). Jest to kampania kierowana do rodziców, dlatego uważam, że warto było zainwestować w wizualną stronę kampanii. Nie przekonują mnie koślawe postacie rodem z Painta i mały dzieciak z jednym (środkowym?) sterczącym zębem.

Po drugie, strona internetowa nie jest kompatybilna z urządzeniami mobilnymi, bo w małym formacie jest nieczytelna. Na komputerze stacjonarnym sprawa ma się o wiele lepiej, ale szału nie ma. Tekst jest rozjechany, części linków w tekście nie da się przeczytać. Graficzna masakra.

Po trzecie, w sekcji „Kampania” mamy ciągle niedziałające linki! Ot np. do „mało interesujących” raportów z badań nie ma sprawnego odnośnika. Wiem, że te dane są podane w treści pod spotem reklamowym, ale nie o to chodzi! Przecież kampania trwa już dwa miesiące, więc wszystko powinno działać jak w zegarku! Jestem bardzo zawiedziona tymi niedociągnięciami… Przykro mi jak na to patrzę.

Jednak, gdy pogodzimy się już ze wszystkimi niedociągnięciami graficznymi, wydobędziemy z przygotowanego materiału wiele ważnych informacji

Na podstawie raportu dotyczącego „Korzystania z urządzeń mobilnych przez małe dzieci w Polsce.” (Millward Brown Poland  dla FDN, 2015)

  • ponad 40% rocznych i dwuletnich dzieci w Polsce  korzysta z tabletów lub smartfonów, wśród nich niemal co trzecie korzysta z urządzeń mobilnych codziennie lub prawie codziennie,
  • 60% rodziców, którzy udostępniają dzieciom tablet lub smartfon, robi to, żeby zająć się swoimi sprawami,
  • co czwarty rodzić udostępnia dziecku tablet, by dziecko zjadło posiłek, 18% – żeby dziecko zasnęło.

Czyżby to było przerysowane spojrzenie na problem?

Czy na prawdę są w Polsce rodziny, w których małe dziecko zatraca kontakty z rodzicami na rzecz świata wirtualnego? Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. U nas w domu nie uświadczysz tableta. Nie zmienia to faktu, że nasze dzieci mają obsługę tego urządzenia w malutkim palcu, gdyż mają do niego dostęp u babci. Czy widzę w tym coś złego? Nie, ponieważ:

  • u dziadków bywamy tylko w weekendy,
  • dzieci mają dostęp tylko do sprawdzonych przez nas aplikacji,
  • staramy się zapewnić dzieciom jak najwięcej rozrywek w ciągu dnia, a tabletem pomagamy sobie w krytycznych sytuacjach przeciążenia materiału (dziecięcego i naszego).

Zwróciliście uwagę na jedno ze znaczących zdań powyżej?

„Małe dziecko zatraca kontakty z rodzicami na rzecz świata wirtualnego.” – to nie prawda! To rodzice zatracają kontakt z dzieckiem wspomagając się nowinkami technologicznymi. To rodzice wolą puścić dziecku bajkę na tablecie, niż poczytać z nim książeczkę. To rodzice poprzez grę na tablecie uczą dziecko „kolorować”, a gdy nasze „inteligentne tabletowo” dziecko idzie do przedszkola to okazuje się, że nie potrafi sobie z niczym poradzić, bo nie umie utrzymać kredki w ręce!

Dziecko samo z siebie nie weźmie tabletu do rąk

Ono naśladuje nas-rodziców. Gdy my zatracimy siebie na rzecz świata wirtualnego, to nasze dziecko też przepadnie. „Dla świętego spokoju!” rodziców. Czy tak to ma wyglądać? Nasze dzieci nie zasłużyły na to, by stać się socjalnie upośledzone i nieprzygotowane do życia w społeczeństwie! Ogarnijmy się! Wszystko ma przecież swoje granice!

Sama nie jestem idealna

Jestem blogerką. Spędzam dużo czasu przy komputerze i w każdej wolnej chwili (gdy dzieci zajmą się przez 10 minut zabawą) zerkam na ekran komórki. Zdarza mi się posadzić dzieci przed telewizorem, gdy wiem, że potrzebuję chwili wytchnienia. Chwili. Nie całego wieczoru. Nie każdego dnia. Trzeba znaleźć złoty środek dla każdego nowego rozwiązania. Ponoć technologia ma nam ułatwiać życie a nie je niszczyć.

Otaczający nas świat jest zbyt piękny by spłaszczać go przez własną głupotę do poziomu ekranu monitora

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
jakie mleko dla noworodka
Gratulacje! Jesteśc
kurwa na podwórku
Antykultura podwórk
pieniądze to nie wszystko, dzieci t najcenniejszy skarb
Pieniądze to nie ws
JAK ROZMAWIAC
Jak rozmawiać z dzi
Mój Ty...(1)
Mój Ty… pącz
homofobia, nie dla homofobii, wychowanie w tolerancji
Tolerancja od małeg
ŚWIĘTY
Poślubiłam święt
Równowaga
Przekroczyć Rubikon
RODZICU2
Dziecko zostało w d
Czy Twoje dzieckoma już zaplanowanezajęcia dodatkowe_
Zajęcia dodatkowe d
ZOSTAW MNIE!
Mamusia teraz pójdz
DO PIERDLA Z TYM OWSIAKIEM!
Do pierdla z tym Ows
dzieci_i_prezenty
Nie kupiłam dziecio
sasiad
Odpoczywam, bo bliź
cactus-194404_1280
Syndrom Matki Idealn
rodzicielstwo
Mieszanka dumy i wst
DSC_0665
Dzień z życia rodz
www.pixabay.com
Razem czy osobno 
spacer z bliżniakami
5 powodów, dla któ
DSC_0410
Rozstanie z dzieckie
DSC_0379
Zła tajemnica
20150916_135553
Synu, zapalisz?
DSC_0218
10 błędów popełn
plakatakcji
Paląc w ciąży zab
woda
5 zasad udanego wypo
tata_blizej_dziecka
Tato Polski –
Tata bliżej dziecka, Warszawa
Tato Polski –
W ogródku
Identycznie ubrani b
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
  • F.

