Malta to nieduża wyspa położona ma Morzu Śródziemnym, tuż poniżej najbardziej wysuniętego na południe krańca Włoch. Wybraliśmy ją ze względu na sprzyjający nam klimat (w kwietniu średnia temperatura w dzień wynosi 19-20 stopni) oraz nieograniczony dostęp do morza. Co więcej, ceny za wynajem hoteli były na naszą kieszeń (w całości zamknęliśmy się z wydatkami w kwocie 5tyś złotych). Z tych też powodów wybraliśmy Maltę jako miejsce, w którym świętowaliśmy naszą 5. rocznicę ślubu. Czy było warto? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami!

Jak wykorzystać tydzień wakacji na Malcie i GozoJako turyści preferujemy aktywny wypoczynek i wystarczy nam czysty hotel, w którym się wyśpimy

Jeśli miałabym zalegać na plaży przez 7 dni, to wolałabym skoczyć nad nasz polski Bałtyk. Każdorazowo opuszczamy granice naszego kraju z nastawieniem na zwiedzanie, podziwianie i poznawanie nowego zakątka globu. Wybraliśmy hotel bez fajerwerków (bez spa, siłowni, dużego basenu itp) z wykupionymi śniadaniami. Co jak co, ale głodna to ja nigdzie nie wychodzę. Całą resztę posiłków organizowaliśmy sobie na mieście. I powiem tyle – było smakowicie! Powstanie o tym osobna notka 🙂

Zatrzymaliśmy się w hotelu Gillieru Harbour w St. Paul, który lata świetności miał już za sobą. Nie ma to jednak wpływu na standard pokoi – są czyste i schludne. Niestety, po raz kolejny przekonaliśmy się, że na południu nie ma czegoś takiego jak „łoże małżeńskie”. W sypialni spotkało nas dokładnie to samo, co w podróży poślubnej na Teneryfie – dwa pojedyncze łóżka zsunięte w jedno. Fakt – wygodne, ale dwa. Ze względu na brak dywanów w pokojach w ciągu nocy łóżka się rozjeżdżały i jedno z nas zawsze spało w dziurze między materacami. To była jedyna niedogodność, którą wykryliśmy. W hotelu dostępne było żelazko, suszarka, telewizor i bezpłatny internet dostępny co do zasady dostępny tylko w recepcji (w tajemnicy powiem, że zasięg też łapał w jadalni).

Hotel spełnił wszystkie nasze oczekiwania (poza łóżkiem), więc serdecznie polecamy. Co prawda jest on umiejscowiony daleko od lotniska (ok. 1,5 godz. autobusem), ale jest na tyle dobrze usytuowany, że można stamtąd dojechać na jednym bilecie w każdą część wyspy. I w to nam graj! Przecież przylecieliśmy zwiedzać!

DZIEŃ 1 (poniedziałek) – obeznanie się z najbliższym otoczeniem hotelu – St. Paul, Buggiba

Gillieru Harbour Hotel St. Paul Malta

Gillieru Harbour Hotel, St. Paul, widok nocą

Gillieru Harbour Hotel widok z okna

Gillieru Harbour Hotel, St. Paul, widok z okna

St. Paul przywitało nas gwiaździstą nocą. Było ciepło i, czego łatwo się domyślić, ciemno. Z tego powodu mieliśmy ogromne trudności z namierzeniem hotelu. Morza nie było widać, internet nie działał, mapy były dla nas nieczytelne, a każdy z napotkanych ludzi kierował nas w inną stronę… Byłam gotowa spać pod gołym niebem. Na szczęście na stacji benzynowej (samoobsługowej!) spotkaliśmy przemiłego człowieka, który zawiózł nas pod samą recepcję! Chwała mu za to!

Po przespanej nocy postanowiliśmy poznać naszą najbliższą okolicę. Spacerowaliśmy uliczkami St. Paul i Buggiby – miast, których „nikt nie wie gdzie jedno się kończy a drugie zaczyna”. Przechadzaliśmy się deptakiem, a korzystając z pierwszego lepszego zejścia nad morze, przechadzaliśmy się kamienistym brzegiem tuż nad wodą.

 

St. Paul Malta

Wybrzeże St. Paul

Sól na wybrzeżu St. Paul Malta

Sól z odparowanej wody morskiej

Podczas spaceru dotarliśmy do Narodowego Akwarium Malty w Buggibie, ale nie zdecydowaliśmy się na wejście. Rybek tropikalnych widzieliśmy już wiele. A może to był błąd? Powolny spacer zajął nam ok. godziny, więc nie warto kupować biletu autobusowego na takie odległości.

Wieczorową porą postanowiliśmy pójść w przeciwną stronę deptaka i dotarliśmy do rezerwatu chronionego programem Natura 2000. Okazało się, że jest on otwarty tylko w niedzielę! Nie byliśmy pocieszeni tym faktem, ale dokładnie zapamiętaliśmy tę informację.

