Blogerem może zostać każdy z nas. Wystarczy tylko założyć bloga, na którejkolwiek z bezpłatnych platform i już! Witaj w blogosferze! Blogowanie to niepowtarzalna przygoda, której długość zależy tylko od Ciebie. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z powagi sytuacji, ale bycie blogerem to nie lada wyzwanie. Musisz w swojej pracy wykazać się sprytem i kreatywnością, która wychodzi poza granicę zwykłego pomysłu. Musisz doznawać objawień! Albo mieć nieprzeciętnie dużo szczęścia, by wybić się na średniactwie. Blogerzy to wyjątkowe istoty. Każdy z nich to Indywidualność. By wyróżnić się wśród nich musisz zostać człowiekiem orkiestrą.

blogerNikt z nas nie urodził się alfą i omegą

Dlatego nie załamuj się, gdy wchodzisz na czyjegoś bloga i robisz wielkie „WOW!”. Też możesz to osiągnąć. Patrz i ucz się.

Wiesz ile zabiera laikowi przystosowanie profesjonalnego szablonu według swojej koncepcji? Zazwyczaj jakieś 1500zł. Ewentualnie niewspółmierny (w początkowym okresie blogowania) ogrom pracy włożonej w naukę podstaw programowania, który może owocować tym, że w przyszłości stworzysz na blogu coś czego nie będzie miał nikt inny.

Wiesz jak długo powstaje jeden tekst na bloga? Jakieś 2 godziny, chociaż to jest bardzo indywidualna sprawa. W ten czas wlicza się przygotowanie do tematu (jest dużo łatwiej gdy piszesz całkowicie od siebie i o sobie), przygotowanie grafiki i poprawki językowe. Dużo poprawek.

Myślisz, że dobrze piszesz? Też tak myślałam. W chwili obecnej szlifuję swój warsztat. Nie tylko poprzez pisanie na żywym organizmie, ale też w wolnych chwilach (muahaha!) poznaję tajniki języka polskiego, przy wsparciu specjalistycznych książek. Wszystko by przyciągać tłumy. Bo bloger bez społeczności, to… nie bloger.

Bloger musi znać się na wszystkim

Chociaż nie. Nie musi. Bloger powinien znać się na wszystkim. W przeciwnym razie będzie musiał ładować w swoje internetowe imperium kupę kasy, której jeszcze na blogu nie zarobił. I nie wiadomo czy kiedykolwiek zarobi. Dlatego bloger musi ciągle poszerzać swoją wiedzę z zakresu blogowania. W świadomości zapalonego blogera nie ma czegoś takiego jak „nie chcę”, czy „jestem humanistą”. Bloger maniakalnie zgłębia tajniki każdej dziedziny związanej z blogowaniem.

Pamiętajmy tylko o jednej zasadzie – nie wszystko na raz. Umówmy się, o blogosferze będziemy uczyć się do końca życia. Jednak nie możemy poprzestawać w rozwoju bo zostaniemy w tyle, a zostanie w tyle równa się pożarciu przez odchłań internetu.

Dlatego bloger, prędzej czy później, szkoli się w sztuce pozycjonowania i analizy

SEO (Search Engine Optimization) czyli tzw. pozycjonowanie. Bloger lubi gdy jego teksty są przyjazne dla wyszukiwarki Google. Dzięki dobrze zoptymalizowanemu tekstowi nasz uwieczniony w sieci talent może trafić na pierwszą stronę SERP (Search Engine Results Page) – czyli pierwszą stronę adresów w wyszukiwarce i przyciągnąć nowych czytelników. Ale to mądrze brzmi, prawda? Dlatego się uczę 🙂

GAGoogle Analytics – najpotrzebniejsze i najbardziej przerażające narzędzie dla każdego początkującego blogera. Te wszystkie odwiedziny, sesje, współczynniki odrzuceń i konwersje przeprawiły o ból głowy nie jedną osobę. Jednak bloger nie boi się wyzwań. Bloger jest odważny i nie boi się niczego.

Jako rasowy bloger stanęłam oko w oko z SEO i GA na zabudowanej ziemi Mordoru na Domaniewskiej

Pomimo wstępnego przerażenia w oczach, mój umysł chłonął każde słowo wypowiadane przez znakomicie przygotowanych prelegentów. Pamiętajcie, to nie sztuka przeprowadzić wykład. Prawdziwy kunszt polega na tym, by słuchający go (blogerzy, humaniści, kobiety) wynieśli z niego jak najwięcej. A nam się to udało!

