Ten dzień rozpoczął się jak każdy z dziewięćdziesięciu kilku dni, które spędziłam w szpitalu. Około godziny 5 rano podłączono mnie do szpitalnego KTG. Leżenie na plecach, przy podwójnym ucisku na narządy wewnętrzne, nie należało do najprzyjemniejszych doznań. Później pomiar temperatury, ciśnienia i krótka drzemka do śniadania. Posiłki w szpitalu były na prawdę smaczne, ale po 12 tygodniach pobytu już nieco monotonne. Przed 10 tradycyjnie zjawił się obchód lekarski. "To co pani Olu, jutro rodzimy?". Tak, oczywiście że jutro. Wszystko według [...]
19/02/2016