Wbrew temu co zawsze powtarzałam, muszę przyznać się przed samą sobą, że jestem romantyczką. Odnoszę wrażenie, że im więcej wiosen mam za sobą tym coraz bardziej wzruszam się na romantycznych filmach. Moje serce przepełnia żar uczuć a w oczach stają łzy, gdy dostaję od męża bukiet kwiatów. A im bardziej oczywista okazja tym bardziej się wzruszam: „Nie zapomniał!”. Wychowałam się na historiach o wielkiej miłości. O tej, która pokona wszystkie niedogodności, a nawet śmierć. Wierzę, że miłość jest największą siłą napędową ludzkości. Dlatego przeraża mnie to co widzę na co dzień w najbliższym otoczeniu – pretensje, niezrozumienie, kłótnie i… rozwody. Gdzie zniknęłaś wielka miłości?

MOJA MIŁOŚĆPrzegląd ostatni „Twój STYL” i w oczy kują mnie ciężkie historie z „happy endem”

Ania Dąbrowskarozwódka, samotna, ale „szczęśliwa”. „Nie ma ideałów. Życie zweryfikuje każdy ideał. Trzeba się sobie przyglądać i brać pod uwagę wszystkie możliwe aspekty.”

Wywiad z Eweliną Pietrowiak i Jerzym Pilchem. Rozwiedzione małżeństwo, „szczęśliwe”.  „Byliśmy ze sobą bardzo długo! Pięć lat to wieczność moim zdaniem.” opowiada Ewelina. „Małżeństwo to jest przecież grób namiętności.” zwierza się Pilch.

Dagmara – bohaterka artykułu „Nie boję się zmian” – rozstała się z mężem, gdy ich córka miała 2,5 roku. Dziś ma 38 lat, jest sama. Zbudowała dom, spełnia marzenia i… jest „szczęśliwa”.

Nie można być szczęśliwym bez miłości, gdy dane nam było poznać jej smak!

Po rozstaniu (zwłaszcza tym toksycznym) można czuć się spokojnym, bezpiecznym, samowystarczalnym, pewnym siebie, spełnionym, ale nie szczęśliwym! Człowiek nie jest istotą, która jest stworzona do życia w samotności…

Takie artykuły, w moim odczuciu, budują fałszywy obraz miłości, która doprowadziła dwoje ludzi przed ołtarz (urzędnika USC). Czytając takie artykuły można odnieść wrażenie, że małżeństwo ogranicza i dopiero rozwód pozwala nam rozwinąć skrzydła. Czy tylko ja mam wrażenie, że takich artykułów jest w mediach coraz więcej? Jaki jest w tym cel? Nie zapomnę jakim obrzydzeniem napawało mnie uwielbienie dla „wyzwolonej” Kingi Rusin. Rozwód otwiera drogę do Raju!

Miłość to uczucie, które pozwala nam wznieść się ponad swoje ograniczenia

„Kochanie, wierzę w Ciebie. A jeśli się nie uda, to zawsze będę przy Tobie.” – to jest dla mnie kwintesencja miłości. Zrobię wszystko by druga połowa była szczęśliwa, a w razie niepowodzeń pomogę jej przetrwać ten trudny czas.

Rozwód to nie jest powód do dumy

Marzę o tym, by w każdym związku miłość pokonała przeciwności losu. Chcę wierzyć w to, że są jeszcze na świecie ludzie, którzy walczą o uczucie i wygrywają. Chcę poznawać historie, w których przysięga małżeńska to nie są słowa rzucone na wiatr.

W miłości nie boję się swoich słabości

Gdy cały świat będzie uważać mnie Ideał, to ja ciągle będę tylko człowiekiem. Ze swoimi wszystkimi niedoskonałościami i ułomnościami. Wystarczy, że spojrzę w oczy męża i znów poczuję, że jestem piękna i wyjątkowa. Dla niego. Dla tej jedynej wyjątkowej osoby na świecie, która kocha Cię miłością dojrzałą.

I nie opuści. Aż do śmierci.