Szkolenie z tego zakresu przeprowadziły agencje Performics i Newcast, będące działami domu mediowego ZenithOptimedia. Jeśli będziecie mieli kiedykolwiek okazję skorzystać z takiego dobrodziejstwa wiedzy, to nie wahajcie się ani przez chwilę, bo warto. Sama chętnie wróciłabym na kolejne poziomy szkolenia, bo jako bloger mam w zanadrzu mnóstwo pytań.

Po szkoleniu moja wiedza została poszerzona o nowe horyzonty. Dzięki temu uda mi się zachować sporo, jeszcze nie zarobionej, kasy w mojej kieszeni.

Jako człowiek orkiestra też będę uczyć Was o sztuce blogowania 🙂

DSC02721x

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
spotkanie blogujacych mam trojmiasto 1
Gdynia gości bloger
ZAUFASZ
3 zasady bezpieczeń
spotkanie blogerów, grodzisk mazowiecki, logo
Mój blog ma moc!
www.blogowigilia.pl
Blogowigilia 2015 cz
www.blogowigilia.pl
Blogowigilia 2015 cz
bloger profesjonalny blox
Jak daleko mi do blo
  • Niezłą dyskusję rozwinęłyście dziewczyny 😀 Ja uczestniczyłam w pierwszej edycji tego szkolenia. I powiem Wam, ze przed szkoleniem potrafiłam napisac tekst i w godzine. Szybkie ściągnięcie jakiegoś darmowego zdjęcia i bam. Posted. A teraz… dzizas… dłubanina, frazy kluczowe, śródtytuły, sołszjale, opisy zdjeć. Trochę to odbiera radość z blogowania spontanicznego. Bo mysląc o seo nie ma mowy o blogowaniu spontanicznym. Ale czy wszystkie teksty muszą być pisane pod SEO? Liczy się też nasz indywidualizm, polot i to cos, co sprawi, że czytelnik wroci.

    • Ależ dokładnie tak. Głośno mówi się o tym, że pisanie pod SEO to nie to samo co pisanie nie pod SEO. Myślę, że często można to jednak jakoś pogodzić, ale to czego mimo wszystko bym jednak unikała, to kurczowe trzymanie się myśli, że trzeba napisać coś co będzie się klikać. Tekst może i powinien być ciekawy, inspirujący, wartościowy, praktyczny, wesoły, ale nie spięty.

  • Oj tak, pisanie za karę nie idzie w parze z poczytnym blogerem. Co nie zmienia faktu, że i taka osoba może pisać wspaniałe teksty, które będą przyciągać tłumy. Tylko czy warto tak się poświęcać?

  • Iwona Gogulska

    No niestety trzeba przyznać, że blogowanie to nasz 2 etat 😉 Myślałam, że z czasem ilość poświęconego czasu na tworzenie bloga się zmniejszy (skoro już poznałam tajniki GA, SEO, mam szablon, itp.), ale chyba jest wręcz odwrotnie. Chociaż nie narzekam, bo lubię to robić 🙂 Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://www.szerokadroga.pl

    • Coś w tym jest. Gdy myślisz, że już zrobiłaś wszystko i pozostaje „tylko” pisanie, nagle pojawia się jakaś nowość bądź złota myśl, którą trzeba wcielić w życie 😀

  • Moja (nie-indywidualna) współpraca z agencjami zajmującymi się promocją/marketingiem kończyła się prawie zawsze fiaskiem. Mój wniosek: agencje nie potrafią zejść z poziomu „duża firma”, „bez ograniczeń prowadzona promocja” na inny grunt, ale tych wymienionych przez Ciebie nie znałam. Może te są inne. 😉

    • Mam nadzieję, że uda nam się pozytywnie rozczarować jak zdarzy się okazja do współpracy 🙂

  • jak ja siadam do pisania to zależy o czym pisze, czasem zajmie mi to kilka minut, czasem pół dnia 🙂 Cały czas pracuję nad sobą, technicznie bloga mało ogarniam, czy się podoba innym to co robię? Chyba nie jest źle, bo jednak pare osób mnie odwiedza i bardzo mnie to cieszy 🙂 Masz rację – wszystkiego wiedzieć nie musimy 🙂

    • Mi się bardzo podoba jak piszesz 🙂 Zwłaszcza te posty o Was niż recenzje książek 😉

  • bloger musi umieć pisać o… niczym 😉 o wszystkim niekoniecznie.

