Makijaż – dla jednych jest to maska, za którą mogą schować prawdziwą siebie, dla drugich to sposób na podkreślenie urody. Dla jednych nakładanie kolejnych warstw kosmetyków jest sztuką samą w sobie, dla drugich jest to rutynowy przykry obowiązek. Dla jednych jest to możliwość oddania się chwili relaksu w celu zadbania o samą siebie, dla drugich jest to luksus, na który nie mają czasu w natłoku codziennych obowiązków. Jak to jest z tym makijażem?

makijaż na dobry dzień

Makijaż – co to jest?

Wszystkie osoby, które znają mnie od zawsze mogą śmiało potwierdzić, że nigdy się nie malowałam. Do 20 roku życia jedynymi kosmetykami jakich używałam było mydło lub inny specyfik do mycia twarzy. Pomimo odwiecznych problemów z cerą (wypryski, trądzik, przebarwienia) nie czułam potrzeby „maskowania” defektów skóry. Nie każdy z nas musi być idealny, prawda?

Pierwszy raz wystąpiłam w pełnym makijażu w dniu swojego ślubu

Gdy 30 kwietnia zjawiłam się u kosmetyczki już na wejściu zaznaczyłam, że mój makijaż ma być najdelikatniejszy jaki może zrobić. Ma być jak najbardziej naturalny i nie rzucający się w oczy. Kosmetyczka z lekkim zdziwieniem przyjęła moje wytyczne i zaczęła pracę. Nie pamiętam ile to wszystko trwało, ale po zakończeniu pracy wizażystka była z siebie bardzo zadowolona.

Gdy spojrzałam na siebie w lustrze byłam w ciężkim szoku. Pierwszą myślą, która przeszła po mojej głowie na widok własnej pomalowanej twarzy było: „To nie ja!”. Ja przecież nie mam gładkiej cery, ani długich rzęs otaczających błyszczące oczy. Byłam przekonana, że wszyscy, którzy będą na mnie patrzeć nie będą widzieć mnie, tylko mój makijaż.

W efekcie, gdy nie musiałam na siebie patrzeć, szybko zapomniałam o makijażu, a oglądanie siebie na ślubnych zdjęciach było samą przyjemnością!

Po ślubie wszystko wróciło do normy

Wróciłam do porannego rytuału oczyszczania twarzy mydłem/żelem, a dodatkowo zaczęłam od czasu do czasu nakładać na skórę twarzy krem nawilżający. Bywały momenty, że moja cera rozpieszczała mnie dobrym stanem, ale co do zasady lepiej działało na mnie omijanie lustra z daleka.

Okresy ciąży nie były dla mnie łaskawe jeśli chodzi o wygląd

Nie dość, że przybierałam sporo na wadze, to w pierwszej ciąży burza hormonów „ozdobiła” całe moje ciało (najbardziej twarz, dekolt i plecy) soczystymi czerwonymi krostami. Żyć nie umierać.

Jakiś rok temu zmieniłam swoje podejście do swojej twarzy

Nie mam pojęcia z jakiego powodu zaczęłam czuć potrzebę zadbania o siebie w większym stopniu niż tylko dieta i aktywność fizyczna. Może zwyczajnie do tego dorosłam? Może chciałam przestać być dziewczyną z trądzikiem na twarzy, której z racji wyglądu nikt nie brał na serio?

Metodą prób i błędów eksperymentowałam na mojej twarzy z różnymi kosmetykami. Nie znalazłam żadnego preparatu, z którego byłabym zadowolona w 100%. Nie mniej jednak czułam, że zaczynam dbać o siebie. Przez jakiś czas to mi wystarczyło.

30 marca, na blogowym spotkaniu w Pruszkowie, zrobiłam kolejny krok w kierunku troski o swój wizerunek

Zaopatrzyłam się w żel myjący, krem nawilżający i zestaw do mikrodermabrazji firmy Mary Kay. Do tego podkład (mój pierwszy dopasowany podkład w życiu!) i tusz do rzęs. Dziś mija 5. dzień, od kiedy nakładam na twarz makijaż. Moja cera nie jest idealna. Widzę jak jest miejscami przesuszona i jak wiele pracy czeka mnie, by wyglądać jak z żurnala.