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
walentynki, valentines day
Tak nietypowo obchod
rozwód, to nie jest powód do domu
Rozwód to nie jest
rose-490947_1280
Czy wiesz, co to jes
coast-631925_1280
Uczcijmy to tylko we
DSC_0616
Miłość zagubiona
20150628_180252
Geje i lesbijki, wal
  • Ola, ludzie nie rozwodzą się z miłości, tylko z jej braku, wypalenia, różnic charakteru nie do pokonania, zdrady i braku umiejętności jej wybaczenia itd, itd. Lepsze rozstanie niż tkwienie w toksycznym związku/małżeństwie, szczególnie „dla dobra dzieci” albo „bo co powie babcia czy ciocia”. Znam wiele par po rozwodzie, które żyją w lepszych relacjach niż w czasie małżeństwa, dzielą się obowiązkami i opieką nad dziećmi, część zakochuje się na nowo, część pozostaje bez nowego partnera z własnego wyboru. Wierz mi, są szczęśliwi – świadomi tego czego pragną, doświadczeni życiem dokonują najlepszych dla siebie wyborów. Ja tego nie oceniam. To ich wybór. Ja również potrzebuję miłości do życia, ale absolutnie rozumiem tych, którzy mają inne potrzeby. A to dlatego, że znam kilkoro singli na tyle dobrze, że mogę potwierdzić, że są to szczęśliwe osoby.
    Zgodzę się z Tobą, że zbyt dużo negatywnych artykułów na temat rozwodów, ale to są fakty, znak dzisiejszych, trudnych dla niektórych, czasów. Z drugiej strony, gdybyśmy czytali tylko o pięknych miłościach i wzniosłych uczuciach, byłoby zbyt cukierkowo, a ludzie odbieraliby to jako fałszywy obraz, ponieważ powszechnie wiadomo, że w dzisiaj co druga para się rozwodzi. Dlatego mnie akurat nie męczą artykuły na temat wolności, radości i spełnienia życia w pojedynkę. Jak mnie nie interesują czy drażnią, to ich nie czytam. Po prostu.

  • Twój tekst to piękne wyznanie miłości. Mam nadzieję, że Twój mąż go czytał 😉

  • melanii

    Po części się zgodzę, a po części nie. Owszem człowiek nie jest stworzony do życia w pojedynkę, jest zwierzęciem stadnym. Jednak lepiej być samemu, niż żyć w jakimś toksycznym związku. Sam nie znaczy samotny i nieszczęśliwy.

  • Pani Rolnik

    ps. a w ogóle to chciałam powiedzieć że człowiek jest zwierzęciem stadnym!

  • Myślę, że ktoś może być szczęśliwy po rozwodzie. W końcu z jakiegoś powodu nastąpił rozpad małżeństwa.

    • Odnoszę wrażenie, że część z Was mnie źle zrozumiała albo ja faktycznie nagmatwałam w tekście i nie do końca napisałam to co myślałam.
      Oczywiście, że po rozwodzie można być szczęśliwym. Można znaleźć miłość i chodzić 5cm nad ziemią. Dobija mnie jednak to opisywanie radości, wolności i magii związanej z byciem samotnym. Uważam, że nie można znaleźć pełni szczęścia w samotności gdy było się w parze.

      • A może to zależy wszystko od wieku? Np. taka osoba 50+ po rozwodzie już nie chce mieć partnera na stałe? Może jest zmęczona, może lubi samotność.
        Nie chce szukać usprawiedliwienia dla tych artykułów, ale wiesz – wszystko jest możliwe 😉

        • I myślisz, że to tak fajnie być samemu na starość? Gdy nie ma do kogo przysłowiowej gęby otworzyć, bo dzieci w rozjazdach a na co dzień kompanem są tylko cztery ściany?
          Chociaż 50+ to nie żaden starczy wiek jak patrzę na swoich rodziców czy teściów 😉 A np. moja babcia, po śmierci dziadka, gdzie stan zdrowia nie pozwala jak na wychodzenie z domu a w 90% czasu kompanem jej jest telewizor nie jest szczęśliwa…

  • Nam w tym roku stukną dopiero cztery lata, więc nie jest to jakiś imponujący staż. Rozwód to nie powód do dumy, zgadzam się z tym, ale zdarzają się sytuacje, kiedy nie ma się wyjścia. Znam wiele historii o tym, jak to mąż przed ślubem się starał, a już po zaczął okładać żonę pięściami. Gdyby to o mnie chodziło, rozwiodłabym się od razu. Zycie czasami weryfikuje wszystko, a największa miłość może okazać się największym koszmarem.

    • Zgadzam się i odsyłam do słów wyjaśnienia do komentarza wyżej, bo to nie było clue notki 😉

  • Teraz w ogóle mamy czasy w których tradycyjne wartości nie są trendy. :/ Ja jestem w stanie uwierzyć, że ktoś może być szczęśliwy po rozwodzie, jeśli małżeństwo było porażką, a osoba odnalazła się w nowym, pięknym związku. Nie zawsze wypala, nad czym ubolewam. Mi z mężem niebawem stuknie 5 lat małżeństwa i mam nadzieję, że tak zostanie.