    Unas nie ma tabletów i nie włączamy elektroniki przy dziecku. Bo ani my ani dziecko tego nie potrzebujemy. Bajki? Serio? Nie da się bez tego obejść przy małym dziecku, które i tak nic z tego jeszcze nie rozumie? Da się, jak najbardziej. Jak jedziemy do rodziny to też zawsze proszę o to, żeby nie włączać przy dziecku telewizora i nie dawać mu elektroniki. I wszyscy to szanują. Mnie się ta kampania podoba i uważam, że powinno być takich więcej. Ograniczenie dziecku kontaktu z wysoką technologią do drugiego roku życia to chyba nie jest żaden wyczyn? Zachowanie równowagi – owszem. Lecz niewielu rodziców to potrafi i sami często tego nie dostrzegają. Umiar to jedno ale zadziwia mnie to, jak wszyscy się zawsze rozpisują o tym co jest dla dziecka najlepsze och i ach. Sprawdzamy składy produktów, sprawdzamy metki ubrań i kosmetyki, sprawdzamy całe otoczenie, ale przed telewizorem sadza każdy, nawet jak wszyscy dookoła trąbią, żeby tego nie robić. I cicho, sza – jakaś tam kampania nieważna. Cośtam sobie naukowcy wymyślili o jakichś synapsach w rozwijającym się mózgu.

    • Przyznam szczerze, że chciałabym mieć możliwość wejścia w mózg małego dziecka i zobaczenia kiedy tak naprawdę zaczyna coś rozumieć z bajek. Bo ja czasami mam wrażenie, że mój półtoraroczniak potrafi się smucić (i śmiać) w sytuacjach, które mają takie uczucia wywoływać. Nie zmienia to faktu, że telewizor nie powinien być centrum świata dla rodziny.

  • melanii

    Byłam świadkiem, kiedy koleżanka przyszła na grupowe spotkanie z dzieckiem mającym prawie 1,5 roku. Niestety dziecko od wejścia marudziło, więc skończyło się na tym, że chodziła z nim po całej knajpie, bo nie miała możliwości usiąść i pogadać ze znajomymi. Żeby go na moment czymś zająć wyciągnęła komórkę i włączyła jakąś grę. Zaliczyłam opad szczęki widząc reakcję dziecka, które prawie się posiusiało z radości na widok owej zabawki. Jeszcze większym szokiem było dla mnie to, że dziecko nie umiejące jeszcze dobrze mówić, ani chodzić zgrabnie i idealnie „operowało” na ekranie telefonu.
    Po takim doświadczeniu jestem przeciwna dawaniu takim maluchom komórek-tu widziałam, że dziecko dużo wcześniej rozpoczęło swoją przygodę z elektroniką. Poza tym czytałam również artykuł, że już 3-letnie przedszkolaki trafiają na oddziały psychiatryczne w skutek zbyt szybkich kontaktów ze światem wirtualnym.

    • Przerażająca wizja… Nie wiem co jest w tych tabletach (a może to kwestia tego dotykania ekranu?), że dzieciaki tak szybko się od tego uzależniają. Teraz jest zima, szybko robi się ciemno, więc i użycie tego typu sprzętów jest większe. Gdy przyjdzie wiosna i lato tablet znów pójdzie w kąt, bo jego miejsce zajmie kosiarka, namiot i basen na podwórku 🙂

  • Trochę mi się nie chce wierzyć w te dane. Chociaż z drugiej strony Filip ma już opanowane odblokowywanie mojego telefonu. Nie wyobrażam sobie jednak żeby cokolwiek na nim robił.

    • Bo to ciężko sobie wyobrazić. A jednak dzieci ogarniają tę technologię.

  • Nie chcę się jeszcze wymądrzać, bo moje dziecko ma dopiero 4 miesiące 😛 Zobaczymy, co będzie za rok czy dwa… Co jeszcze się zmieni, jak zmieni się moje życie i czym będzie zajmowało się przez większosć czasu moje dziecko. Ale stanę na uszach, żeby nie zatraciło kontaktu ze światem rzeczywistym. Mimo tego, że jestem blogerką i za dwa lata też planuję nią być 😉

    • I tak trzymaj! 🙂
      A co do blogowania, jak dobrze pójdzie, to będziemy wytyczać nowe kierunki rozwoju parentingu 😉

  • Wszystko z umiarem i będzie dobrze. Nie można dziecku całkowicie zabronić kontaktu z nowinkami technicznymi. Jednak gdy są one przewagą spędzania czasu- jest źle według mnie.

  • Zwykła Matka

    Otóz to! Trzeba znaleźć umiar 🙂 Moja córka ogląda bajki, takie , które znam i tyle ile pozwalam. Tableta nie mamy, a na telefonie tatuś też jej czasem pozwoli pograć, bo twierdzi, że nie chce by młoda całkiem zacofana 🙂

    • Właśnie, zacofanie – to też jest jeden z powodów dla których pozwalamy dzieciom pogrzebać w elektronicznych gadżetach.