Jestem kobietą, więc statystycznie 3 razy w roku powinnam przechodzić na dietę. Nie licząc incydentów tygodniowych (czy to w ogóle można nazwać przejściem na dietę?) przechodziłam na dietę redukcyjną dwa razy. Dwa podejścia do pozbycia się otyłości zakończyły się spektakularnym wynikiem -16kg za każdym razem. Kilogramy te nie powróciły. To były moje sukcesy, którymi szczycę się do dziś. Szkoda, że na chwilę obecną po tamtej figurze nie ma ani śladu.

Do 20 roku życia w ogóle się nie odchudzałam

Nie wracałam uwagi na swój wygląd. Wychodziłam z założenia, że jak komuś się nie podobam, to nich nie patrzy. Nie można przecież wszystkich zadowolić, prawda? Zmniejszające się ubrania były efektem li tylko prania w za wysokiej temperaturze. W tamtym czasie zawsze miałam chłopaka, znajomych i nie miałam żadnych problemów z akceptacją siebie. Wakacje 2008 roku były dla mnie bardzo udane i wspominam je z wielkim sentymentem. Tylko… czemu ja byłam wtedy taka gruba?

gulbaska 2008Impuls do odchudzania nadszedł w styczniu 2009 roku

Pewnego wieczoru przyszła do mojej mamy sąsiadka, która zarządziła zbiorowe ważenie. Nie byłam przekonana do tego pomysłu, ale zostałam zmuszona – jak wszyscy to wszyscy! Stanęłam na wagę, a tam… 89kg. Doznałam szoku. Nie mogłam uwierzyć, że mając 20 lat doprowadziłam się do tego stanu! Od następnego dnia zaczęłam przeszukiwać Internet w celu odnalezienia złotego środka na zrzucenie wagi. Moje przygotowania do odchudzania trwały tydzień.

Jak wtedy schudłam?

  • jadłam 4-5 posiłków dziennie,
  • nie jadłam mniej niż 1200kcal ale nie więcej niż 1400kcal,
  • skrupulatnie liczyłam kalorie,
  • codziennie ćwiczyłam godzinę dziennie (cardio – swego czasu nawet w kombinezonie nieprzepuszczającym powietrza tzw. „domowa sauna” + Mel B)

Efekt: – 16kg w pół roku. W czerwcu 2009 roku mogłam poszczycić się waga w okolicach 70-72kg. Nikt wtedy nie przypuszczał, że wybrałam sobie idealny moment na odchudzanie, bo w kwietniu 2009 roku poznałam Ojca Polaka, więc godnie się prezentowałam przed przyszłym mężem.

gulbaska 2009Waga w okolicach 75kg utrzymywała mi się aż do kwietnia 2011 roku

A jeśli dochodziło do jakichkolwiek wahnięć wagi (wiecie, że w momencie zamieszkania ze swoim partnerem każdy z nas tyje średnio 10kg?) szybko je korygowałam dietą. Ćwiczyłam w miarę swoich możliwości – niestety bardziej akcyjnie niż systematycznie, ale starałam się codziennie serwować swojemu organizmowi dawkę aktywności – codziennie jeździłam na rowerze do pracy oraz chodziliśmy na długie spacery z Ojcem Polakiem.

gulbaska 2011Po ślubie poszło z górki – w lipcu 2011 roku byłam już w ciąży z Pierworodnym

Nie wydaje mi się bym jakoś specjalnie objadała się w ciąży, aczkolwiek brak zgagi nie sprzyjał ograniczaniu posiłków. Z wagi 75kg dobiłam do 90kg na początku trzeciego trymestru. Wtedy postanowiłam sobie, że moja do porodu nie przekroczy 100kg. Udało mi się wytrwać w tym postanowieniu – na porodówkę szłam ważąc 95kg.

Tydzień po porodzie ważyłam 86,6kg, czyli tyle ile w styczniu 2009 roku

gulnasla 2012Po 9. miesiącach ważyłam mniej niż kiedykolwiek wcześniej – 68kg

Jak to zrobiłam? Po prostu karmiłam piersią. Wymusiło to na mnie dbanie o dietę: żadnego smażenia, pieczenia, słodyczy i fast food’ów. Do tego, według doniesień naukowych, laktacja powoduje zwiększenie zużycia kalorycznego o ok. 500kcal na dobę. Do tego zumba, ćwiczenia w domu i na efekty nie trzeba było długo czekać.

