„Szczepię, bo kocham. Kocham, więc szczepię.”

Takie myślenie powinno przyświecać każdemu rodzicowi.

zaszczep się wiedzą, szczepionki, kalendarz szczepień

Niestety coraz więcej rodziców dobrowolnie decyduje się na pozbawienie dziecka płaszcza ochronnego, który narzuca na człowieka nauka poprzez wymyślenie szczepionek

Nie widzę logiki w podjęciu decyzji o odstąpieniu od obowiązku zaszczepienia dziecka. Nie rozumiem jak „obrona” dziecka przed szczepieniem może wpłynąć na jego dobra. Co rozumiesz przez dobro? Dobrowolne zrzeczenie się możliwości uodpornienia dziecka na śmiercionośne choroby to kierowanie się dobrem dziecka? W moim mniemaniu to skrajna nieodpowiedzialność…

Wszystko to wina przekupionych przez firmy farmaceutyczne lekarzy!

Dużo można powiedzieć o naszej służbie zdrowia (złego jak i dobrego). Jednak nie można zakładać, że każdy z lekarzy ma podpisaną umowę z firmą farmaceutyczną na rzecz promocji konkretnej usługi medycznej bądź produktu! Trochę zaufania! Czy państwo polskie też jest przekupione oferując od lat taki sam zestaw obowiązkowych szczepień ochronnych?

Odpowiedz mi szczerze na pytanie – ile będziesz w stanie zapłacić lekarzowi, by uratował Twoje dziecko gdy okaże się, że jest już za późno?

Uwierzcie mi, nie jestem osobą, która bezkrytycznie przytakuje lekarzowi. Każde wypowiedziane przez niego/nią słowo przetrawiam kilkukrotnie. To samo dotyczyło decyzji o szczepieniu dzieci. Uważam, że sposób w jaki prowadzona jest polityka szczepionkowa daleko odbiega od wymarzonych przeze mnie standardów. Nie mogę spokojnie czytać historii, w których rodzice nie byli informowani o Niepożądanych Odczynach Poszczepiennych (NOP), a zgłoszenie lekarzowi wystąpienia jakichkolwiek powikłań jest bagatelizowane i nie odnotowywane w książeczce zdrowia dziecka. Z jakiego powodu? Nie mam pojęcia, ale uważam, że lepiej walczyć z lekarzem o prawo do informacji na temat zdrowia swojego dziecka oraz wymaganie dokonania odpowiednich adnotacji w dokumentach, niż zdecydować się na „zabezpieczenie” swoje dziecka przez nieszczepienie.

Ja zaczepiłam wszystkie dzieci szczepionkami refundowanymi według obowiązującego Kalendarza Szczepień Ochronnychwersja graficzna

Nie czuję się przez to gorszym rodzicem. Przeliczając koszta takich szczepionek doszliśmy z Ojcem Polakiem do wniosku, że nie stać nas na taki wydatek. Jedynym zalecanym szczepieniem, na które się zdecydowaliśmy była szczepionka przeciwko rotawirusom. Nie dałam się namówić na szczepienia skojarzone pani pielęgniarce („Proszę rozpuścić wieści po rodzinie, że chcecie szczepić dzieci dodatkowymi szczepionkami i niech dają na ten cel pieniądze, a nie kupują kolejne niepotrzebne zabawki.”), ani lekarzowi rodzinnemu, który moją decyzję w temacie szczepienia dzieci skomentował „Ale przez zakażenie pneumokokami można umrzeć, a na rotawirusy co najwyżej można wylądować w szpitalu z powodu odwodnienia”. Czy muszę mówić, że więcej nie pojawiłam się u tego lekarza?

Zadałam dzieciom niepotrzebną ilość bólu i cierpienia? Cóż, wolałam zafundować im naście ukłuć igłą, gdy są zdrowi, niż w późniejszym wieku wylądować z nim na oddziale chorób zakaźnych. Albo w skrajnym wypadku w kostnicy… Bo skąd lekarze mają wiedzieć, że dziecko zachorowało na krztusiec, odrę, błonicę? Przecież w 99% przypadków wiadomości o tej chorobie (przyczyny, objawy, przebieg) wyciągnęli z książek! Przecież tych chorób już praktycznie nie było! Były historią! Ale wracają… Na nasze własne życzenie.

