Ten dzień rozpoczął się jak każdy z dziewięćdziesięciu kilku dni, które spędziłam w szpitalu. Około godziny 5 rano podłączono mnie do szpitalnego KTG. Leżenie na plecach, przy podwójnym ucisku na narządy wewnętrzne, nie należało do najprzyjemniejszych doznań. Później pomiar temperatury, ciśnienia i krótka drzemka do śniadania. Posiłki w szpitalu były na prawdę smaczne, ale po 12 tygodniach pobytu już nieco monotonne. Przed 10 tradycyjnie zjawił się obchód lekarski. „To co pani Olu, jutro rodzimy?”. Tak, oczywiście że jutro. Wszystko według planu.

20160219_082339Bałam się cesarskiego cięcia

Z tego powodu starałam się o nim nie myśleć. Co ma być to będzie. Przebieg porodu naturalnego już znałam i wiedziałam czego mogę się spodziewać. Cesarka była dla mnie nowością. Moim największym lękiem przed operacją był strach o dzieci, a precyzyjnie o ich adaptację w „świecie zewnętrznym”. Na myśl o tym, że precyzyjne, szorstkie i zdecydowane ręce lekarza wyjmą je niespodziewanie i niczego nieświadome z mojego brzucha wywoływały u mnie łzy. Nie tak to powinno wyglądać. Dzieci same powinny decydować o momencie przyjścia na świat.

I zdecydowały

Już koło południa zaczęłam czuć się niewyraźnie. Każdą nietypową reakcję organizmu tłumaczyłam rosnącym stresem przed następnym dniem. Gdy na salę wjechał obiad staram się zjeść jak najwięcej, bo wiedziałam, że to będzie mój ostatni posiłek przed operacją. Niewiele tego było, ale coś znalazło się w brzuchu.

Gdy, zaraz po pracy, zjawił się w szpitalu Ojciec Polak poprosiliśmy o podłączenie do KTG. Moje paranoje nie mogą aż tak boleć. Skurcze pisały na karcie piękne wyżyny. Zaczęło się! Pomimo tego, że byłam w samym środku wydarzeń nie byłam w stanie uwierzyć, że to już! Dyżurująca lekarka skierowała mnie na cesarskie cięcie. Pamiętam jak dziś, że między nasilającymi się skurczami jedynymi słowami, które powtarzałam Ojcu Polakowi było „boję się”.

Na salę operacyjna pojechałam sama

Skurcze były już na tyle silne, że byłam przekonana, iż niedługo urodzę im na sali operacyjnej. Tym bardziej, że musiałam czekać na anestezjologa, który „właśnie został wezwany do porodu naturalnego”.

Moment, w którym zaczęło działać znieczulenie był tak wspaniałym doświadczeniem, że będę pamiętać go do końca życia. Podczas leżenia na stole operacyjnym miałam w głowie jedno pytanie: „Długo jeszcze?”.

W końcu ich poznałam

Najpierw Niebieskookiego, a minutę później Brązowookiego. W momencie, gdy położna przyłożyła mi ich do twarzy – popłakałam się. Od razu ich rozróżniłam. Nie było możliwości bym ich pomyliła po porodzie.

Później zostaliśmy rozdzieleni

Ja trafiłam na salę pooperacyjną, a bliźniaki na oddział noworodkowi. Przy naszych synach był od samego początku Ojciec Polak. Jak tylko mógł przesłał mi zdjęcia naszych synów. Nie mogłam się na nich napatrzeć. Wreszcie wszyscy byliśmy razem w jednej rzeczywistości.

Po kilku godzinach przywieźli mi ich na salę

Byłam przeszczęśliwa mogąc w końcu ich przytulić. Byli tu że mną – zdrowi, silni i wyczekani. Udało nam się!

Dzisiaj nasi chłopcy świętują

Drugie urodziny to już słuszny wiek. Będziemy świętować w gronie najbliższych, bo zdrowie nie pozwala nam na bardziej huczne harce. Będzie tort, zabawki i dużo miłości.

I tak co roku 🙂

STO LAT!