Ojciec Polak nie może się na mnie napatrzeć. Dla niego to także nowość. Jego żona się maluje! Ja nie tylko widzę zmianę, ale też ją czuję. Już nie uciekam wzrokiem gdy przechodzę obok lustra. Zawsze ukradkiem zerkam na moją cerę i gdy nie widzę na niej znaczących wyprysków od razu prostuję plecy i uśmiecham się do siebie.

Nie myślałam, że taka mała rzecz może w tak znaczący sposób poprawić codzienne samopoczucie! Polecam nawet w weekend!

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
WM
Wyrodna matka? Dzwon
  • Ja się uwielbiam malować i robię to codziennie, choćby delikatnie. Sama ta czynność mnie odpręża. 😀 Ale jeśli chodzi o trądzik, to miałam z nim problem przy mocniejszych podkładach. Niektóre mocno obciążają skórę, zatykają pory. Już teraz stronię od tych wielogodzinnych, z pełnym kryciem, bo po nich z trądziku leczyłam się ładnych parę miesięcy.

  • Oj gdyby to było takie proste w moim przypadku …
    O tyle, o ile potrafię ładnie się umalować, bądź umalować kogoś, o tyle moja cera tego nie znosi… Mam tak problemową cerę pod względem doboru kosmetyków, że już odechciało mi się szukać. Stawiam na naturalne kosmetyki do codziennej pielęgnacji, lubię mieć podkreślone oko, lepiej się wtedy czuję. Gdy jest jakaś większa okazja i wiem, że zwykły codzienny makijaż w postaci pomalowanych oczu i nałożonego kremu BB nie wystarczy, wtedy sięgam po sprawdzony podkład, szminkę … ale potem doprowadzenie mojego stanu cery do porządku troszkę trwa.

  • kocia_dama

    Nie wychodzę z domu bez delikatnego makijażu 🙂 Dodaje mi pewności siebie i ukrywa niedoskonałości:)

  • Nie ruszam się z domu choćby bez kreski pod okiem 🙂 Kreska i tusz na rzęsach po prostu musi być! :))

  • melanii

    Mój makijaż jest podobny do Twojego 😉 Maluję się od wielkiego dzwonu (ślub/sylwester/komunia itp.). Na co dzień twarz musnę jedynie podkładem Garniera http://www.garnier.pl/twarz/piekno/garnier/kremy-bb/krem-bb-dla-sk%c3%b3ry-t%c5%82ustej-i-mieszanej-cera-jasna lub http://www.garnier.pl/twarz/piekno/garnier/kremy-bb/krem-bb-dla-sk%c3%b3ry-normalnej-cera-jasna I tylko do tego sprowadza się mój codzienny make-up 🙂

  • Zrobiło mi się niemiło 🙁 Na cały akapit o 30 marca, kroku w stronę zmian, metamorfozie i zestawie od Mary Kay zabrakło słowa wzmianki o spotkaniu, na którym tą przemianę rozpoczęłaś 🙁

  • Na co dzień nie robię makijażu. Odnoszę wrażenie, że wyglądam nienaturalnie. Ale czasem od przypadku do przypadku, jeśli zdarzy się jakieś wyjście, nakładam te wszystkie ciapajki i odczuwam efekt wow. Ale może masz rację i pora dorosnąć do makijażu na co dzień…

  • Ja kiedyś też się w ogóle nie malowałam, a teraz rzadko kiedy wychodzę z domu bez makijażu 🙂
    Podobne doświadczenie jak Ty przy makijażu ślubny miałam, gdy zostałam pomalowana do sesji zdjęciowej 🙂

  • Jeszcze się nie maluję i jeszcze jestem przerażona tym, że moje koleżanki boją się deszczu (zmywa tapetę) lub nie czują się dobrze bez makijażu (ja rozumiem, poczuć się lepiej z makijażem, ale bez niego nie czuć się dobrze? coś jest nie tak).