Jeśli moje zaszczepione dziecko zarazi się chorobą zakaźną od Twojego niezaszczepionego dziecka będę ciskać w ciebie gromy

Wszystko dlatego, że – Drodzy Rodzice Nieszczepiący – nie jesteście sami w tym kraju! Jeśli decydujecie się ubierać w ubrania produkowane tylko z naturalnych tkanin, bojkotować zdobycze technologii w ramach życia bio i eco, czy żywić się energią kosmiczną – proszę bardzo. Te wasze małe wybory nie mają żadnego wpływu na moją rodzinę.

Ale jeśli żądacie bycia pełnoprawną część społeczeństwa, to powinniście pomimo swoich fobii, poddać się rygorowi szczepiennemu. Pewne standardy powinny dotyczyć wszystkich, niezależnie od poglądów. Taka jest cena życia w grupie – nie wszystkie rozwiązania muszą nam odpowiadać, ale powinniśmy się do nich stosować.

Dla Was to wasze dziecko jest centrum waszego świata, moim oczkiem w głowie są moje. Ja staję na głowie by moje dzieci nie były zagrożeniem dla innych – od ciebie żądam tego samego. Jak to mówią – ręką rękę myje. Dbajmy wszyscy o nasze wspólne dobro – zdrowie, a wszyscy na tym zyskamy!

www.zaszczepsiewiedza.pl

www.zaszczepsiewiedza.pl

Wpis jest moim poparciem dla akcji Zaszczep się wiedzą.

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
pieniądze to nie wszystko, dzieci t najcenniejszy skarb
Pieniądze to nie ws
ZOSTAW MNIE!
Mamusia teraz pójdz
20150916_135553
Synu, zapalisz?
Brązowooki - Mały Buntownik
Trzy charaktery
DSC_0513
Rodzice, gdzie jeste
10830563_367215503439908_5821533669551474063_o
Dzieci nad morzem
holiday_20-15
Misja specjalna R
DSC_0155
„Nie odkładaj
  • Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że po NOPie (piszę oczywiście o czymś więcej niż obrzęk miejsca wklucia i gorączka) należy uzupełnić dokumentację i zaszczepić dziecko kolejnymi szczepionkami, zeby jak piszesz dać mu płaszcz ochronny. Po NOPie należy wstrzymać się ze szczepionkami, zaobserwować skutki i podjąć działania w celu doprowadzenia dziecka do ładu i składu. Gdy się tego nie zrobi, nie będzie się świadomym rodzicem może to kosztować bardzo drogo bo aż zdrowie naszego dziecka! Nie jestem antyszczepionkowcem.

  • Ja po szczepionce na grypę dostałam grypy. Więc po szczepionkach – nawet
    tych bezpiecznych – zawsze zostawiałam dzieci w domu na 2-3 dni do
    obserwacji.

  • Hebamme

    Bo jest cos takiego jak odra poronna. Rzadko bo rzadko ale sie zdarza. W przypadku gdy szczepisz na mmr a to zywa szczepionka,moze byc tak ze pojawi sie wysypka,jak w odrze,ale oczywiście o lżejszym przebiegu.

    Albo zarazi sie drugi maluch ktory ma np slabsza odporność.

    Warto poczytac na ten temat.

  • Temat strasznie kontrowersyjny, każdy ma swoje zdanie i każdy chce, by mu przyznano rację. Ja nie wdaję się w niepotrzebne dyskusje, mam swoje zdanie, ale przede wszystkim nie wyobrażam sobie nie zaszczepić dziecka. Na wszystkie szczepienia stawiamy się zgodnie z wyznaczoną datą i uważam, że jest to OBOWIĄZEK każdego rodzica!

  • ja znam rożne przypadki. i takie, co to dziecko to zdrowie po szczepieniu traciło, i takie ( w większosci), którym nic po tych szczepieniach nie było. My mieliśmy pewien problem u starszaka – po szczepieniu właśnie. Dość groźne powikłania, ale i tak intuicja podpowiada mi,że powinnam z tych szczepień korzystań, i to robię.