    • Słuszna uwaga! 😀 Nie każdy potrafi napisać esej o spacerującej gąsienicy 😉

  • Fajnie jest przeczytać coś tak profesjonalnego i czegoś się dowiedzieć. Ja przede wszystkim skupiam się jednak na tym, żeby mieć frajdę z tego co robię 😉

    • Ależ oczywiście! Gdy pisanie przestanie być dla nas frajdą może to znaczyć, ze zbliżamy się do końca przygody z blogowaniem. Myślę, że wiele osób szybko zorientuje się, gdy bloger robi coś z przymusu i przestanie im sprawiać frajdę czytanie takich treści. Niech więc blogowanie będzie dla nas zawsze frajdą 😀

  • Obnażyłaś właśnie moją niedoskonałość 🙁 Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się napisać tekstu w 2 godziny (wliczam w to oczywiście dobór lub obróbkę zdjęć, zadbanie o SEO, linkowanie w socjalach), nawet samej treści nie stworzyłam w tak krótkim czasie. Nie, no dobra, miałam jeden taki wpis-żart o romantycznym wieczorze. Ten powstał ad hoc.
    Tak czy inaczej szkolenie było genialne. Ja czuję niedosyt i mam wielką nadzieję, że Performics ten cykl spotkań pociągnie.

    • Jak tak czytam wasze komentarze, to czuję się laikiem, że tak krótko przygotowuję się do tematu. Albo faktycznie mój blog należy do kategorii tych lekkich i przyjemnych? Te 2 godziny to ja poświęcam na pisanie/skorygowanie tekstu i wyszukanie oraz dopracowanie zdjęcia. Socjalami zazwyczaj zajmuję się w późniejszym czasie, bo wpisy najlepiej pisze mi się do południa, a SEO póki co czeka na zaopiekowanie się nim.

  • Ten czas na napisanie tekstu u każdego jest indywidualny. Jednym idzie szybko, innym wolniej. I tu nie ma co porównywać. Wybranie zdjęcia to też wyczyn, żeby pasowało do tekstu. Czasami widzę jakieś zdjęcie w banku i to ono mi podsuwa pomysł na tekst. Czasami jest problem z tytułem. Fejs to inna bajka. Wrzucenie na fp czasochłonne nie jest. Ale wybranie cytatu czy opisu do linku już chwilę zajmuje. A szerowanie w grupach, to 15-20 minut jednorazowej roboty. Kiedyś z ciekawości sobie czas zmierzyłam.

    • Gdyby się dłużej nad tym zastanowić, to ja zaczynam wpis od wymyślenia tematyki i wstępnego tytułu, później szukam grafiki, a dopiero później skupiam się na tekście właściwym 🙂 Ja czasu nigdy sobie nie mierzyłam, bo u mnie to zdecydowanie rozkłada się wszystko w czasie. A gdyby się uprzeć, to tworzenie treści na bloga zajmuje cały dzień – bo albo się tworzy, albo się myśli nad tworzeniem 😀

      • Jeśli chodzi o coś to określiłam wyłącznie czas który zajmuje mi wrzuceni postu w grupach na fejsie. Pisanie to inna bajka.

  • Bardzo żałuję, że nie mogłam przyjść na to szkolenie. Radek dostał świetną propozycję, więc materializm wygrał 😛 Nie lubię robienia z blogera boga, bo każda pasja zabiera czas, ale zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach. I chętnie poczytam, co masz jeszcze do powiedzenia 🙂

    • Ja nie robię z blogera boga. Uważam jednak, że osoby, które chcą się poświęcić blogowaniu mają w sobie coś więcej niż przeciętny obywatel, któremu dobrze jest gdy pracuje u kogoś. Mam nadzieję, że następnym razem uda ci się dotrzeć na szkolenie, bo uważam, że warto 🙂

      • To jest tak, że każdy kto pracuje „na swoim”, nie tylko w Internecie, to człowiek z czymś więcej w swoim charakterze niż szary obywatel 😉
        Ja też mam taką nadzieję!