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
pozwól im na samodzielność
Pozwól dzieciom na
Ristorante
Jak zajść w ciąż
sasiad
Odpoczywam, bo bliź
girl-677576_1280
Blondynka jest naga!
www.pixabay.com
Razem czy osobno 
DSC_0410
Rozstanie z dzieckie
DSC_0825
Dzieci z (nie)urodze
W ogródku
Identycznie ubrani b
  • Matko czy ja za każdym razem czytając takie historie będę płakać…? Ja też miałam cesarkę, nie miałam innego wyboru, przeżyłam to wszystko trochę kiepsko, ale Hania leżąca obok mnie od samego początku wynagradzała wszystko!

  • Tak bardzo chciałaś, żeby chłopcy wyszli na świat według własnego schematu, że posłuchali mamy i wyszli wczesniej.

    • Dokładnie tak było 🙂 Doskonale pamiętam jak nie chciałam by urodzili się w Walentynki, bo chciałam mieć coś z tego dnia tylko dla nas jako małżeństwa 😉

  • Spełnienia marzeń dla chłopaków

  • Cała ja

    Serdeczne gratulacje i zarazem wszystkiego najlepszego!! 🙂 Dobrze pamiętam ten moment, kiedy sama zostałam mamą po raz pierwszy i drugi 😉 Tych uczuć się nie zapomina!! 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    • Mój ojciec takie opowieści z porodówki komentuje zdaniem „A wy znowu rodzicie?” 😉 I tak za 100 razy w ciągu całego życia 😀

  • Nature by Me

    Wszystkiego najlepszego. Mój świętował wczoraj :). I też nigdy nie zapomnę momentu, kiedy zaczęło działać znieczulenie 🙂

  • Bożena Jędral

    Piękne wspomnienie początku, najlepszego dla młodych 🙂

  • Szczerze mowiac, mialabym pelne pory przed cesarka, serio 😉 Wszystkiego najpiekniejszego dla Maluchow! <3

  • Też jestem po cc. Czytając Twojego posta przypomniały mi się moje szpitalne perypetie. Moja córa ma 15 miesięcy, czyli rocznikowo jesteśmy tak samo. Wszystkiego najlepszego dla Was. 🙂

    • Nie było tak strasznie, co nie? Ale jednak dużo lepiej wspominam poród naturalny – szybciej wróciłam do siebie.

  • Fajnie było przeczytać Twoje wspomnienia zwłaszcza teraz – mam termin wyznaczony na przyszłą sobotę i też odczuwam mieszaninę różnych emocji 🙂 Pozdrawiam całą Waszą Rodzinkę!

  • Sto lat Wam! Lub dwieście :P.
    Cesarki boję się jak cholera…

    • No widzisz, my się boimy a niektóre kobiety nie wyobrażają sobie innej drogi przyjścia dziecka na świat…

  • Wszystkiego najlepszego dla solenizantów 🙂

  • Balony powinny być niebieskie i brązowe, co tu robią zielone?

    • Niebieskookiego zazwyczaj ubieramy na niebiesko lub czerwono, a Brązowookiego na zielono. Siła przyzwyczajenia 😉

      • U nas panują podobne porządki: niebieski i zielony rządzą 😉

  • Zawsze jak czytam na blogach o tym, jak matki płaczą ze szczęścia podczas porodu, pragnę mieć już własnego malucha 🙂 Dużo zdrówka dla chłopaków!

    • Dziękuję w imieniu solenizantów 🙂 Przy Pierworodnym chyba nie płakałam. Byłam zmęczona i szczęśliwa 🙂

  • Wszystkiego NAJ!!! dla Chłopaków, dla Ciebie i dla rodziny:)

  • Nikola Synoradzka

    Wszystkiego najlepszego dla maluszków!! 🙂 fajnie że mają inny kolor oczu, co raczej rzadko się zdążą u bliźniaków 🙂

    • Pewnie dlatego, że poza urodzeniem się w jednym terminie są dla siebie jak rodzeństwo. Brązowooki jest bardziej podobny do starszego brata niż do brata bliźniaka 😉

  • Wszystkiego najlepszego dla maluchów!
    BTW to niesamowite, że mają inny kolor oczu 🙂

    • W jednym z postów wrzuciłam zdjęcia ich oczu 😀 kształt mają ten sam ale kolor inny 😉

  • Spełnienia marzeń dla chłopców 🙂