    • Przyznam szczerze, że osobiście jeszcze nie miałam styczności z osobami, których dzieci były dotknięte tymi najgroźniejszymi powikłaniami. I przyznam szerze, że w takich sytuacjach winę bym zrzucała na niekompetencję lekarza bądź lekceważenie niepokojących objawów (np. rodzic nie powiedział, że dziecko miało katar czy tydzień temu gorączkę) niż na działanie ubocznych szczepionek samych w sobie. Bo ile razy można chodzić do lekarza żeby zaszczepić dziecko?

  • kocia_dama

    Jestem za szczepieniami. Zdecydowanie.

  • Dzięki za link.

  • Gdyby nie było tylu przeciwników szczepionek można by bezpiecznie pozwolić na nieszczepienie niektórych dzieci, jeśli w ich rodzinie były przypadki skutków ubocznych szczepionek. Ale kochani przeciwnicy szczepionek w takiej sytuacji nie zaszczepiliby takiej ilości dzieci, że odporność populacyjna przesunęłaby się z ostatniego obrazka do przedostatniego. Dlatego szczepienie muszą być obowiązkowe.
    Co oznacza, że dzieci z takich rodzin mogą być poszkodowane. I winni temu są przeciwnicy szczepionek, których celem jest uniknięcie tego.

    Miałam kiedyś wysypkę – okazało się, że to była alergia, ale było podejrzenie różyczki. Lekarka 1: może różyczka, nigdy nie widziałam różyczki. Lekarka 2: widziałam raz na studiach, nie jestem pewna, robimy badania krwi. Lekarka 3, starsza: widziałam różyczkę kilka razy, to nie to. Łał, kilka razy widziała różyczkę starsza lekarka. Która odejdzie na emeryturę pewnego dnia. I już nie będzie lekarek, które stwierdzą ,,to różyczka” lub ,,to nie różyczka”. Tylko badania krwi, co spowalnia leczenie.
    Okazało się, że mimo ominięcia jednego szczepienia – dostanę je, po prostu szczepi się zdrowych i tak jakoś mnie się nie udało – mam odporność na różyczkę. I jestem wdzięczna za to, że mogę ją mieć, bo nie mam ochoty na choroby. Swoje dzieci na pewno zaszczepię.

  • Temat rzeka i wbrew pozorom nie taka oczywista odpowiedź. Szczepisz, bo może nie znasz osób, których dzieci po szczepionce straciły zdrowie…ja niestety mam takich ludzi pod ręką i stąd boję się szczepionek…Widziałam jak w pełni normalne dziecko zaraz po szczepionce zaczęło cichnąć i znikać, przestało się rozwijać, a nawet gorzej…córka przyjaciółki wylądowała po szczepionce z bezdechem i niewydolnością krążeniowo-oddechową choć zawsze byłam okazem zdrowia…itd. itd. Ci ludzie mają teraz niepełnosprawne dzieci i walczą w sądach o odszkodowania. Nie miałabym nic przeciw obowiązkowi szczepień gdyby w Polsce działał normalny system odszkodowań w przypadku powikłań poszczepiennych, wsparcie dla rodzin, które mają dzieci niepełnosprawne itd.

    Druga sprawa nie rozumiem twoich obaw o to, że niezaszczepione dziecko zarazi Twoje zaszczepione…Skoro jest odporne to nic mu się nie stanie, przecież taki jest cel szczepień.

    A taki rygor tak wielu szczepień jest w bardzo niewielu państwach Europy. Wiele krajów wycofało wiele szczepionek, które u nas dalej są obowiązkowe. Mało tego dodaje kolejne…

    Jak dla mnie temat szczepień to wiele wątpliwości i na pewno brak jednoznaczności odpowiedzi…