Na tym etapie wchodziłam bez problemu w spodnie, które nie miały w swym składzie elastanu. Pierwszy raz udało mi się założyć nierozciągliwe rurki. Byłam w niebo wzięta! W maju 2013 roku, gdy wybierałam się na wesele do blogowej koleżanki kupiłam sobie spódnicę w rozmiarze 38! I była na mnie dobra! Ba, leżała idealnie!

A niecały tydzień po tym weselu zaszłam w ciąże z bliźniakami

Ciąża nie była dla mnie łaskawa. Nie tyle pod względem nagromadzonych kilogramów, a komplikacji ciążowych. W efekcie okazało się, że w ciąży bliźniaczej przytyłam mniej niż w ciąży z Pierworodnym, a po porodzie miałam mniej nadbagażu (po ciąży ważyłam tylko 78kg, a nie 86,6kg).

Pomimo podejmowanych prób waga 78kg utrzymywała się przez rok po porodzie

Po podjęciu leczenia farmakologicznego waga wzrosła do 90kg i po roku zatrzymała się na tym poziomie. Jaki jest efekt – każdy widzi. Szału nie ma.

gulbaska 2015/2016Co będzie dalej?

Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Chcę by moje pożegnanie z obrączką stało się bodźcem do trzeciej (mam nadzieję, że ostatniej) redukcji wagi. Chciałabym na moje 30. urodziny (w 2017 roku) być super laską o dobrej kondycji fizycznej.

Jak to zrobię?

  • wybiorę się do dietetyka – muszę sprawdzić czy faktycznie wszystko zależy tylko ode mnie, czy jednak biologia działa przeciwko mnie,
  • będę się więcej ruszać – pogoda robi się coraz bardziej wiosenna, więc codzienne spacery po chłopaków do placówki będą jak najbardziej wskazane,
  • będę dokonywać dobrych wyborów żywieniowych – zdrowe jedzenia ponad fast food’em,
  • wydrukuję sobie i powieszę w widocznym miejsce swoje zdjęcia z grudnia 2012 roku – przecież sama pokazałam sobie, że potrafię!

Mam nadzieję, że pod koniec roku będę mogła ogłosić swoją przemianę 🙂

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
monitor staniu zdrowia wskazuje u mnie zagrożenie zdrowia
Noszę w sobie 35kg
Zamknij oczy
Wizualizacja celu: s
Pożegnanie
Pożegnanie z obrąc
5 powodów
5 powodów, dla któ
SCHUDNIJ!
5 wskazówek, dzięk
balwany_na_drodze
Omijaj bałwanów na
https://dwgkfo5b3odmw.cloudfront.net/img/promo_image/2930-1600x600_sailormoon.jpg
Pokolenie Czarodziej
fast-food-438659_1280
Jestem na diecie! Id
empik_konkurs
Konkurs wyobraźni
20kgmniej1
20kg mniej #5
training-998351_1280
Cierpienia matki ćw
20kgmniej1
20kg mniej #4
20kgmniej2
20kg mniej #3
20kgmniej2
20kg mniej #2
20kgmniej1
20kg mniej #1
1301837107_by_darus88kalisz_600
Głupia szklana sucz
  • Powodzenia, ja sama muszę ze sobą coś zrobić bo waga leci do góry 🙁 Wciąż karmie Młodego, ale karmienie powoduje u mnie wzmożony apetyt nad którym nie panuję 🙁 Trzymam kciuki za Ciebie, będziesz moją motywacją :*

  • Żaneta Bomba

    Trzymam kciuki!