DZIEŃ 2 (wtorek) – Marsaxlokk, Birżebugga i stolica La Valetta

W poniedziałkowy wieczór polecono nam wycieczkę do Marsaxlokk, gdyż tylko we wtorek odbywa się tam dzień targowy. Co prawda mieliśmy inne plany na ten dzień, ale postanowiliśmy skorzystać z okazji i zobaczyć targ, który odbywa się tam tylko raz w tygodniu. Przyznam szczerze, że „targowisko” mnie osłabiło… To co dla Maltańczyków jest wielkim WOW, dla mnie jest czymś maleńkim. Ilość straganów na promenadzie była mniejsza niż ilość stoisk na naszej hali warzywnej!

Nie mniej jednak sama zatoczka rybacka jest naprawdę malownicza i warto pojechać tam, by porobić zdjęcia i posiedzieć godzinę w pełnym słońcu (bo tak długo czeka się na autobus, który wywiezie Was gdziekolwiek dalej).

zatoka rybacka marsaxlokk‎ malta

Zatoka rybacka, Marsaxlokk‎

Po obejrzeniu zatoki rybackiej podjechaliśmy obejrzeć największy port na Malcie. Jednocześnie mieliśmy okazję przespacerować się pierwszą piaszczystą plażą, którą zobaczyliśmy na Malcie o wdzięcznej nazwie Pretty Bay. Będąc w Birżebudze chcieliśmy skorzystać z rady zawartej w przewodniku i zjeść „najlepszą fish and chips na Malcie w knajpie Borda’s”, ale… knajpa była zamknięta. Domyślam się, że (jak to bywa na Malcie) lokal był otwierany między 16-18, a niestety nie mieliśmy tyle czasu by poczekać. Na szczęście w St. Paul też jest rewelacyjna knajpka ze specjałami smażonymi na głębokim tłuszczu, także nic nie straciliśmy.

port birzebbuga malta

Port, Birżebbuga

pretty bay malta

Pretty Bay, Birżebbuga

Ostatnim punktem programu w tym aktywnym dniu było odwiedzenie stolicy Malty – La Valetty. Przyznam szczerze, że jak na stolicę, nie zrobiła ona na mnie dużego wrażenia. Wysoka zabudowa, dużo sklepów, mało zieleni – tymi trzema stwierdzeniami mogę określić to miejsce. Osobiście cieszę się, że nie przeznaczyliśmy na jej zwiedzanie większej ilości czasu.

la valetta malta

Główna droga, La Valetta

velatta malta

Mury obronne, La Valetta

Dzień 3 (środa) – odpoczynek na Golden Bay w Ghain Tuffieha

Po bardzo intensywnym wtorku, zwłaszcza po górkach, dołkach i schodach la Valetty, postanowiliśmy odpocząć. Za miejsce czerpania bajecznej rozkoszy wybraliśmy plażę Golden Bay. I nie zawiedliśmy się – widoki, które nam zafundowała Złota Zatoka były niezapomniane i długo będziemy je wspominać!

golden bay malta hotel

Golden Bay

golden bay malta

Druga plaża w okolicy, bardziej kameralna

Dzień 4 (czwartek) – Blue Grotto i Medina (Ciche Miasto)

Kolejny dzień wypełniliśmy zwiedzaniem. Postanowiliśmy zobaczyć najpiękniejsza naturalną atrakcję Malty – Błękitną Grotę. Jako że nie potrafiliśmy się doczekać na właściwy autobus, który zawiózłby nas do miejsca docelowego, postanowiliśmy zrobić sobie spacerek z Zurrieq do Blue Grotto. Zważając na ilość samochodów, które zatrzymywały się z propozycją podwózki wnioskuję, że spacerujący ludzie na tej trasie to rzadkość. Nie mniej jednak polecam, bo widoki są cudowne!

malta droga do blue grotto

W drodze do Blue Grotto, Zurrieq

blue grotto malta

Blue Grotto

Niestety, tego dnia byliśmy w wielkim niedoczasie (z 2 godziny) i dopiero koło 16 dotarliśmy do Mediny – miasta, w którym się zakochałam. Dużo bardziej surowe niż Valetta, ale tak cudowne w swej prostocie, że gdybyśmy mieli więcej czasu, to pewnie wrócilibyśmy tam i zwiedzili dokładnie każdy jej zakątek.

