Niedawno wspominałam, że cała nasza gromada ruszyła od września do swoich placówek. Bardzo się z tego powodu cieszyłam. Jednak pierwszy weekend września już odkrył przed nami ciemną stronę przebywania w większej grupie dzieci. Pierworodny miał zielony katar, Niebieskooki miał zaczątki zapalenia krtani, a Brązowooki miał oczy czerwone niczym chomik i chrypę godną wokalisty zespołu metalowego. Wtedy wróciły do mnie wspomnienia zeszłorocznej jesionno-zimowo-wniosennej przeprawy, gdy jeden syn zarażał się od drugiego. Nigdy więcej! Na szczęście w [...]
9/09/2015