  • Powodzenia! U mnie po drugiej ciąży było bardzo trudno powrócić do wagi i nadal nie jest taka jak wcześniej. 😉

  • Od wczoraj już gapię się w zdjęcie z 2012. Serio. Od wczoraj nie wiem co Ci napisać pod tym postem. Ale… wiem, że dasz radę. Sama już sobie udowodniłaś, że potrafisz 🙂

  • Maluch w domu

    Powodzenia 🙂

  • No, to powodzenia 🙂

  • Ciąża dała mi jakieś +30 kg więcej… Na szczęście waga spadła i…ciągle spada. Dążę do ideału swego w oczach swoich…

  • Mocno trzymam kciuki! Świetny plan działania. A tak poza tym: <3 zdjęcie ślubne! 🙂

    • Dzięki 🙂 Fajnie było tak przy okazji pisania tego postu sobie powspominać 😀

  • Powodzenia.Też staram się schudnąć

  • kocia_dama

    Powodzenia! Trzymam kciuki, żeby Twoje postanowienia udało się wcielić w życie! Czasem wystarczy tylko trochę silnej woli, aby osiągnąć to, co o czym marzymy 🙂

    • Oj, nawet nie trochę. Teraz potrzeba mi ogromu silnej woli. Ale od środy idzie mi jakoś lżej. Łatwiej mi wybrać to co dobre dla mnie 🙂 I oby tak dalej!

  • Przynajmniej tyle dobrego, że wiesz, jak sobie radzisz z przestrzeganiem diety i że umiesz schudnąć 🙂

    • No właśnie i tu też jest ból. Niby wiem co robić, jak robić, a za trzecim podejściem mi nie wychodzi. I jak to jest?

  • Iwona Ogonowska

    Ale byłaś laska. Widzisz, że jak chcesz to potrafisz i możesz. Teraz mnie zawstydziłaś bo ja mam zawsze słomiany zapał :/ A wiesz że miałyśmy takie same wiązanki do ślubu ? 😀

    • Może też wydrukuj sobie moje szczupłe zdjęcie i też cię będzie motywować? 😛
      A wiązanka ślubna była boska! Szkoda, że nie było możliwości jej zasuszenia.

  • melanii

    Albo jestem ślepa, albo komputer mi szwankuje, albo coś z tymi zdjęciami jest nie tak. Gdzie Ty widzisz te 75, 80 i 90 kg? Ja na każdej fotce widzę zbliżoną figurę do siebie-wydaje mi się, że jesteś po prostu grubokoścista. Może jedynie na fotkach z lipca 2008 i lipca 2015 wydajesz się większa. A na zdjęciu z grudnia 2012 masz świetnie obcięte włosy !:)
    Zauważyłam, że ludzie po ślubie tyją-szczególnie mężczyźni. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale nawet szczupli faceci stając się mężami, stają się równocześnie kwadratowi-wyglądają, jak wielkie kloce.
    Już kiedyś o tym pisałam, że sama chciałabym zrzucić 2 kg, bo nie wcisnę się w sukienkę, którą jeszcze niedawno miałam na sobie, a spodnie do których również niedawno potrzebowałam jeszcze paska, obecnie troszkę mnie uciskają. Jak to zrobię? W poście rzucam słodycze-zobaczymy, czy wytrwam w tym postanowieniu 😉 Oraz stawiam na aktywność fizyczną wiosną.
    Życzę Ci, żebyś końcem roku zauważyła efekty 🙂

    • Już milion razy spotkałam się z opiniami, że nie widać po mnie wagi. A te cyfry wzięłam właśnie z wagi… Moim minusem (plusem?) jest to, że tyję równomiernie – nie wywala mi brzucha ani nic z tych rzeczy. Wszystko idzie w ręce biodra i nogi.
      Gdy ważyłam 70kg miałam 60cm w udzie. Na dzień dzisiejszy mam 68cm… +16 cm w obwodzie to armagadon! A nie widać tego… I fakt, gdy będę ważyć 70kg, to ludzie będą dawać mi tradycyjnie o 10kg mniej.
      Ja też teraz walczę z pojadaniem i wpychaniem w siebie pustych bądź dodatkowych kalorii. Dzisiaj nawet odjęłam sobie pół porcji z kolacji, bo tak na prawdę wzięłam i nałożyłam sobie dwie… I co? Najadłam się tą połową. To jest straszne jak człowiek je oczami…