    A co do Kingi Rusin to akurat jej kibicowałam i fajnie że media ją wypromowały jeszcze mocniej po tym jak została oszukana przez męża i przyjaciółkę. Za to robienie szumu i zachwytów wokół takich osobistości w mediach, które jawnie kogoś krzywdziły, albo takich jak C. Pazura co zostawił piękną żonę i wziął sobie małolatkę bardzo mnie drażni.

  • Za chwilę stuknie nam 10 lat małżeństwa, bywa czasem monotonnie, ale jetem szczęśliwa i dziwi mnie ta fala rozstań wokół…..Żal mi tych ludzi, tak jak piszesz jak poznasz smak miłości a potem jej nie masz – nie możesz być szczęśliwym….

  • My po slubie już 20 lat a wcześniej jeszcze kilka razem. Nigdy nie było nudno, miłośc nadal trwa, czasem namiętna innym razem spokojna. Wiem, że zawsze możemy na siebie liczyć a i pokłócić się mam z kim 😉 Związek jaki by nie był opiera się na zrozumieniu i akceptacji, później na stare lata zmienia się w przyjaźń.

  • Po rozwodzie można być szczęśliwym. Po rozstaniu (związek wieloletni bez ślubu) można być szczęśliwym. I tak naprawdę nie chodzi tu o to szczęście w realizowaniu siebie. Nie chodzi o to, że małżeństwo nas ogranicza a po rozwodzie rozpościeramy skrzydła. Chodzi o to, że gdy kończy się taki związek, który nie miał racji przetrwania – przecież się rozpadł – to się człowiek czuje szczęśliwy, bo się już nie dusi w czymś, co nie miało sensu, w związku z wypaloną miłością i namiętnością.

    • No właśnie ja uważam inaczej.
      Po rozwodzie człowiek może zachłysnąć się wolnością, brakiem codziennych przykrości, radością z uwolnienia się od toksyczne relacji. Ale to nie potrwa długo, gdy osoba rozwiedziona zostanie sama. Powtórzę, człowiek nie jest stworzony do życia w pojedynkę.

      • Katarina

        Serio?:>
        Powiedz to księdzom i zakonnicom:D

  • Ja w tym roku będę dwadzieścia lat po ślubie i nie żałuję. Śmieszą mnie słowa, że małżeństwo zabija namiętność, bo takie osoby chyba nawet o namiętności nie słyszały:) To nieważne w jakim związku będą.
    Fajnie wiedzieć, że można liczyć na tą drugą osobę, w każdej sprawie i momencie:)

    • Gratuluję stażu 🙂 Przyznam szczerze, że w swojej przyszłości nie mogę się doczekać momentu, w którym będę dłużej w związku z Ojcem polakiem niż bez niego 🙂 To będzie coś 🙂

  • No, cóż, my nie mamy może imponująco długiego stażu małżeńskiego, ale oboje mamy takie podejście, że przysięga małżeńska to świętość i choćby nie wiem, co się działo, to jest na całe życie.

    • My niedługo będziemy obchodzić 5. rocznicę ślubu. „Cała wieczność!” dla niektórych…

      • Ooo, to u nas tak samo – 5ta rocznica w czerwcu 🙂

        • P.S. A znamy się jakieś 12 lat 🙂

          • U nas też piąta rocznica (na jesieni), choć znamy się dużo dłużej.

          • A to u nas w kwietniu i w kwietniu będzie 7 lat jak poznaliśmy się w realu 🙂

  • ,,Nie można być szczęśliwym bez miłości, gdy dane nam było poznać jej smak!” Ale jak związek się rozpada, to czy była w nim prawdziwa miłość?

    • Myślę, że miłość jest w każdym momencie życia człowieka, gdy łączy się w parę. Nie jest ona rzeczą stałą – trzeba o nią dbać, by nie zniknęła w codziennej gonitwie.
      Przed poznaniem Ojca Polaka miałam dwóch chłopaków. Z jednym byłam 4 lata, z drugim 2 lata. I chociaż z nimi teraz nie jestem, to nikt nie może mi zarzuć, że gdy mówiłam do nich „kocham cię” to kłamałam.
      Miłość zawsze jest prawdziwa.