Jedyne czego bardzo żałuję, to fakt, że nie zdążyliśmy zwiedzić Lochów Mediny, w których przedstawiona jest ciemna strona maltańskiej historii. Po pierwsze dlatego, że późno przyjechaliśmy (na miejscu byliśmy o 16.30, a Lochy są otwarte do 17). Po drugie – nie potrafiliśmy znaleźć wejścia do Lochów… Jakbyście chcieli wiedzieć, wejście jest TUŻ ZA głównym wejściem, po prawej stronie i przylega do murów miasta.

medina malta wejście

Wejście do Mediny

medina malta kamienica

medina malta niebieskie drzwi

Dzień 5 (piątek) – Marine Park w Sliemie

Tego dnia pogoda nam nie dopisała. Było pochmurno i wietrznie, więc planowana podróż promem na Gozo mijała się z celem. Postanowiliśmy udać się do parku, w którym odbywały się pokazy zwierząt – papug, lwów morskich i delfinów. Przyznam, że jestem wielką fanką akrobacji prezentowanych przez zwierzęta, dlatego cieszę jak dziecko gdy mam okazję je podziwiać. Moimi ulubieńcami są oczywiście lwy morskie. Ciekawe dlaczego?

marine park malta pokaz papug

Pokaz papug

marine-park-malta pokaz lwów morskich

Pokaz lwów morskich

marine park malta pokaz delfinów

Pokaz delfinów

Po obskoczeniu wszystkich pokazów postanowiliśmy zrobić sobie „spacerek” do domu. Okazało się, że pokonanie tej „krótkiej trasy” ze Sliemy do St. Paul zajęło nam… 3 godziny. Ale zrzucam to na garb zbaczania z drogi i chodników kończących się w dziwnych miejscach (trzeba było się wracać). Przy okazji takich wojaży zobaczyliśmy miejsce, w którym tradycyjnie produkuje się sól z morza i trafiliśmy do parku Memoriału Kennediego (Kennedy Grove). Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Dzień 6 (sobota) – podróż promem na Comino (Blue Lagoon) i Gozo (Cytadela, Azure Window, Bazylika w Ta’Pinu)

Przedostatni dzień naszego pobytu postawiliśmy na luksus – podróż katamaranem na Błękitną Lagunę i Gozo, na którym odwoził nas autokar. W przeciwieństwie do swobody, będącej atrybutem zwiedzania na własną rękę, na Gozo byliśmy mocno ograniczeni czasem co nas uwierało. I tak jak minęła nam podróż, tak opowiem Wam o wycieczce – Blue Lagoon przereklamowana, Cytadela mała, Bazylika okazała, a Azure Window… cud świata!

blue lagoon comino

Blue Lagoon, Comino

cytadela gozo

Cytadela, Gozo

bazylika w ta pinu gozo

Bazylika w Ta’Pinu

azure window gozo

Azure Window, Gozo

Cieszę się, że właśnie Azure Window zamknęło nasz dzień na Gozo. Fenomenalny widok, chociaż nie miałabym odwagi wejść na urwisko jak turyści na zdjęciu.

Dzień 7 (niedziela) – podróż do parku objętego Natura 2000 Is-Simar Nature Reserve

Park Natura 2000 Malta

Tak jak wspominałam przy poniedziałku, park ten jest otwarty tylko w niedzielę. Jest to efekt ograniczenia ingerencji człowieka w środowisko naturalne, które właśnie w taki sposób wyglądało na Malcie. Nie ma tam żadnych uregulowanych ścieżek ani klatek. Cały park można obejść w 10 minut, ale gdy człowiek weźmie sobie za cel dostrzeżenie i sfotografowanie wszystkich ptaków może tam spędzić całą niedzielę. Nasz aparat niestety nie nadaje się do takich zadań specjalnych, ale słuchanie świergotu różnorodnych ptaków i próba dostrzeżenia ich z obserwatoriów jest magicznym doznaniem! To są nasze klimaty!

To jak, jesteście już na Malcie?

Autor Gulbaska

Podobne wpisy

Wybrane na podstawie tagów
parentingowiec na malcie
Maltańskie wychowan
10 faktów o Malcie, które przemilczają wszystkie przewodniki
10 faktów o Malcie,
Malta, potrawy warte spróbowania
Czego warto spróbow
gulbaska
5 lat temu byłam Pa
Ogród Krasińskich w Warszawie
Warszawa w jeden dzi
ONA
Uczucie się mnoży,
walentynki, valentines day
Tak nietypowo obchod
rozwód, to nie jest powód do domu
Rozwód to nie jest
lotd_-_web2
Zatańcz z Lord of t
coast-631925_1280
Uczcijmy to tylko we
20151028_114524
Wyobrażam sobie ży
Wawel
Małżeński weekend
paintball
Jeden strzał wystar
DSC_0616
Miłość zagubiona
  • Pieknie. My preferujemy wyjazdy z dziecmi, a z nimi poki co nie pozwiedza sie za wiele

  • O rety jak cudnie!!!!! Marze o egzotycznych wakacjach w ciepłym miejscu! My tak jak i Wy nie jestesmy typem plażowiczów i wszystkie wakacje spędzamy aktywnie! Przy takim wyjeździe jak Wasz aż żal by było siedzieć na tyłkach , gdy dookoła tyle cudnych miejsc na wyciągnięcie ręki! jeszcze raz najlepsze życzenia ricznicowe!!!

  • Iwona Ogonowska

    Pięknie tam

  • Super fotki! Świetnie oddają klimat tego miejsca!

    • Uff, to się cieszę! Jednak ciężko ograniczyć się do 20 zdjęć, gdy na dysku jest ich z tysiąc 😉

  • pięknie 🙂