  • Mówisz, że tekst na bloga powstaje w 2 godziny? 🙂 To zależy jaki tekst, na ile jest merytoryczny i trzeba go dobrze przemyśleć i dobrze się do niego przygotować, a na ile pisany ad hoc tak „od serca” co ślina przyniesie na język, a raczej myśl do głowy. Do tego selekcja i obróbka zdjęć, dobranie słów kluczowych, wrzucenie do social media z odpowiednim komentarzem (najlepiej do każdego inny), do tego grupy facebookowe, phi betka. 5 minut i po robocie. Ta.

    • Oj, zgadzam się, dwie godziny to marzenie 😉 Lekkie, krótkie, żartobliwe teksty rzeczywiście jestem w stanie tak szybko napisać. Ewentualnie przepisy kulinarne, o! 🙂 Choć do tego należałoby doliczyć gotowanie, cykanie zdjęć, ich selekcję i obróbkę…
      A te merytoryczne – tak jak piszesz, Olu – wymagają często zapoznania się ze źródłami, wynikami badań, rzetelnego zbadania tematu, jego przemyślenia, ułożenia (zarówno w głowie, jak i w edytorze tekstu), wielokrotnej korekty… Często powstają nie w kilka godzin, a w kilka dni! Ale to dzięki temu są wartościowe i ponadczasowe 🙂 A przecież o to chodzi: żeby były pożyteczne dla Czytelnika. Jeśli zadbamy o SEO, to już w ogóle bajka.

      • Przyznam szczerze, że ja chyba jeszcze nigdy tak długo tekstu nie pisałam. Gdy już wiem co chcę napisać to siadam i piszę. Nie lubię odkładać na drugi-trzeci dzień czegoś co mi akurat w danym momencie w duszy gra. Mam wtedy wrażenie, że wrzucany temat nie jest na czasie i mi z tym źle. Chociaż mam też teksty (póki co w głowie), które czekają na odpowiedni moment by ujrzeć światło dzienne 🙂

        • Zgadzam się, że to najlepszy sposób, ale ja nie zawsze mam możliwość „usiąść i pisać” – wiele tekstów z tego powodu nie ujrzało światła dziennego 😉
          Jednak bardziej chodziło mi o teksty rozbudowane, wymagające researchu, np. takie jak pisze Esencja na temat motywacji czy zdrowia. Ja też kilka takich popełniłam (np. o ekologii, guzie piersi itp.). O wiele szybciej i przyjemniej pisze mi się teksty emocjonalne, pisane z głowy, bez przygotowania, ale czasem chcę sięgnąć po jakiś trudniejszy temat i rzetelnie go opracować.

          • Oj tak, mam w głowie kilka takich tematów, ale póki co ciągle wokół nich tylko krążę 😉

      • Jest właśnie tak jak piszesz Renia. Ja tak przeważnie robię, dlatego nie jestem w stanie wyprodukować tekstów co drugi dzień. Niestety. Z drugiej strony coraz częściej słyszę, że ludzie nie lubią czytać, wolą pismo obrazkowe, co niestety potwierdzają liczne badania. A my się tak gimnastykujemy… 🙁 (szloch).

        • Sądząc po tym ile masz komentarzy pod postami, to wiedz, że Twoja praca jest doceniana :* Ale fakt faktem badania nie pozostawiają złudzeń i trzeba te to brać pod uwagę, gdy chce się dotrzeć do młodszego grona odbiorców (bo jednak moje pokolenie ciągle jeszcze bardziej lubi czytać niż oglądać).

          • Ej, a Ty już stare pokolenie? No weź. Młodsze ogląda jutuby, to fakt. Na szczęście nie wszyscy :-p

    • Wiesz, jesteśmy kobietami, powinnyśmy to wszystko robić na raz 😛 Albo pracować na dwóch monitorach jak Ojciec Polak 😛

      • Ponieważ jestem kobietą to tak robię :-p

  • Widzę że bardzo poważnie podeszłaś do tematu! I bardzo dobrze, to z pewnoscią zaprocentuje 🙂

    • Podeszłam do niego tak poważnie, że czasami sama się sobie dziwię 😉 Ale podoba mi się, więc z chęcią chciałabym móc z tego wyżyć 😀