    • www.kilkuetatowamama.com

      Ja mam bardzo wielkie obawy. Zgadzam się z wszystkim co napisałas.
      1. Niektóre szczepionki są nadal stosowane w Polsce, ale wycofane są na Zachodzie. W tej kwestii bliżej nam do Wschodu Europy.
      2. Kalendarz szczepień – po co szczepić już w pierwszej dobie dziecka??? A potem przez cały rok układ odpornościowy jest bombardowany przez szczepionki. I tu też bliżej nam do Wschodu Europy – na Zachodzie kalendarz szczepień jest rozluźniony, nie wszystko na raz. tylko powoli.
      3. Jakośc szepionek – dopóki się w to nie wgryziemy, nawet nie wiemy jak lichej jakości są dostępne szczepionki. Nie mówiąc już o materiałach, które też są w nich o które toczą się boje na scenie kościelno-politycznej.
      4. Dzieci zaszczepione szczepionką żywą mogą zarażać tą chorobą otoczenie przez jakiś czas, ja bym się bała spotkania z dzieckiem zaszczepionym.
      5. Też nie rozumiem obaw potencjalnego zarażenia dzieci zaszczepione przez niezaszczepione.. To po co sa te szczepionki?
      6. Znam niestety przykłady na skutki szczepień.
      Ja jestem za szczepieniem, ale z głową, a nie byle jak. Boję się szczepienia tak samo jak nieszczepienia.

      • Ja też nie jestem przeciwnikiem szczepienia. Chodzi bardziej o nie bombardowanie dziecka szczepionkami w okresie kiedy jego rozwój neurologiczny jest tak intensywny. Niektóre dzieci mają obniżoną odporność, są genetycznymi nosicielami chorób autoimmunologicznych i często podanie im szczepionki jest równoznaczne z zachorowaniem na daną chorobę i to w bardzo ostrym wydaniu.
        Sama choruje na hashimoto i zwykła szczepionka na grypę wywołała u mnie 3 tygodniowa chorobę jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Miałam nie chorować wcale. Nikt mnie nie
        uprzedził, że mój osłabiony organizm może tak zareagować. Moim zdaniem warto byłoby więc wprowadzić większą elastyczność w kalendarzu szczepień i odpowiedni system wspierania osób, które spotkały się z NOP. Wydaje mi się, że wtedy mniej osób rezygnowałoby ze szczepień wogóle, bo nie baliby się, że zostaną pozostawieni sami z ewentualnymi problemami.

        • www.kilkuetatowamama.com

          Nic dodać nic ująć

        • Nigdy bym nie pomyślała, że problemy z tarczycą mogą tak wpłynąć na przebieg choroby po szczepieniu. Sama miałam takie doświadczenie, że przechorowałam grypę po szczepionce. Tak się zdarza. Wydaje mi się, że ciągle jeszcze mało wiemy na temat szczepień, ale jeśli nie my „wypróbujemy na sobie” ich działanie, to będą to robiły pokolenia po nas. Tak mi się wydaje.

      • Obawy moje wynikają z tego, że przecież żadna szczepionka nie do 100% pewności, że dziecko nie zachoruje na chorobę, na którą zostało zaszczepione. Jeśli trafi w środowisko wirusów, to jest możliwość, że się zarazi. I tego się boję.

        • Hebamme

          Ja dwa dni temu urodziłam córkę. Poprosiłam aby nie szczepiono jej na gruźlicę. Doszczepie w 3 mcu jej życia.
          Zgadzam się z przedmowczyniami.
          Szczepić ale z głową,z własnym sumieniem ale i z wiedzą na temat NOPOW.

          Syn nie zaszczepiony na MMR. Czekałam az zacznie mówić,ma 2,8 lat,z mowa kiepsko,jesteśmy zaposani do logopedy.
          I jego także zaszczepie. Tylko niech rozwinie sie ta mowa.

  • Ja również szczepię. Omijam jedynie te dodatkowe (wyjątkiem był rota wirus, bo przeżyłam z synem tydzień w szpitalu zakaźnym i nie chcę nigdy więcej tego powtórzyć). Kiedyś zapytałam znajomą pediatrę, czy szczepi swoje dzieci na szczepienia dodatkowe. Odpowiedziała: „Nie szczepię dziecka na byle gówno”.
    Obowiązkowe to inna sprawa.

    • Przyznam szczerze, że też słyszałam taką opinię od koleżanki, która obracała się w środowisku medycznym. To mnie przekonało, by nie wychodzić przed szereg.

  • Szczepiłam i szczepię